Ponowne ogólnikowe, a przy tym nieudokumentowane oświadczenie niepozwalające ustalić rzeczywistej sytuacji majątkowej, finansowej i rodzinnej skarżącego stanowi nadużycie prawa procesowego do przyznania pomocy prawnej. Nie daje bowiem podstaw do oceny zdolności płatniczych wnioskodawcy.
Reklama
W konsekwencji rozpoznanie wniosku o przyznanie pełnomocnika z urzędu staje się zbędne w rozumieniu art. 249a prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 270 ze zm.) i powinno skończyć się umorzeniem. Do takich konkluzji doszedł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu, który po raz kolejny rozpoznawał wniosek TK o przyznanie prawa pomocy. Mężczyzna już dwukrotnie występował o przyznanie mu prawnika z urzędu. Niestety, zarówno wypowiadający się w jego sprawie referendarz sądowy WSA, jak i NSA odmówili mu przydzielenia pełnomocnika opłacanego przez Skarb Państwa.
Powód? Sposób wypełniania wniosku. TK wskazał w nim na „brak środków na opłacenie kosztów sądowych i pełnomocnika”, „brak dochodów”, „brak oszczędności”, „brak osób pozostających we wspólnym gospodarstwie domowym”, „brak prowadzenia własnego gospodarstwa domowego”, „brak majątku”, „brak miejsca pobytu stałego lub czasowego”. Podał także, że korzysta z ofiarności innych. Poproszony o uzupełnienie i uwiarygodnienie danych z formularza i przedłożenie aktualnych oświadczeń i dokumentów źródłowych wskazał m.in., że z uwagi na brak dochodów nie składał zeznań podatkowych, nie ma także rachunku bankowego i nie jest w stanie podać kosztów swojego koniecznego utrzymania ponoszonych przez rodzinę, która zapewnia mu potrzebne dobra.

Reklama
To nie przekonało referendarza sądowego, który odmówił przyznania pomocy, twierdząc, że mężczyzna zataja swoje dochody i prawdziwą sytuację majątkową.
W skardze na to postanowienie TK przekonywał, że „ten urzędnik (...) w uzasadnieniu zaskarżonego postanowienia napisał ewidentne bzdury i kłamstwa świadczące o absurdalności jego osoby oraz niewiedzy i niekompetencji, i też ewidentnym braku doświadczenia życiowego w zakresie istnienia sytuacji przedstawionej we wniosku”. TK stwierdził przy tym, że „nie ma sensu odnosić się do kretyńskich wywodów tego urzędnika zawartych w uzasadnieniu”.
W ocenie NSA tak sformułowane zażalenie nie nadawało się do rozpoznania. Poza inwektywami pod adresem sądu I instancji nie było w nim choćby zwięzłego podania przyczyny, dla której zostało złożone, i argumentów za nim przemawiających. Powyższe nie zniechęciło jednak TK. Z tak samo sformułowanym formularzem ponownie wystąpił do WSA o pomoc prawną. Referendarz uznał, że rozpoznanie wniosku o tożsamej treści, jak analizowane w poprzednich postępowaniach jest zbędne i skutkować musi umorzeniem postępowania w przedmiocie prawa pomocy.
„Szeroki dostęp do prawa pomocy w procedurze sądowoadministracyjnej jako wyraz zapewnienia podstawowej wolności, jaką jest prawo do sądu, wymaga szczególnie wnikliwej oceny sposobu realizacji tego prawa przez skarżącego. Nie może być zatem przyznane podmiotowi, który ze swego prawa czyni nienależny użytek” – podnosiła Katarzyna Witkowicz-Grochowska, referendarz poznańskiego WSA.
ORZECZNICTWO
Postanowienie WSA w Poznaniu sygn. akt II SAB/Po 89/14.