Sprawa dotyczyła kobiety, która w 1997 r. kupiła nieruchomość od państwa, na której znajdowały się ogródki działkowe. Kilka lat temu pozwała Polski Związek Działkowców o zapłatę za długotrwałe bezumowne korzystanie z gruntu. Sąd Okręgowy w Poznaniu, a następnie sąd apelacyjny zasądziły na jej rzecz ponad 6 mln zł. Zdaniem PZD, wyliczenia biegłego, na podstawie których powódce przyznano tak wysoką kwotę, bardziej pasowały do nieruchomości na Manhattanie niż w Poznaniu. Przede wszystkim zaś uwzględniały utracone korzyści, czyli korzyści, które kobieta mogłaby osiągnąć dzięki nieruchomości, gdyby nie było na niej ogródków działkowych. A takie podejście to błąd natury prawnej.
Sąd Najwyższy przychylił się do tego stanowiska. Jak wyjaśnił, nie należy wiązać wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z utraconymi korzyściami (lucrum cessans). Te ostatnie bowiem są elementem wyłącznie odpowiedzialności odszkodowawczej (obejmuje ona wyrównanie rzeczywistej straty, damnum emergens, jak i właśnie utraconych korzyści, które poszkodowany odniósłby, gdyby mu szkody nie wyrządzono).