ikona lupy />
Stanisław Zabłocki, sędzia Sądu Najwyższego / Dziennik Gazeta Prawna
ikona lupy />
Paweł Wiliński, profesor nauk prawnych, Uniwersytet im. A. Mickiewicza w Poznaniu / Dziennik Gazeta Prawna
Polemika
1 lipca 2015 r. weszły w życie przepisy znowelizowanej procedury karnej. Jednym z priorytetów, który przyświecał reformie, było usprawnienie i przyspieszenie postępowania karnego, między innymi dzięki stworzeniu ram prawnych szerszego wykorzystania konsensualnych sposobów jego zakończenia. W toku prac za warunek rozszerzenia zakresu stosowania instytucji wniosku o skazanie bez rozprawy i wniosku o dobrowolne poddanie się karze uznano jednak nie tylko pełne poszanowanie gwarancji procesowych pokrzywdzonego, ale wręcz ich urealnienie w porównaniu z dotychczasowym stanem prawnym. W konsekwencji odformalizowaniu postępowania w przedmiocie obu tych wniosków towarzyszy istotne rozszerzenie praw pokrzywdzonych.
Elementarnym warunkiem właściwej oceny przez społeczeństwo wprowadzonych zmian jest przekazanie rzetelnej informacji o ich istocie. Ten ostatni postulat ma szczególne znaczenie w odniesieniu do informacji kierowanych zwłaszcza do tych, którzy w młyny postępowania karnego wplątani zostali nie ze swej woli i którzy zasługują na szczególną ochronę – to jest pokrzywdzonym. Nie wolno kierować do nich nieprawdziwego z gruntu komunikatu, że reforma jakieś prawa im odbiera, w jakiś sposób marginalizuje ich rolę w procesie. Dlatego chwyciliśmy za pióro, aby sprostować przykry błąd, który wkradł się w ostatnich dniach do publicznego przekazu.
Powiązanie przepisów
Czy mogę sprzeciwić się skazaniu sprawcy bez rozprawy – takie pytanie postawiono w imieniu pokrzywdzonego w niedawnej publikacji DGP („Jakie nowe uprawnienia zyskali pokrzywdzeni”, DGP 159/2015). Autor wspomnianego materiału udzielił kategorycznej odpowiedzi negatywnej. Wytłuszczonym drukiem pokrzywdzeni zostali poinformowani, że prawa do sprzeciwu są pozbawieni. Ta całkowicie fałszywa odpowiedź poparta została wywodem, że „do złożenia wniosku o skazanie bez rozprawy potrzebna jest tylko zgoda sprawcy. Sprzeciw pokrzywdzonego nie ma przy tym znaczenia”. Z rosnącym zdumieniem stwierdziliśmy, że przy formułowaniu tego oryginalnego poglądu autor uznał za stosowne wskazanie jako podstawy prawnej jedynie art. 335 par. 1 i par. 2 k.p.k. Do art. 343 k.p.k. stanowiącego procesowe oprzyrządowanie, z pomocą którego sąd rozpoznaje wniosek prokuratora o skazanie bez rozprawy, autor się nie odwołał, pomijając jego integralny związek z art. 335 k.p.k.
Wypada zatem podkreślić, że nie bez przyczyny ustawodawca w art. 343 par. 2 wskazał wprost, że uwzględnienie wniosku jest możliwe tylko wówczas, jeżeli nie sprzeciwi się temu pokrzywdzony należycie powiadomiony o terminie posiedzenia. Dla realizacji uprawnień pokrzywdzonego w par. 5 tego samego przepisu gwarantuje się m.in. jego udział w posiedzeniu, na którym wniosek ten będzie rozpoznawany.
Umiejętność czytania przepisów we wzajemnym związku, a nie każdego z osobna prowadzi do dalej idących wniosków. Otóż jedynie przy zastosowaniu metody czytania „osobno” przepisów art. 335 par. 3 zd. 4 i art. 343 par. 5 zd. 2 można dojść do błędnej konkluzji, że pokrzywdzony jest pouczany jedynie o prawie do przejrzenia akt oraz o prawie zapisanym w art. 54 par. 1. I że w związku z tym o prawie do złożenia sprzeciwu od konsensualnej decyzji procesowej pouczać go już nie należy. Tymczasem kompleksowe odczytanie przepisów całych art. 335 i 343 w ich wzajemnym powiązaniu prowadzi do jednoznacznej konkluzji, że o ile brak sprzeciwu pokrzywdzonego nie jest może bezwzględnym warunkiem samego złożenia wniosku z art. 335 par. 1 lub 2, o tyle udokumentowanie braku takiego sprzeciwu jest warunkiem prawidłowości takiego wniosku. Właśnie z tego powodu oświadczenie o braku sprzeciwu powinno być dołączone do wniosku, a w razie jego braku sąd powinien uznać obecność pokrzywdzonego na posiedzeniu za obowiązkową i odebrać stosowne oświadczenie na tym posiedzeniu.
Urealnienie gwarancji
Tak jak wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, tak wszystkie ścieżki wykładni prowadzą do wniosku, że po wprowadzeniu w znowelizowanych przepisach do struktury art. 343 paragrafu 2 w jego nowym brzmieniu nastąpiło znaczne urealnienie gwarancji procesowych pokrzywdzonego, który ma zagwarantowane prawo sprzeciwu wobec wydania wyroku bez przeprowadzania rozprawy. Tak więc pokrzywdzeni – wbrew informacji, którą otrzymali w materiale z 18 sierpnia – mogą nie obawiać się tego, że prokurator dogada się „ponad ich głowami” z oskarżonym, a sąd bezrefleksyjnie, mając za nic stanowisko pokrzywdzonych, takie porozumienie „zaklepie”.
Choć z pewnością szczegółowe omówienie zmian w zakresie stosowania trybów konsensualnych zasługuje na zupełnie odrębne opracowanie, być może niejako przy okazji warto wskazać, jakie racje przemawiają za poszerzeniem możliwości konsensualnego kończenia postępowań karnych.
Otóż jednym z podstawowych powodów rozszerzenia ich dopuszczalności jest właśnie wzgląd na pokrzywdzonego. Cóż bowiem ofierze przestępstwa z przewlekłych, wieloletnich procesów, przesuwanych pomiędzy kolejnymi instancjami, w których zapadają wyroki uchylane kolejnymi orzeczeniami sądów wyższych? Co po orzeczeniu nakazującym naprawienie szkody albo odszkodowanie, gdy między doznaną krzywdą a egzekucją minie dekada? Tymczasem wydanie wyroku w trybie konsensualnym jest zdecydowanie szybsze. Po pierwsze jednak, zawsze jest to wyrok uznający winę oskarżonego i zawierający orzeczenie kary albo innych środków, a więc – co najważniejsze – rozstrzygający o odszkodowaniu lub zadośćuczynieniu.
Podstawowym warunkiem zastosowania trybu konsensualnego po 1 lipca 2015 r. jest więc zabezpieczenie interesów pokrzywdzonego – który ma prawo sprzeciwu, o ile wyrok, odszkodowanie czy zadośćuczynienie mu nie odpowiada. Po drugie, odszkodowanie to czy zadośćuczynienie otrzymuje pokrzywdzony od razu, a nie za wiele lat. Pokrywa nimi szkodę, koszty rehabilitacji, powrotu do zdrowia, do stanu sprzed przestępstwa. Nie trwa w stygmatyzacji bycia ofiarą przestępstwa. Takie założenia związane są w istocie z porozumieniami procesowymi, opartymi na poszukiwaniu sposobów rozstrzygnięcia konfliktu, jaki powstaje z chwilą popełnienia przestępstwa. Doszukiwanie się w nich dowodów na lekceważenie pokrzywdzonego jest grubym nieporozumieniem.
Uwzględnienie wniosku jest możliwe tylko, jeżeli nie sprzeciwi się temu pokrzywdzony należycie powiadomiony o terminie posiedzenia
Autorzy są członkami Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego