Po odejściu z TK będzie można zostać np. prezesem NBP. O obsadzaniu tej funkcji decyduje Sejm. To może zagrozić niezależności sądu konstytucyjnego
Sędziowie trybunału nie będą już musieli zadowalać się stanem spoczynku czy karierą naukową. W nowej ustawie o Trybunale Konstytucyjnym zapisano, że po odejściu z TK będą mogli podejmować zatrudnienie w organach państwowych. Warunek jest jeden – muszą być to te organy, w których obowiązuje zakaz przynależności do partii politycznych. A to oznacza, że już niedługo sędzia TK w stanie spoczynku będzie mógł zostać np. prezesem Najwyższej Izby Kontroli, Narodowego Banku Polskiego czy członkiem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Problem polega na tym, że o powołaniu na wszystkie te stanowiska decydują politycy.
– Istnieje poważne ryzyko, że przepis ten będzie wywoływał konflikt interesów. Będzie on zachęcał do orzekania pod władzę wykonawczą i ustawodawczą, a nie pod wolności i prawa obywatelskie. To przecież oczywiste, że decydując w najważniejszych sprawach dotyczących zgodności ustaw z konstytucją, można albo się narazić najważniejszym politykom w państwie, albo wprost przeciwnie – przypodobać się im – komentuje Łukasz Piebiak, członek zarządu Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.