Niskie stawki zastępstwa procesowego, brak systemu elektronicznego odbioru korespondencji sądowej, ale także nierównomierne obłożenie pracą sędziów i niejednolite orzecznictwo. To bariery ograniczające dostęp do wymiaru sprawiedliwości. O tym, jak ten system zmieniać, zastanawiali się uczestnicy pierwszej z cyklu debat organizowanych wspólnie przez Krajową Izbę Radców Prawnych i redakcję DGP
Jaka jest opinia pana ministra na temat ewentualnego rozszerzenia przymusu adwokacko-radcowskiego? Jest to propozycja kontrowersyjna, która może być postrzegana jako postulat służący głównie interesom samorządu wobec lawinowego napływu nowych członków. Z jednej strony można twierdzić, że takie rozwiązanie ograniczałoby dostęp do wymiaru sprawiedliwości, z drugiej strony poszerzony przymus w sprawach, które w I instancji są rozpatrywane przez sądy okręgowe, spowodowałby przyspieszenie postępowania oraz jego profesjonalizację. To zaś sprzyjałoby osobom, które wiedzy prawniczej nie mają. Zresztą pan minister z pewnością doskonale wie, że występowanie przed sądem we własnej sprawie bez pomocy zawodowego pełnomocnika powoduje dla strony negatywne skutki, często nieodwracalne z punktu widzenia prawa materialnego.
BORYS BUDKA, minister sprawiedliwości Pomysł ten wywołuje u mnie mieszane uczucia. Zgadzam się z tym, że strona, która nie jest reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika, może zaprzepaścić swoje szanse na pozytywne rozstrzygnięcie. Problem w tym, że jakikolwiek przymus w I instancji postępowania sądowego, a nawet przed sądami okręgowymi, będzie wiązał się z wnioskami o zwolnienie z kosztów sądowych połączonymi z ustanowieniem pełnomocnika z urzędu. To z kolei może powodować znaczące wydłużenie procesu. Z drugiej strony przy obecnej tendencji sądów do nieuwzględniania wniosków o zwolnienie z kosztów sądowych, które zostały przygotowane przez profesjonalnych pełnomocników, mogłoby to zamykać drogę do sądu. Mam więc poważne wątpliwości dotyczące tej propozycji.