Klient prawnika musi mieć zagwarantowane prawo do tajemnicy i odszkodowania za błędy profesjonalisty. Ale projekt ustawy o bezpłatnej pomocy prawnej mu tego nie zapewnia.
Reklama
Oświadczenie osoby uprawnionej do uzyskania nieodpłatnej pomocy prawnej / Dziennik Gazeta Prawna
Zapisy takie – zgodnie z ogólnymi regułami – będą obowiązywać wobec radców prawnych i adwokatów. Nie znajdą się natomiast w regulacji dopuszczającej do systemu organizacje pozarządowe prowadzące działalność pożytku publicznego. Jak czytamy w art. 12 projektu (druk sejmowy 3338), w ramach tej działalności porad prawnych będą mogli udzielać nie tylko adwokaci czy radcy prawni, lecz także magistrzy prawa legitymujący się stosownym doświadczeniem.

Reklama
Zero dyskrecji
– Szkopuł w tym, że tych ostatnich przepisy nie obligują do zachowania w tajemnicy wszystkiego, czego dowiedzieli się w związku z udzieleniem pomocy prawnej, wykupienia ubezpieczenia OC, a w razie nieprofesjonalnego zachowania nie wisi nad nimi groźba postępowania dyscyplinarnego – wylicza adwokat dr Magdalena Matusiak-Frącczak.
– Dysproporcja pomiędzy zakresem ochrony, jaki gwarantuje korzystanie z pomocy profesjonalnego pełnomocnika, a korzystaniem z usług magistra prawa jest więc znaczna – dodaje.
Jakie to może mieć skutki?
– Takiego prawnika prokurator czy policjant będzie mógł przesłuchać na okoliczności, o których dowiedział się on, udzielając porady, i ten zobowiązany będzie udzielić wszelkich informacji. W tej mierze jego klient nie będzie w jakikolwiek sposób chroniony – wyjaśnia Zbigniew Krüger, adwokat z kancelarii Krüger & Partnerzy.
Odpowiedzialny za tę inicjatywę legislacyjną resort sprawiedliwości przygotował już zresztą dołączony do projektu ustawy wzór oświadczenia, które podpisywać ma osoba uprawniona do nieodpłatnej pomocy, udająca się do prawnika nieposiadającego uprawnień (patrz: grafika). Podpisując je, godzi się na to, że odpowiedzialność odszkodowawcza osoby udzielającej nieodpłatnej pomocy prawnej jest wyłączona (z wyjątkiem przypadku wyrządzenia szkody z winy umyślnej), a prawnik nie jest zobowiązany do zachowania w tajemnicy tego, co usłyszy od korzystającego z porady.
– Ten przykład doskonale ilustruje wadliwą koncepcję projektu w zakresie jakości porad prawnych udzielanych osobom niezamożnym. Od dawna wskazywałem, że proponowane rozwiązania bezpośrednio godzą w bezpieczeństwo prawne milionów Polaków – komentuje radca prawny Włodzimierz Chróścik, dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie.
Klauzula niedozwolona
W jego ocenie nigdy nie powinno dojść do podziału pomocy prawnej na tę świadczoną przez radców prawnych i adwokatów (czyli profesjonalną i zgodną z kanonami sztuki prawniczej) oraz taką, która – jak doskonale widać – już na wstępie niesie za sobą istotne ryzyko dla klienta.
– Tu należy zadać zasadnicze pytanie: co legło u podstaw takiej decyzji? Nie jest tajemnicą, że pierwotny projekt ustawy przedstawiony przez Ministerstwo Sprawiedliwości nie zawierał tego typu rozwiązań – przypomina dziekan Chróścik.
Jak zaznacza, pierwszych skrzypiec przy budowaniu systemu na pewno nie powinny grać forsowane przez Ministerstwo Finansów kryteria ekonomiczne.
– Jest oczywiste, że osoby ubogie powinny mieć zagwarantowane takie samo prawo do najwyższej jakości porady prawnej, jak ci obywatele, których na nią stać. Nie można przy okazji tak ważnego i społecznie potrzebnego projektu dzielić Polaków na lepszych i gorszych – akcentuje prawnik.
W podobnym tonie wypowiada się również przedstawiciel Naczelnej Rady Adwokackiej.
– Także niezamożni obywatele mają prawo oczekiwać pomocy prawnej świadczonej przez profesjonalistów, którzy posiadają wiedzę i doświadczenie zawodowe zweryfikowane egzaminami. Kuriozalna jest sytuacja, w której porada prawna niespełniająca standardów wyrządza klientowi szkodę, a klient nie może dochodzić od sprawcy jej naprawienia – zauważa adwokat Rafał Dębowski, sekretarz NRA.
– W każdym normalnym przypadku klauzula wyłączająca lub ograniczająca odpowiedzialność magistra prawa lub organizacji pozarządowej za treść udzielonej porady stanowiłaby klauzulę abuzywną – zaznacza.
Rola prawnika udzielającego pomocy prawnej w ramach ustawy nie ma się jednak sprowadzać jedynie do doradztwa. Obejmować ma również np. sporządzenie projektu pisma wszczynającego postępowanie sądowe lub sądowo-administracyjne.
– Adwokat, nawet jeśli nie podpisuje pisma procesowego, a jedynie sporządza jego projekt, i tak odpowiada za jego treść i za udzieloną w ten sposób pomoc prawną. Sformułowanie wyłączające tę odpowiedzialność zawarte we wzorze świadczy o tym, że resort umywa ręce – uważa Zbigniew Krüger.
Kruczki w pomocy
Eksperci zwracają również uwagę na nieścisłości logiczne projektowanej regulacji.
– We wzorze oświadczenia wyraźnie zapisano, że jego złożenie jest dobrowolne. Tymczasem projekt ustawy w art. 12 ust. 4 stanowi, że musi być ono złożone przed uzyskaniem nieodpłatnej pomocy prawnej od osoby niebędącej adwokatem, radcą prawnym albo doradcą podatkowym. W treści oświadczenia zawarta jest zatem informacja nieprawdziwa. To już powinno wystarczyć za komentarz do tego projektu – mówi mecenas Krüger.
Prawnicy obawiają się jednak, że większość beneficjentów systemu nieodpłatnej pomocy prawnej po prostu nie zwróci uwagi na oświadczenie o braku obowiązku zachowania tajemnicy oraz niepodleganiu odpowiedzialności odszkodowawczej przez osobę udzielającą pomocy prawnej.
– Podpiszą je zapewne bez specjalnej refleksji, a tym samym bez świadomości, czym takie klauzule mogą skutkować w przyszłości. To naturalne, że osoba, która ma ważny życiowo problem, nie zwraca uwagi na takie kruczki. Mechanizm ten doskonale znamy z rynku finansowego, gdzie podobne działania często niosły za sobą szkodę dla klientów – akcentuje dziekan Chróścik.
Jak przekonuje, nie wolno dopuścić do przenoszenia takich obyczajów na rynek usług prawnych, rządzący się zupełnie innymi regułami.
– Tu pojęcie zaufania jest kluczowe. Dla radców prawnych podstawowym celem jest dobro klienta, który musi mieć zagwarantowane fundamentalne prawo do tajemnicy i odszkodowania. To zasady, na jakich powinno się opierać demokratyczne państwo prawa. Pozbawienie tych uprawnień obywateli przez ustawodawcę – i to tylko ze względu na ich status majątkowy – uznaję za niedopuszczalne i sprzeczne nie tylko z konstytucją, lecz także ze zdrowym rozsądkiem – puentuje Włodzimierz Chróścik.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy po I czytaniu w Sejmie