statystyki

Stępień: w sądach nie chcą świeżej krwi

autor: Małgorzata Kryszkiewicz01.09.2014, 07:51; Aktualizacja: 01.09.2014, 09:22
Jerzy Stępień

Jerzy Stępień, b. prezes Trybunału Konstytucyjnegoźródło: DGP

Sędziowie boją się podejmować samodzielne decyzje. I nie myślą o rozstrzygnięciu sprawy, tylko o tym, żeby ich orzeczenie nie podpadło sądowi wyższej instancji - mówi w wywiadzie dla DGP Jerzy Stępień, b. prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Moim zdaniem to czas całkowicie zmarnowany. Po roku 1989 nie zrobiono niczego pozytywnego w tym zakresie. Nie było rzeczywistej woli zreformowania wymiaru sprawiedliwości. Nie dokonano nawet podstawowej, rudymentarnej refleksji, kim powinien być sędzia w nowożytnym, demokratycznym państwie. A od tego powinno się wyjść i zacząć rozwiązywać wszystkie problemy. Myśmy zostawili na boku samego sędziego, dbając tylko o to, aby coraz więcej zarabiał. Skupiliśmy się także na ogadżetowywaniu sądów. Mówię to jako ktoś, kto przez 10 lat funkcjonował w latach 70. w sądownictwie powszechnym. Zacząłem aplikację w 1969 r., a w 1979 r. odszedłem z sądownictwa. Nie mogłem znieść atmosfery tam panującej.

Dość powiedzieć, że jednego dnia ktoś, kto nie był sędzią, został prezesem wojewódzkiego sądu. Osoba ta wcześniej przez 10 lat była prokuratorem, a później kierownikiem wydziału administracyjnego komitetu wojewódzkiego w Kielcach.

Niestety, muszę powiedzieć, że III Rzeczpospolita niewiele zrobiła dla poprawy jakości sądownictwa powszechnego. W szeregach sędziów nie dokonano żadnej weryfikacji. Nie mówię tutaj oczywiście o Sądzie Najwyższym, bo tam na początku lat 90. skład został całkowicie wymieniony. Skutek tego jest taki, że etos sędziego pozostał na takim samym poziomie, na jakim był za czasów PRL.


Pozostało 87% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (7)

  • Smt(2014-09-01 15:42) Zgłoś naruszenie 20

    Sędziowie są różni i nie można wszystkich wrzucić do jednego worka. Ci, którzy na wstępie czytają akta i planują cały proces, z reguły orzekają sprawnie- natomiast są też tacy, którzy wożą się od terminu do terminu, tu wezwą jednego świadka, tu dwóch, tu jakaś czynność techniczna i przy terminach wyznaczanych co kilka miesięcy na banalną sprawę trzeba nawet 3-4 lat w jednej instancji.
    Inną palącą kwestią są warunki organizacyjne i sprawność zaplecza. W mojej ocenie zarządzanie personelem w sądach szwankuje i to nie jest tylko kwestia braku etatów pomocniczych, ale w dużej mierze również totalnego bezładu organizacyjnego.
    I jeszcze jedna rzecz- nierówne obciążenie pracy sędziów bije po oczach. Są takie sądy, które nawet gdyby pracowały na trzy zmiany, to uwzględniając liczbę sędziów zdolnych do orzekania (wyłączając urlopy, delegacje, szkolenia) nie są w stanie uporać się z zadaniami.
    Czas najwyższy byłby najpierw dokładnie przyjrzeć się przebiegowi procesów, a później uwzględniając stanowisko sędziów, pracowników sekretariatu i stron (reprezentantów) zaproponować próby zmian. Z jedną wszakże zasadą- nie wypowiadają się ci, którzy ostatni raz widzieli sąd na studiach albo w TV.

    Odpowiedz
  • Alois Hudal(2014-09-01 13:27) Zgłoś naruszenie 10

    A propos odwagi w orzekaniu i niezawisłości : czy to nie Pan Stępień jako Prezes TK trzymał latami w zamrażalce wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności niesławnej Komisji Majątkowej ? Tak tylko pytam...

    Odpowiedz
  • Lokomotywa(2014-09-01 08:29) Zgłoś naruszenie 00

    Kim jest ten pan? Bo co się odezwie to wydaje mi się, jakby urwał się z księżyca...

    Odpowiedz
  • dsf(2014-09-01 09:29) Zgłoś naruszenie 00

    W których sądach sędziowie boją się podejmować decyzje ? Chyba w Trybunale Konstytucyjnym i to również pod Pana przewodnictwem.
    Z roku na rok zamykam coraz większą liczbę spraw i zawsze słyszę od Panu podobnych, że się lenię i boję się orzekać. W tej chwili patologia w sądach polega na tym, że sędziowie pędzeni są jak bydło pod hasłem "nieważne jak trzeba sprawę szybko skończyć".

    Odpowiedz
  • wjw(2014-09-01 10:29) Zgłoś naruszenie 00

    Bo to nie sędziowie tylko urzędnicy w togach.

    Odpowiedz
  • MM(2014-09-01 12:22) Zgłoś naruszenie 00

    Wystarczyło by przejście od miernika załatwialności do miernika porozumień i już jest pół reformy. Jednak ze względu na to, że pierwsi sędziowie i pierwsze osoby w państwie ustawiają się na pozycji manekinów zamiast managerów, zostaje wszystkim jedynie ponarzekać (w pośpiechu zanim operator skazuje artykuł).

    Odpowiedz
  • NIE SĘDZIA(2014-09-01 15:40) Zgłoś naruszenie 01

    Ten pan już dawno nie był w sądzie rejonowym gdzie odbywa się gro spraw w Polsce. Bez żadnych badań wystarczy zapytać wylosowanego sędziego z dowolnych wydziałów i zobaczyć co się u niego zmieniło w pracy przez ostatnie trzy lata ( wystarczy ! ) - ilość spraw do orzekania, obciążenie miesięczne ( rozliczane przez 11 miesięcy nie 12 jak obecnie bo przecież urlop), zakres obowiązków, zmiana przepisów w tym okresie z zakresu wydziału, wytyczne z " wyższych szczebli", zmiany administracyjne w tym okresie, zmiany organizacyjne. Wystarczy !. Dowie się co faktycznie się dzieje w sądownictwie. To można sprawdzić w jeden tydzień. Na taki sądaż w np. 4 sądach rejonowych w wylosowanych z terenu Polski sądach i już wszystko wiadomo. Nie badać sądownictwa na podstawie ministerialnych , bzdurnych statystyk potrzebnych chyba tylko i wyłącznie politykom, którzy już dawno nic wspólnego nie mają z sądownictwem. I cała filozofia. Ale ja nie jestem sędzią i ngdy nie byłem dlatego mam ogląd nie obciążony spaczeniem zawodowym.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane