Przed spadkobiercami właścicieli Kuriera Warszawskiego otworzyła się droga do uzyskania odszkodowania za bezprawną nacjonalizację
Przed spadkobiercami właścicieli Kuriera Warszawskiego otworzyła się droga do uzyskania odszkodowania za bezprawną nacjonalizację
Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego to dobra informacja dla osób walczących o stwierdzenie nieważności orzeczeń nacjonalizacyjnych.
Kurier Warszawski – przedsiębiorstwo wydające przed wojną codzienną gazetę – został znacjonalizowany na podstawie ustawy o przejęciu na własność państwa podstawowych gałęzi gospodarki narodowej (Dz.U. z 1946 r. nr 3, poz. 17) mocą orzeczenia nr 8 ministra przemysłu lekkiego z 5 sierpnia 1949 r.
– W 1991 r. wystąpiliśmy do ministra gospodarki o stwierdzenie nieważności tego orzeczenia. Ten jednak uznał, że wszczęcia postępowania w sprawie nieważności decyzji może się domagać wyłącznie strona w rozumieniu art. 28 kodeksu postępowania administracyjnego – opowiada adwokat Zygmunt Olchowicz, jeden ze spadkobierców po współwłaścicielu Kuriera.
Wyjaśnia, że w ocenie ministra – a następnie również warszawskiego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (wyrok z 26 czerwca 2012 r., sygn. akt IV SA/Wa 103/12) – interes prawny do występowania z żądaniem oceny legalności decyzji nacjonalizacyjnej miała wyłącznie osoba posiadająca prawo własności przedsiębiorstwa. Tym samym z takim żądaniem wystąpić mógł właściciel znacjonalizowanego przedsiębiorstwa po udokumentowaniu swoich praw do niego w dacie nacjonalizacji. W tym przypadku właścicielem przedsiębiorstwa była spółka jawna, zarejestrowana w rejestrze handlowym. Do reprezentowania jej powołani byli dwaj – nieżyjący już – wspólnicy.
– W opinii resortu i warszawskiego WSA to, że Kurier nie został wykreślony z rejestru handlowego, a także nie dokonano w nim zmian w zakresie reprezentacji, spowodowało, że spadkobiercy wspólników nie byli uprawnieni do występowania o unieważnienie orzeczenia nacjonalizacyjnego. Uznano, że interes prawny w tej mierze posiada wyłącznie spółka – wyjaśnia mecenas Olchowicz.
Powyższy pogląd zweryfikował – po 23 latach – dopiero Naczelny Sąd Administracyjny w czerwcu 2014 r. W wyroku podkreślił, że w żaden sposób nie podziela poglądu, aby spółka wciąż istniała.
W jego ocenie minister gospodarki błędnie wywiódł istnienie spółki jawnej wyłącznie z niewykreślenia jej z rejestru handlowego. Z materiałów zgromadzonych w aktach wynika bowiem, iż ostatnie przejawy działalności podmiotu przypadały na moment nacjonalizacji. Brak jest jakichkolwiek dowodów, aby po 1949 r. spółka funkcjonowała. Zgodnie z definicją kodeksową cechą charakterystyczną spółki jawnej jest prowadzenie przedsiębiorstwa zarobkowego w większym rozmiarze. Taka spółka osobowa nie może więc istnieć bez przedsiębiorstwa. W konsekwencji – wnioskował NSA – nie mogła przez lata prowadzić przedsiębiorstwa, skoro została go przez państwo pozbawiona. „Znacjonalizowanie przedsiębiorstwa prowadzonego przez spółkę jawną i brak dalszej aktywności tej spółki wskazują, że doszło do ustania spółki” – argumentował NSA, któremu przewodniczył sędzia Wojciech Mazur.
Sędziowie NSA przypomnieli również, że na gruncie kodeksu handlowego z 1934 r. wpis do rejestru handlowego o zakończeniu działalności spółki miał jedynie charakter deklaratywny; jego brak – wbrew argumentacji ministra i WSA – nie świadczył więc o tym, że dana spółka jawna nadal istnieje.
W ocenie prawników wyrok pomoże starającym się o stwierdzenie nieważności decyzji nacjonalizacyjnych.
– Sąd orzekł, że przy występowaniu z takimi wnioskami dla udowodnienia interesu prawnego nie jest konieczne odtwarzanie rejestrowego bytu spółki. Dotąd organy administracji argumentowały, że trzeba ją odtwarzać – wyjaśnia adwokat Paweł Rybiński, który reprezentował część spadkobierców współwłaściciela Kuriera.
– NSA tym samym istotnie skrócił spadkobiercom drogę do wyeliminowania orzeczeń nacjonalizacyjnych z obrotu prawnego – dodaje. Akcentuje, że w orzeczeniu sąd wypowiedział się bardzo kategorycznie o obecnej postawie organów państwa w tego typu postępowaniach (patrz ramka).
– NSA powiedział, że państwo polskie musi wziąć odpowiedzialność za decyzje władcze podejmowane w PRL. Nie może – w świetle konstytucji – zasłaniać się argumentami stricte formalnymi w sytuacji, w której władza odebrała ludziom mienie. Wymuszanie na nich tworzenia sztucznej spółki, która nie posiada już żadnego przedsiębiorstwa, jest absurdalne – komentuje mecenas Rybiński.
Teraz sprawa Kuriera Warszawskiego wróci do ministra gospodarki.
– Na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego będzie można jednak powoływać się również w innych sprawach nacjonalizacyjnych. A spółek, które zostały wyzute z własności sprzecznie nawet z prawem peerelowskim, jest naprawdę wiele – wskazuje mec. Rybiński.
Jak mówi, dotąd główny nacisk w orzecznictwie był kładziony na zwroty nieruchomości osobom prywatnym.
– Im dużo łatwiej było wykazać interes prawny w tego typu postępowaniach – podkreśla adwokat.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Powiązane
-
SN: Kodeks Napoleona uzasadnia odszkodowanie za odebrane zapasy
-
Prezydent chce wyznaczyć dzień, w którym rozpocznie się wojna W razie zbrojnej napaści na Polskę prezydent ma zdecydować na wniosek Rady Ministrów...
-
Sąd musi mieć prawo zawiesić egzekucję z mieszkania Konsument, którego pożyczka lub kredyt zostały zabezpieczone hipoteką, musi mieć prawo...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama