Autopromocja

Komentarze znieważające przedsiębiorcę muszą być usuwane

Internet
InternetShutterStock
29 lipca 2014

Portal, na którym internauci znieważają przedsiębiorcę, powinien na jego wezwanie zablokować wpisy. I to niezwłocznie

1868038-jak-firma-moze-bronic-dobrego.jpg
Jak firma może bronić dobrego imienia

Internet od lat służy jako forum wymiany informacji. Powstały wyspecjalizowane serwisy pozwalające np. na ocenę lekarzy czy rzemieślników. Portal GoWork.pl adresowany jest do pracowników i wśród swych funkcjonalności oferuje także możliwość zamieszczania komentarzy o pracodawcach.

Problem pojawia się, gdy komentarze te naruszają cudze dobra osobiste. Niestety, sądy wciąż mają problem z wypracowaniem jednolitego orzecznictwa. Opublikowane niedawno uzasadnienie wyroku Sądu Okręgowego (SO) we Wrocławiu, które dotyczy wspomnianego portalu, próbuje znaleźć równowagę między wolnością słowa a ochroną dóbr osobistych.

Bez zbędnej zwłoki

Pozew wytoczył przedsiębiorca, który przez kilka miesięcy znajdował na portalu komentarze obrażające jego samego i jego rodzinę. Zgodnie z regulaminem serwisu wysyłał zgłoszenia, w których domagał się ich usunięcia. Serwis reagował, ale zdaniem przedsiębiorcy zbyt wolno. Czasem zajmowało to kilka dni, czasem kilkanaście. Tymczasem wpisów było coraz więcej i bywały dni, w których przedsiębiorca wysyłał nawet do 100 reklamacji. W końcu oddał sprawę do sądu. Zażądał usunięcia wpisów i zapłaty zadośćuczynienia.

SO we Wrocławiu uznał, że serwis nie dopełnił swych obowiązków (sygn. akt I C 988/13). Zgodził się z argumentacją prawnika portalu, który powoływał się na zwolnienie z odpowiedzialności na podstawie art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1422). Przypomniał jednak, że przepis ten nakazuje niezwłoczne blokowanie bezprawnych treści po uzyskaniu wiarygodnej wiadomości. „Z materiału dowodowego wynika, że okres rozpatrywania reklamacji wynosił od 4 do nawet 12 dni. Nie można uznać, że moderacja wpisów objętych reklamacją wymagała aż tak długiego czasu. Nie chodziło bowiem o weryfikację tych wpisów pod kątem prawdziwości, lecz były to – w zdecydowanej większości – po prostu obraźliwe komentarze zawierające liczne wulgaryzmy, ich niezgodność z regulaminem była oczywista” – uzasadnił wyrok sędzia Sławomir Urbaniak, przewodniczący składu.

Jednocześnie w uzasadnieniu podkreślono, że „obowiązkiem pozwanego było zatrudnienie odpowiedniej liczby pracowników, którzy byliby w stanie niezwłocznie reagować na pojawiające się informacje o istnieniu bezprawnych wpisów” – zaznaczył sędzia.

Przedstawiciele portalu nie chcą komentować wyroku.

Kontrola prewencyjna

Dominika Bychawska-Siniarska z Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zgadza się z takim podejściem.

– Pamiętajmy, że wolność słowa to również odpowiedzialność. Zwłaszcza w przypadku portali komercyjnych, które przecież działają w celach zarobkowych – zauważa.

Jednocześnie sąd podkreślił w tej sprawie, że portal nie ma obowiązku prewencyjnego monitoringu wpisów ani wymagania od użytkowników wcześniejszej rejestracji. To wcale nie takie oczywiste, gdyż zarówno w polskim, jak i europejskim orzecznictwie zdarza się inne podejście. Olbrzymie kontrowersje wzbudził ubiegłoroczny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie estońskiego portalu Delfi (sprawa nr 64569/09). Zgodnie z nim portal powinien moderować wpisy na forum i wymagać rejestracji użytkowników.

– Mam nadzieję, że Wielka Izba uchyli to orzeczenie, gdyż idzie ono zdecydowanie zbyt daleko – uważa Dominika Bychawska-Siniarska.

Najdalej idącym żądaniem w opisywanym procesie było usunięcie z portalu całego profilu skarżącego przedsiębiorcy. „Wykraczałoby to poza zakres usprawiedliwionej ingerencji w działalność usługodawców. To użytkownicy zakładają sami profil pracodawcy, by móc między sobą wymieniać informacje co do potencjalnych i byłych pracodawców. Użytkownicy wypowiadający się na forum (...) korzystają z zagwarantowanej konstytucyjnie (art. 54 konstytucji) wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji” – podkreślił jednak sąd.

„Profil powoda nie został założony przez niego i nie służy jego interesom, np. reklamie, lecz interesowi publicznemu” – dodał.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.