statystyki

10 lat Polski w UE: krótka ławka kandydatów na prestiżowe stanowiska

autor: Ewa Szadkowska30.04.2014, 19:00
Artur Nowak-Far, podsekretarz stanu w MSZ, dr hab., prof. SGH, kierownik Katedry Prawa Europejskiego Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie

Artur Nowak-Far, podsekretarz stanu w MSZ, dr hab., prof. SGH, kierownik Katedry Prawa Europejskiego Szkoły Głównej Handlowej w Warszawieźródło: Materiały Prasowe

W ciągu minionej dekady nie wytworzyliśmy wystarczająco efektywnego modelu wsparcia starań naszych obywateli o stanowiska wyższe bądź takie, które mogą być przystankiem na drodze do nich. Mówiąc wprost, przespaliśmy parę ładnych lat - mówi w wywiadzie dla DGP Artur Nowak-Far, podsekretarz stanu w MSZ, dr hab., prof. SGH, kierownik Katedry Prawa Europejskiego Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie

Prawo unijne bywa skomplikowane i często rodzi pytania o to, na jakim poziomie został wyznaczony ów minimalny standard. Oportunizm, charakterystyczny dla każdej administracji, nie tylko naszej, w takiej sytuacji skłania do nadregulacji (tzw. goldplatingu), bo to mniej ryzykowne. Myślę jednak, że zarzut wadliwej implementacji był bardziej aktualny w latach 1998–2004. To wtedy z uwagi na silną presję na szybkie zamykanie poszczególnych rozdziałów akcesyjnych w Polsce wprowadzono wiele reguł prawnych niekoniecznie wskazujących na zrozumienie unijnych rozwiązań. Dziś rolą m.in. właśnie MSZ jest identyfikowanie przypadków owej nadregulacji. Pamiętajmy też, że implementacji stale się uczymy, to jest pewien proces, który za kilka lat da jeszcze lepsze efekty.

Mamy powtarzalne sprawy przed ETPC. Są one konsekwencją tego, że pewne kwestie, np. reprywatyzacja, pozostają nieuregulowane, a państwo w pewnych sferach jest nieefektywne – tu sztandarowym przykładem jest przewlekłość postępowań sądowych. Te problemy są jednak znane i przeanalizowane, tylko tempo ich rozwiązywania, m.in. poprzez wprowadzanie niezbędnych zmian w prawie, jest niezadowalające. Mamy niestety do czynienia ze słabością systemową.

Nie. Poważne deficyty wiedzy w tym zakresie zdradzają szczególnie przedstawiciele administracji. Stąd wdrażana właśnie inicjatywa Ministerstwa Spraw Zagranicznych, by program aplikacji prawniczych oraz aplikacji urzędniczej poszerzyć o elementy kształcenia na temat standardów ustanowionych przez ETPC. Ale najistotniejszą sprawą jest podnoszenie świadomości obywateli, bo to oni w konsekwencji wymuszą na urzędach i szerzej, na państwie działanie w zgodzie z owymi standardami. Temu ma służyć publikowanie orzeczeń ETPC w języku polskim.

To problem nie tylko europejskich, ale i międzynarodowych instytucji, nawet tych, w których przez lata nasza obecność tradycyjnie była bardzo wyraźna. Weźmy np. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze, którego prezesami w przeszłości byli dwaj wybitni polscy prawnicy Bohdan Winiarski i Manfred Lachs. Obecnie w MTS na wyższym stanowisku pracuje tylko jeden Polak, i jest to szef służby bibliotecznej, skądinąd bardzo ważnej, dysponującej pięknymi zbiorami. Mamy po jednym swoim sędzim w ETPC i w TSUE, mamy rzecznika generalnego, ale w ich bezpośrednim zapleczu także nie widać rosnącego nowego pokolenia wytrawnych prawników międzynarodowych.

Po części to konsekwencja zmian, jakie zaszły na naszym rynku usług prawnych w ostatnim ćwierćwieczu. Po 1989 r. otworzyły się przed prawnikami niespotykane wcześniej możliwości, pojawiły się międzynarodowe firmy, powstały nowe kancelarie oferujące świetne zarobki i perspektywę szybkiego awansu. Praca w międzynarodowej instytucji przestała być najlepszą z najlepszych karier.


Pozostało 58% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • Adw. Jan Zybert(2014-05-01 11:30) Zgłoś naruszenie 00

    Obecność Polski w Unii Europejskiej nie może być przyczyną radości. Gdybyśmy posługiwali się tylko demagogią polityczną, odcinając się od problemów społeczeństwa, istotnie mielibyśmy dzisiaj powód do wielkiej radości. Żeby móc świętować, nie wystarczy jedynie poczucie tożsamości, trzeba być jeszcze obecnym w polityce. Nie mam bowiem żadnych wątpliwości co do tego, że największe udział w korzyściach ekonomicznych Polski z tego tytułu przypada właśnie politykom. Reszcie społeczeństwa obecność w strukturach Unii Europejskiej jest powodem do nadmiernego wzrostu zadłużenia państwa, upadku wielu tysięcy zakładów pracy, malwersacji finansów Skarbu Państwa i niepohamowanej emigracji, w następstwie czego już w niedalekiej przyszłości może się okazać, że utożsamianie się z państwem i jego problemami może szkodzić – niż pomagać. To niewątpliwie spowoduje, że obecność naszego państwa na mapie Europy będzie tylko iluzoryczna, a obywatele staną się niewolnikami we własnym kraju. Co zatem należy zrobić, aby zapobiec niekorzystnemu zjawisku przyzwolenia na zmiany, które szkodzą całemu społeczeństwu. Kto powinien być odpowiedzialny za wprowadzanie zmian, skoro politykiem może zostać każdy. Powszechnie wiadomo, że nie wystarczy nawet najlepsze wykształcenie, wykonywanie jakiegoś tam zawodu czy wiek, aby korzystać z pełni praw, jakimi dysponuje poseł czy senator w swojej codziennej pracy. Może już czas, aby zmierzyć się z prawdziwymi problemami, hamując niszczycielskie zapędy tych, których dzisiejsze postępowanie jest już niebezpieczne dla polskiej demokracji. Adw. Jan Zybert.

    Odpowiedz
  • cd(2014-05-01 13:32) Zgłoś naruszenie 00

    Przy rozważaniu tzw dobrodziejstwa wstąpienia Polski do Unii należ na szalach wagi położyć dziesiątki tysięcy zlikwidowanych Zakładów Pracy, 8 mln ludzi wypędzonych z Polski do pracy za chlebem u obcych, trwałe bezrobocie 2,5 mln Polaków, 70% Polaków żyjących w biedzie a 30% w skrajnej nędzy, nieusuwalność pomimo haseł o demokracji polityków wyraźnie szkodzących Polsce wręcz jawnych malwersantów i złodzieji a nawet bandytów, stworzenie zagrożenia bytu dla ludzi starszych oraz wydłużenie okresu pracy do 67 lat i wiele innych. Znaczna utrata sił Obronnych własnych.
    Na drugiej szali należy położyć BEZPIECZEŃSTWO POLSKI, napływ nowoczesnych technologii, budowa i odnawianie Infrastruktury, możliwość poruszania się Polaków po Europie oraz możliwość osiedlania się ich tam gdzie chcą, Zapewnienie wąskiej grupie ludzi horrendalnych apanaży i warunków życia ponad stan.

    Odpowiedz
  • ANDRZEJ(2014-05-05 08:52) Zgłoś naruszenie 00

    DLACZEGO TUSK KLAMNIE MOWIL NA POCZOTKU ZE DOTYCZY TYLKO LUDZI MLODYCH 67 LAT I CO ZROBIL BEZ PYTANIA NARODU BO MA GO W DUPIE DOLOZYL STARYM A NIE NA NICH TYRAJO BO TO DARMOZJADY.WIE DOSKONALE ZE NIE MA PRACY DLA 30 40 50 I 60 latkow I CO ROBI DOKLADA TYM BIEDNYM CHORYM I WYCIENCZONYM 67 LAT.NIECH ROBJO POSLOWIE KTURYCH JEST 460 +RODZINY ISENATORZY BIEDNI TACY JAK NIC NIE MOZE BORUSEWICZ CICHO USTNY.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane