statystyki

Ochrona danych osobowych w Polsce: Żyjemy w państwie prawnej obłudy

autor: Mira Suchodolska11.04.2014, 16:00
prawo

Pierwszym zauważalnym skutkiem działania ustawy o ochronie danych osobowych było znikanie list lokatorów z klatek schodowychźródło: ShutterStock

Publiczna sfera traktuje ją niczym Święty Graal. Nie kwestionuje, a jeśli już, to zaostrza reguły. Ta komercyjna ma do niej taki stosunek, jak chory do czyraków. Najlepiej leczyć, jeśli się nie da, to nie zauważać. I tak żyjemy w państwie prawnej obłudy wokół ustawy o ochronie danych osobowych

Szanowni Rodzice, proszę o wypełnienie oświadczenia: czy zgadzacie się na to, aby rysunki Waszych Dzieci, które będziemy prezentować w kąciku plastycznym, były podpisywane ich imieniem i nazwiskiem. Jeśli nie, dane będą anonimizowane, co wynika z Ustawy o ochronie danych osobowych. Z poważaniem, dyrekcja Przedszkola nr 3 w X”.

To mój ulubiony przykład z absurdów, jakie wiążą się z ustawą o ochronie danych osobowych. Paranoją, jaka zawładnęła z całym dostojeństwem prawa naszym życiem. Otacza nas niczym skażone powietrze, ale już tak bardzo się do niej przyzwyczailiśmy, że przestaliśmy ją zauważać. I wdychamy, nie zdając sobie sprawy, jak bardzo zatruwa nasze życie.

Jest stara: ustawa o ochronie danych osobowych była pierwszym aktem prawnym implementowanym przez Polskę w ramach dostosowywania naszego ustawodawstwa do norm UE. Weszła w życie 29 sierpnia 1997 r. Wprawdzie podlegała nowelizacjom, ale ostatnie merytoryczne zmiany naniesiono w niej dziesięć lat temu, a dekada to sporo czasu w coraz bardziej scyfryzowanym świecie. Przestarzałe, mało elastyczne prawo jest dziś niczym beton, który zamiast pozwalać biec bezpieczniej w przyszłość, chroniąc przy okazji naszą prywatność, krępuje nam nogi.

Trochę historii i co z tego wynikło

Pierwszym zauważalnym skutkiem działania ustawy o ochronie danych osobowych było znikanie list lokatorów z klatek schodowych. Ściągano je w tempie ekspresowym, co szybko odczuli na własnej skórze przede wszystkim listonosze. To był jeszcze czas przed erą wszechobecnych domofonów, więc – jak opowiada Józef Nowak, dziś emeryt – kiedy człowiek trafił w obcy rejon na jakimś osiedlu, musiał się nieźle nabiegać po piętrach, żeby dowiedzieć się, gdzie faktycznie mieszka Iksiński, bo nadawca pomylił się w adresie. Plagą stały się więc listy wyrzucane do śmieci, bo wielu nie chciało się prowadzić śledztwa przy każdym takim przypadku. Jak wspomina Dorota Kowalska, publicystka „Polski The Times”, która wówczas była reporterką jednej z gazet na Śląsku, dziennikarze zaczęli mieć kłopoty z docieraniem do bohaterów swoich tekstów – nie wystarczyło wiedzieć, że ktoś mieszka w Zabrzu przy ulicy Akacjowej, a potem rzucić okiem na listy lokatorów. W dodatku informacja o numerach telefonicznych przestała działać jak kiedyś – dowiedzenie się o numer aparatu abonenta stało się mistrzostwem świata.

Potem zaczęły znikać karty pacjenta ze szpitalnych łóżek – wieszanie ich zakwestionował generalny inspektor ochrony danych osobowych, podnosząc, że zawierają imię, nazwisko, numer PESEL – a te powinny być chronione przed osobami postronnymi, choćby w postaci gości odwiedzających chorych. I zaczął się bałagan. – Mylenie leków przez pielęgniarki, konsternacja podczas porannych wizyt, kiedy lekarz na przepełnionym oddziale nie bardzo się orientował, czy ten pan z łóżka pod oknem to ostra trzustka czy raczej kłopoty z wątrobą – opowiada jeden z medyków. Zaczęło się noszenie z sobą sterty makulatury, dopasowywanie historii choroby do konkretnych osób. Jednak to nie koniec kłopotów – bo w większości placówek dokumentacja dotycząca pacjentów wciąż jest prowadzona w formie papierowej. I okazało się, że jeśli karty pacjentów leżą np. w dyżurce pielęgniarek, także jest to pogwałcenie ustawy – bo do dyżurki może wejść salowa. Dlatego niektóre szpitale, aby nikt się ich nie czepiał, na wszelki wypadek nadały upoważnienia do przetwarzania danych osobowych wszystkim, nawet osobom sprzątającym. Paranoja? Tak. A raczej usilne, choć żałosne starania, aby nie podpaść. – W moim szpitalu nazwiska pacjentów zastąpiono numerami na opaskach na rękę. Ćwiczę techniki zapamiętywania, aby nie wyskoczyć z pytaniem: „Jak się pani dzisiaj miewa, pacjentko nr 478” – ironizuje pielęgniarka z jednego ze stołecznych szpitali.

Oczywiście to nie jest tak, że ochrona prywatności pacjentów jest bez sensu. Nasze zdrowie, choroba to są bardzo wrażliwe dane, którymi nie chcemy się dzielić z całym światem. Powitałam z zadowoleniem coraz powszechniejszy ostatnio zwyczaj niewywoływania pacjentów siedzących w kolejce do specjalisty po nazwisku. W tym przypadku bycie anonimowym numerem daje komfort psychiczny.


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (20)

  • pusta babsko(2014-04-12 08:10) Zgłoś naruszenie 11

    anna - numer nadawano w oświęcimu, majdanku itp. szalona babsko, najlepiej wyjedź na pustynię tam nawet nr ci nie będzie potrzebny, a jak lew zechce ciebie pożrec to też jemu nr nie będzie potrzebny

    Odpowiedz
  • wjw(2014-04-13 15:39) Zgłoś naruszenie 10

    Niektórzy "nowocześni" prezesi sądów zakazali udzielania informacji przez telefon o sentencji wyroku i to mimo, że postępowanie w sprawie było jawne. Na e-maile też sekretariaty nie odpowiadają. W niektórych sądach utworzono biura obsługi interesanta a telefonów to nie ma kto odbierać np. SR w Opolu.
    To wtedy składam zawsze wniosek o sporządzenie uzasadnienia wyroku na piśmie.
    Gratuluję prezesom pomysłowości a współczuję przewodniczącym.
    Czekam teraz na krok dalej na zarządzenie prowadzenia spraw w kominiarkach. Oczywiście z uwagi na ochronę danych osobowych.
    Tylko rozumu jakoś w tym wszystkim brak.

    Odpowiedz
  • 'Chronmy bogatych'(2014-04-13 12:27) Zgłoś naruszenie 10

    Zyjemy w panstwie obludy i hipokryzji.
    Najlepiej to widac na przykladzie systemu zdrowotnego.

    Gloszenie wszedzie i wszem , ze w Polsce jest bezplatna opieka zdrowotna nalezy uznac za oblude i hipokryzje najwyzszegio rzedu.

    W Polsce obowiazuje tylko jedna regula: 'Chronmy bogatych'.

    Odpowiedz
  • real(2014-04-12 21:53) Zgłoś naruszenie 10

    Wskażcie chociaż jedną dziedzine w tym państwie,która naprawdę działa normalnie

    Odpowiedz
  • nie dam sie nabrać(2014-04-14 07:50) Zgłoś naruszenie 00

    Oszuści i wyłudzacze co chwilę dzwonia do ludzi z zaproszeniami i naiwni podaja swoje dane z nazwiskiem i adresem po to by na tych spotkaniach wcisnąć im badziewie za duże pieniądze,tak samo zapraszaja na różnego rodzaju "bezpłatne"leczenie lub masaże na swietnym sprzęcie,po co? ażeby przy okazji wcisnąc ludziom jakieś specyfiki niewiadomego pochodzenia i inne drogie garnki,kołdry a wszystko poprzez uzyskanie danych osobowych.Czy w końcu ktos sie za tych oszustów wezmie?

    Odpowiedz
  • Raft(2014-04-14 22:54) Zgłoś naruszenie 01

    Do Pani Redaktor.

    UODO nie jest idealną ustawą i na pewno nie nadąża za zmieniającą się rzeczywistością. Niemniej przykłady jakie Pani podała, wynikają w głównej mierze z braku wiedzy osób, które zasady ochrony danych osobowych wdrażają lub zwykłego braku rozsądku.

    Często też - przykład szpitali - to braki organizacyjne w danej jednostce.
    Ja nie mam zamiaru upubliczniać swoich danych osobowych wszystkim wchodzącym do sali w której leżę. UODO gwarantuje mi, że nie muszę i chwała jej za to.

    Odpowiedz
  • wkurwiony(2016-01-07 12:19) Zgłoś naruszenie 00

    państwowy serwer telekomunikacyjny zbiera dane - moja decyzja o zmianie operatora skutkuje tym , że dotychczasowy do mnie dzwoni i pyta dlaczego zmieniam a ch....j co do tego.

    Odpowiedz
  • LexVademecum.pl(2014-09-25 22:22) Zgłoś naruszenie 00

    Ochrona danych osobowych ma służyć obywatelom i być dla nich. Zdarzają się w każdej dziedzinie osoby nadgorliwe i to nie ma często nic wspólnego z rzeczywistością. Dużo nieprawidłowości jest w naszym kraju w związku z przetwarzaniem danych osobowych. Szczególnie podmioty gospodarcze łamią przepisy w zakresie karnym ustawy o ochronie danych osobowych.

    LexVademecum.pl

    Odpowiedz
  • REAKLA(2014-05-02 12:11) Zgłoś naruszenie 00

    real !!! przeciez nie ma takiej dziedziny - no cos TY - realka.

    Odpowiedz
  • StAAbrA(2014-04-11 17:12) Zgłoś naruszenie 00

    Na tę okoliczność został ustanowiony Wiewiórowski niejaki , ksywka GIODO ,
    razem ze swoim fraucymerem . I proszę mi tu nie grymasić i nie gęgać .
    A że giodo świruje pawiana ? A który ze słupów nie świruje ?

    Odpowiedz
  • zgroza(2014-04-11 17:31) Zgłoś naruszenie 00

    przecież to wyuczeni prawnicy , osoby z wykształceniem tak interpretują t, to tylko z niższym wykształceniem umieją sobie poradzić

    Odpowiedz
  • StAAbrA(2014-04-13 22:58) Zgłoś naruszenie 00

    "Rozum" akurat , w ograniczaniu dostępu do informacji procesowej , przez łańcuchowych - jest , tyle tylko , że mafijny ; w przypadku przekręconego petenta - wystarczy zwłoka kilka dni , by utracić możliwość zaskarżenia przekrętu (właśnie przegrywający sprawę powinien dostawać pisemne uzasadnienie orzeczenia!) . Poza tym , petent zmuszony do ekstra wyjazdu
    do sądu , płaci za transport , mandaty , naprawy w warsztatach i inne okolicznościowe wydatki . I tak się kręci ten geszefcik .

    Odpowiedz
  • EWA(2014-04-13 13:03) Zgłoś naruszenie 00

    ochrona danych osobowych? w Polsce? oni nawet nie wiedza co to jest i po co to jest - slon by sie usmial !!!
    byle jaki kapucyn poda kogos do sadu i w dodatku za nic bez powodu albo wowczas gdy wogole on sam nie jest strona w jakichkolwiek sprawach np. wynajmowania mieszkan od gminy i dane osobowe juz wtedy usluznie wyciagaja biur spraw obywatelskich w gminie lub ministerstwie!!!

    Taki koles moze osiagnac wiedze o kazdym wraz ze wszystkimi danymi dotyczacymi rodziny namierzonej ofiary przez hochsztaplera! ta ustawa pozwolila jakby tylko tym ktorzy pracuja w urzedach - wyciagac wlasnie dane osobowe ludzi pod pretekstami wymyslonymi przez zlodziejow i bandytow!!!

    duzo do sredniowiecza lub dalej epoki kamienia lupanego juz nie mamy - a cwaniaczki kolesie i mafia sie raduja!!!
    Polska to napewno dzungla!
    tu stanowi sie prawo tylko wydaje sie po to aby je naduzywac bylo latwiej!!! tu wykorzystuje sie omijanie prawa prze ludzi odpowiedzialnych za jego strzezenie!!!

    szkoda bo narod jest juz tym bardzo znekany - a moze tz na zlecenie?
    kto wie?

    Odpowiedz
  • oburzona(2014-04-12 18:21) Zgłoś naruszenie 00

    JAKA OCHRONA DANYCH OSOBOWYCH,kpina!!! gdy niektóre urzedy np,.Toruń utworzył stronę internetową GEOPORTALna której znajdują sie numery ewidencyjne działki, nr księgi wieczystej(a KW dostepna dla wszystkich) a tam skarbnica wiedzy o włascicielu nieruchomości,dokładne dane osobowe,PESEL,kredyty zaciagnięte w bankach,współwłasciciele nieruchomosci itd i my mówimy o ochronie danych osobowych bo nie ma spisu lokatorów na klatce itp po prostu smiechu warte to wszystko

    Odpowiedz
  • łysy(2014-04-12 15:56) Zgłoś naruszenie 00

    Powinniśmy się cieszyć, że miało miejsce "znikanie list lokatorów z klatek schodowych". No, bo chodzi o to, że jakby jakiś płatny zabójca chciał mnie ukatrupić, to przecież nie będzie wiedział, gdzie mieszkam i dobrze mu tak! Zadzwoni do szefa mafii, jeśli taka wydałaby na mnie wyrok i powie:"Szefie, nic z tego, bo jego nazwiska nie ma w spisie lokatorów, nie mogę go znaleźć, a więc nie wykonam tej egzekucji!" A więc, jak widzicie, stosowanie się do ochrony naszych danych może nam nawet uratować życie, no nie?... Bzdura! Bzdura! Bzdura! Ale to tylko mały przykład powszechnej nadregulacji, w jakie przyszło nam żyć, a niestety chyba żadna partia nie ma woli politycznej, żeby to zmienić. Może na parę lat będzie obowiązek np. chodzenia "w kapeluszu, po świętym Tadeuszu", bo państwo postanowi zadbać o nasze zdrowie poprzez nakaz zakrywania głowy, kiedy jest zimno albo coś jeszcze bardziej absurdalnego.

    Odpowiedz
  • Grzehorz(2014-04-12 08:41) Zgłoś naruszenie 00

    Ochrona danych osobowych a księgarniach, kwiaciarniach sklepach nasze pisma z Sądu OŁUDA naruszenie danych takie przepisy są u nas przestrzegane i wprowadzane kraj III świata

    Odpowiedz
  • To wszystko pikus!(2014-04-12 01:22) Zgłoś naruszenie 00

    Ja za to nie mam prawa wiedziec z kim na klatce mieszkam - powiedzieli w spóldzielni, bo chce zlodziejowi sprawe wytoczyc... Niezle !
    A za chwile meldunku nie bedzie... Robia to po to, by sady sie nie przepracowywaly! Ciekawe jaki pakiet poprawek do ustaw zafunduja nam z tego powodu?
    Jedno jest pewne - bedzie wesolo!

    Odpowiedz
  • Anna(2014-04-11 21:29) Zgłoś naruszenie 00

    Wywoływanie pacjentów po nazwisku to skandal. Zwłaszcza u "rodzinnego", gdzie czekają w kolejce również osoby "znane tylko z widzenia". Zresztą u żadnego lekarza nie chcę ujawniania mojego nazwiska. Nie życzę sobie, żeby moje nazwisko znała cała poczekalnia. Wolę numer 553638, niż wrzask na cały korytarz: Pani Iksińskaaaaaaaaaaaaaaaaa!

    Odpowiedz
  • Koncentration Lager(2014-04-11 21:13) Zgłoś naruszenie 00

    Głupcy wszystko potrafią zagmatwać...

    Jak to mozliwe że egzystujemy jeszcze jako Kraj

    Odpowiedz
  • absurd(2014-04-14 07:45) Zgłoś naruszenie 00

    W bankach przy okienku kasowym pani pyta na głos o nazwisko,w każdym sklepie z odzieżą panie pytaja czy mam kartę,na stacji paliw zakładaja karty,płacąc za smieci w urzędach ludzie na głos mówia nazwisko i adres,reszta w kolejce słyszy.Czy to jest ochrona danych osobowych?Chyba nie tak ma to wyglądać.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane