Sąd Najwyższy kwestionuje konstytucyjność wielu przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. nr 112, poz. 1198 z późn. zm.). Pikanterii sprawie dodaje fakt, że sam SN jest stroną kilku głośnych spraw o dostęp do informacji. Stąd podejrzenia, że wniosek do TK jest elementem taktyki procesowej SN. Są już zresztą pierwsze próby zawieszania spraw w związku z wnioskiem do TK.

Bez powodzenia

W ubiegłym tygodniu podczas sprawy Fundacji ePaństwo z Sądem Najwyższym pełnomocniczka SN złożyła wniosek o zawieszenie sprawy do czasu rozstrzygnięcia wniosku przez trybunał. WSA w Warszawie nie zgodził się (sygn. akt II SAB Wa 443/13) i rozstrzygnął sprawę związaną z wnioskiem fundacji (prosiła o udostępnienie umów zawartych przez SN z wydawnictwami prawniczymi, m.in. z Wolters Kluwer, Lexis Nexis i redakcją „Palestry”).

– WSA zobowiązał Pierwszego prezesa SN do rozpoznania wniosku o dostęp do informacji publicznej – mówi Daniel Macyszyn, prezes ePaństwa.

Wniosek jako powód zawieszenia

Wniosek jako powód zawieszenia

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– W naszej ocenie SN próbuje wykorzystać wszystkie metody, aby nie upubliczniać pewnych informacji o swojej działalności i współpracy z biznesem. Wcześniej prawnicy SN próbowali nawet powoływać się na ustawę o rachunkowości, aby zablokować dostęp do faktur – przekonuje Daniel Macyszyn.

A to niejedyna próba zawieszenia sprawy przez SN. Podobny przypadek miał miejsce przed Naczelnym Sądem Administracyjnym (sygn. akt I OSK 1741/13). Także zakończył się porażką Sądu Najwyższego.

Pierwsze zawieszenia

Są jednak pierwsze niepokojące wiadomości. WSA w Poznaniu zawiesił już sprawy z powodu wniosku złożonego przez pierwszego prezesa SN do TK (sygn. akt IV SAB/Po 100/13 oraz IV SAB/Po 108/13).

Podstawę do zawieszania spraw daje art. 125 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz.U. z 2002 r. nr 153, poz. 1270 z późn. zm.). Zgodnie z nim sąd może – ale nie musi – zawiesić postępowanie z urzędu, jeżeli rozstrzygnięcie sprawy zależy od wyniku innego postępowania, m.in. przed TK.

– WSA w Poznaniu obrał niebezpieczną taktykę, wydając w co najmniej dwóch sprawach postanowienie o zawieszeniu postępowania. W obydwu uznał, że ponieważ poddano kontroli TK przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej, a sprawa dotyczy właśnie tej regulacji, to postępowanie należy zawiesić do czasu rozstrzygnięcia trybunału – informuje Krzysztof Izdebski, prawnik Sieci Obywatelskiej, Watchdog Polska.

Dlaczego to niebezpieczne?

– To trafnie zauważył WSA w Warszawie. Zgoda sądów na zawieszenie postępowania może zablokować rozpatrywanie wszystkich spraw z zakresu dostępu do informacji publicznej, niezależnie od tego, co było przedmiotem zapytania. Obywatele będą pozbawieni faktycznej realizacji prawa do sądu, a podmioty zobowiązane będą mogły w nieusprawiedliwiony sposób bezkarnie nie udostępniać informacji – odpowiada Izdebski.

Tłumaczy, że wniosek pierwszego prezesa SN do trybunału zainspirował wiele innych instytucji do prób zawieszania toczących się przeciwko nim procesów.

– Starał się już o to starosta lidzbarski w sprawie dotyczącej informacji na temat działania powiatowej rady zatrudnienia (sygn. akt II SAB/Ol 107/13) oraz burmistrz Ostródy w sprawie dotyczącej informacji na temat faktur na budowę statków żeglugi śródlądowej (sygn. akt II SAB/Ol 4/14). W pierwszym przypadku WSA w Olsztynie odrzucił wniosek, w drugiej sprawie czekamy jeszcze na rozprawę – relacjonuje Izdebski.

Nadużycie prawa

Wniosek pierwszego prezesa Sądu Najwyższego do TK budzi jednak i inne wątpliwości.

– Czy pierwszy prezes SN miał umocowanie konstytucyjne do złożenia takiego wniosku, szczególnie że dotyczy on spraw, w których SN był stroną postępowania? I to stroną, która większość spraw przegrała – pyta Krzysztof Izdebski.

Czy doszło więc do nadużycia art. 191 ust. 1 pkt 1 konstytucji, który daje SN możliwość występowania z wnioskiem do TK?

Jak tłumaczy Krzysztof Izdebski, SN uzyskał prawo poddania przepisów kontroli konstytucyjnej, aby móc korzystać z tej ścieżki, gdy mierzy się z doniosłym problemem prawnym w sprawie przed nim zawisłej. Pierwszy prezes może z tej kompetencji skorzystać także, gdy ustali, że sądy powszechne orzekają na podstawie przepisów, które mogą być niezgodne z konstytucją.

– Ta sprawa jest zupełnie inna! Pierwszy prezes jest stroną postępowania i de facto wykorzystuje swoją pozycję konstytucyjną do załatwienia swojej własnej sprawy. Tu bardziej zasadna powinna być formuła z art. 79 konstytucji, czyli skarga do trybunału na zasadach powszechnych – uważa Izdebski.

I dziwi się, że nigdy wcześniej SN nie dostrzegał, że ustawa o dostępie do informacji publicznej jest niezgodna z konstytucją.

– Przecież wiele spraw dotyczących informacji publicznej toczyło się przed samym Sądem Najwyższym. Dopiero sprawy, w których stroną jest on sam, wywołały takie działanie. I zresztą są one wprost wskazane w treści wniosku do TK – dodaje Izdebski.

Wniosek SN w interesie publicznym

Prof. dr hab. Piotr Hofmański rzecznik prasowy Sądu Najwyższego

Z jakich powodów w ubiegłym tygodniu pełnomocnik Sądu Najwyższego wnosił na sprawie o dostęp do informacji publicznej z Fundacją ePaństwo o zawieszenie postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie?

Pełnomocnik Sądu Najwyższego – pierwszego prezesa SN wnosił o zawieszenie postępowania do czasu rozstrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny wniosku pierwszego prezesa Sądu Najwyższego w sprawie zbadania zgodności z unormowaniami wyższego rzędu niektórych przepisów ustawowych, w tym zawartych w ustawie z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. W razie uwzględnienia tego wniosku przez TK potencjalnie w każdej sprawie zakończonej wyrokiem wydanym przez sąd administracyjny, nawet w wypadku jego uprawomocnienia się, możliwe byłoby wniesienie skargi o wznowienie postępowania. W tej konkretnej sprawie podstawą wyrokowania przez WSA mógł być przepis, który został wprost i wyraźnie uczyniony przedmiotem kontroli TK w ramach wniosku pierwszego prezesa.

Czy to jedyny przypadek, kiedy SN wnosi o zawieszenie postępowania w sprawie dotyczącej dostępu do informacji?

Wnioski o zawieszenie postępowania złożono w czterech sprawach przed sądami administracyjnymi z udziałem Sądu Najwyższego – pierwszego prezesa SN. Dotychczas zostały rozpoznane dwa z nich, w obu wypadkach negatywnie.

Część ekspertów ocenia, że Sąd Najwyższy złożył ten wniosek do Trybunału Konstytucyjnego po to, aby potem we własnych sprawach dotyczących informacji publicznej wnosić o zawieszenie toczących się postępowań. Czy wniosek stanowił element taktyki procesowej SN?

Takie oceny nie wydają się być poprzedzone rzetelną analizą wielowątkowego wniosku pierwszego prezesa Sądu Najwyższego do TK. Przede wszystkim wystąpienie z wnioskiem do TK nastąpiło w szeroko rozumianym interesie publicznym, a nie tylko w dobrze rozumianym interesie Sądu Najwyższego – pierwszego prezesa SN. W interesie publicznym jest bowiem wyjaśnienie wzajemnych relacji między różnymi unormowaniami wyższego rzędu, w tym zawartymi w Konstytucji RP. W interesie publicznym jest również uczynienie bardziej czytelnymi relacji między sądami administracyjnymi obu instancji a organami władz publicznych, których działania i bezczynność mogą być poddawane kontroli sądów administracyjnych. W interesie publicznym jest także, by prawomocne orzeczenia wszystkich sądów, w tym sądów administracyjnych cieszyły się uznaniem, a zarazem by były respektowane.

Poważne zastrzeżenia do obecnej regulacji prawnej w zakresie dostępu do informacji publicznej nie są wyłącznie udziałem ierwszego prezesa sądu najwyższego. Na ich istnienie wskazują coraz liczniejsze wystąpienia przedstawicieli nauki i praktyki prawa, w tym te, którym dano wyraz podczas Konferencji Instytutu Nauk Prawnych PAN i rzecznika praw obywatelskich na temat: „Prawo do informacji publicznej – efektywność regulacji i perspektywy jej rozwoju”. Jej wyniki, opracowane przez dr. Grzegorza Sibigę, wskazują jednoznacznie, że przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej należy w trybie pilnym znowelizować lub przygotować nową ustawę.