Prezydencki projekt nowelizujący prawo o ustroju sądów powszechnych zakładał, że minister sprawiedliwości będzie musiał powołać sąd rejonowy dla terenu, na którym zamieszkuje co najmniej 50 tys. osób, a roczny wpływ spraw z niego wynosi min. 5 tys. Ponadto nie musiałby, ale mógłby powołać sąd, jeżeli liczba mieszkańców byłaby mniejsza, ale za to spełnione byłoby kryterium wpływu. Zgodnie z wyliczeniami Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” takich sądów byłoby 21.

Na posiedzeniu 12 lutego komisja ustawodawcza przegłosowała jednak poprawkę, zgodnie z którą z projektu zniknie przepis o fakultatywnym przywracaniu sądów. Z kolei jednak druga komisja – praw człowieka, praworządności i petycji – zadecydowała o wprowadzeniu poprawki, zgodnie z którą o przywróceniu sądu decydować ma wyłącznie liczba mieszkańców – tam gdzie wyniesie ona co najmniej 50 tys., minister będzie zobligowany do utworzenia sądu.

To oznacza, że oprócz wstępnie planowanych do obligatoryjnego przywrócenia 41 jednostek na mapę polskiego sądownictwa wróciłoby dodatkowo 11 sądów rejonowych.

– Rezygnacja z kryterium liczby spraw to dobry ruch w stosunku do propozycji komisji senackiej z 12 lutego. Pozostawienie jedynie kryterium liczby mieszkańców spowoduje, że przesłanki przywracania sądów będą bardziej obiektywne – mówi sędzia Marcin Królikowski, wiceprezes SSP „Iustitia”.

Zaznacza jednocześnie, że z punktu widzenia stowarzyszenia najlepsze byłoby alternatywne pozostawienie obu kryteriów, co pozwoliłoby na przywrócenie 69 sądów.

W najbliższym czasie odbędzie się drugie czytanie projektu na posiedzeniu plenarnym Senatu, po czym wspólnie pracować będą nad nim połączone komisje.

W piątek komisja praw człowieka, praworządności i petycji pracowała nad jeszcze jednym projektem, przy którym również nie obyło się bez niespodzianek. Otóż komisja zarekomendowała odrzucenie rządowego projektu noweli prawa o ustroju sądów powszechnych, który przewiduje obniżenie wynagrodzeń sędziów i prokuratorów na zwolnieniach lekarskich ze 100 do 80 proc.

Premier uzasadniał potrzebę tej zmiany, mówiąc o „sztywnym i nieuzasadnionym przywileju”. Rządowe propozycje przeszły przez Sejm w ekspresowym tempie. I mało kto się spodziewał, że opór napotkają w izbie wyższej.

Przeciwny obniżeniu chorobowego jest m.in. Związek Zawodowy Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP.

– Zrównanie sytuacji prawnej prokuratorów i sędziów z innymi osobami świadczącymi pracę i służbę powinno mieć charakter wielopłaszczyznowy – mówi Jacek Skała, przewodniczący związku.

I dodaje, że związek jest w stanie zaakceptować obniżenie chorobowego, o ile czas pracy prokuratora zostanie ściśle określony jako 8 godzin dziennie i 40 godzin tygodniowo.

Teraz wniosek komisji zostanie rozpatrzony na posiedzeniu plenarnym Senatu.

Etap legislacyjny

Projekty przed II czytaniem w Senacie

Prezesi zaczęli porządki w sądach. Wymiar sprawiedliwości nadrabia zaległości po sędziach, którzy wstrzymali się od orzekania >>