Po 3 latach obowiązywania ustawy o pozwach zbiorowych nadszedł czas na podsumowanie jej funkcjonowania w polskim wymiarze sprawiedliwości. W dniu dzisiejszym Polska Agencja Prasowa przeprowadziła debatę, podczas której jej uczestnicy zweryfikowali działanie ustawy w praktyce oraz odnieśli się do jej elementów, które wymagają poprawy.
Reklama

W ciągu trzech lat obowiązywania ustawy do sądów wniesiono ponad 100 pozwów zbiorowych. Nie jest to liczba zaskakująco wysoka, lecz w porównaniu do Szwecji, gdzie po sześciu latach funkcjonowania analogicznego prawa spraw takich wniesiono 12, prezentuje się całkiem przyzwoicie.

Postępowanie grupowe w Polsce nie będzie jednak nigdy tak popularne jak w Stanach Zjednoczonych. Jak podkreśla mec. Marek Niedużak, powodem tego jest odmienne uregulowanie kwestii przystąpienia do pozwu zbiorowego. W Polsce bowiem osoba, która chce być członkiem grupy musi złożyć oświadczenie woli o przystąpieniu do niej, a orzeczenie zapadłe w sprawie wiąże tylko tych członków, którzy w postępowaniu brali udział. Przeciwnie do systemu amerykańskiego osoby, które do grupy nie należały, bądź z niej wystąpiły, mogą dochodzić swoich roszczeń po wszczęciu lub zakończeniu postępowania grupowego.

Czy warto było stworzyć ustawę?

Jednogłośnie stwierdzono, że ustawa spełnia oczekiwania wymiaru sprawiedliwości, choć zwrócono uwagę na stale niską liczbę kierowanych spraw oraz długotrwałość postępowania.

Rozwiązania, które oceniono bardzo dobrze, to profesjonalizm praktyki orzeczniczej, ze względu na rozprawy toczące się przed sądem okręgowym, prowadzone przez trzech zawodowych sędziów, rozstrzygnięcia o charakterze procesowym podejmowane na rozprawach oraz zapis dotyczący wpisu sądowego obniżonego do 2 proc. wartości przedmioty sporu, bez możliwości zwolnienia na wniosek.

Ustawa nie faworyzuje stron

- Sama ustawa nie faworyzuje żadnej ze stron. Spór toczy się miedzy podmiotami, które dysponują taką samą bronią procesową. Jeśli chodzi natomiast o nieprzyjemne momenty w procesie, to takie występują. Hałas medialny wokół procesu jest często szkodliwy dla przedsiębiorców. Możliwość obrony, jak i jej zwalczania są rozłożone w sposób równomierny. Inaczej trzeba oceniać kwestię pełnomocników dla stron. Tutaj taki obowiązek korzystania z adwokata bądź radcy istnieje tylko dla strony powodowej – tłumaczył mec. Iwo Gabrysiak, partner w kancelarii Wierzbowski Eversheds.

Kaucja jest sprawiedliwa

W trakcie debaty podkreślono także rozsądność sądów podczas orzekania o kaucji. Jest ona ustalana zazwyczaj w momencie uformowania grupy uczestniczącej w pozwie zbiorowym, tak by jej członkowie byli świadomi, jakie rzeczywiste koszty poniosą. Jej zasadność poparła także Miejski Rzecznik Konsumentów Urząd m.st. Warszawy Małgorzata Rothert, lecz zwróciła uwagę na możliwość wydłużania się postępowania.

- To prawda, że kaucja ma przeciwdziałać przypadkowym pozwom. Ale może być ona kosztem miasta albo samych członków. Konsument jest zawsze stroną słabszą, a w przypadku, gdy sąd oddali kaucję, istnieje możliwość wniesienia zażalenia – to wydłuża całe postępowanie – informuje Rothert.

Jak układać relacje w grupie

Interesy członków grupy wytaczającej powództwo nie zawsze będą identyczne, dlatego powinny zostać uregulowane umową – taki wniosek wysnuć można było z wypowiedzi debatujących.

- Plusem ustawy jest to, że nie jest przeregulowana, zasady funkcjonowania oraz interesy grupa powinna ustalić ona sama w umowie z reprezentantem oraz pełnomocnikiem. Sąd powinien mieć do niej wgląd w momencie podejmowania decyzji o wysokości kaucji, czy decyzji grupy o cofnięciu pozwu, w celu weryfikacji, czy została ona podjęta zgodnie z zapisanymi ustaleniami – dodaje Iwo Gabrysiak.

Nie włączajmy, przynajmniej na tym etapie obowiązywania ustawy, do pozwów zbiorowych roszczeń pracowniczych. Powstanie wtedy dylemat, czy sprawy mają trafić do sądu rejonowego, czy zostaną rozpatrzone w Sądzie okręgowym – apelował Iwo Gabrysiak

Sprawy do poprawy

- Ustawa działa dobrze jak na tak krótki czas jej obowiązywania, lecz ma pewne aspekty, nad którymi warto byłoby popracować. Określenie przedmiotu spraw kierowanych w drodze pozwu zbiorowego, kwestia reprezentacji grupy, czas trwania postępowania oraz jego koszty to elementy, które na pewno będą wymagały dyskusji, a być może i nowelizacji – mówił mec. Iwo Gabrysiak – partner w kancelarii Wierzbowski Eversheds.

Dodał również, że postępowanie przyspieszyłoby łączenie kilku rozstrzygnięć na jednej rozprawie.

Z kolei Małgorzata Rothert zwróciła uwagę na możliwość przystępowania do grupy składającej pozew osób, które zamieszkują poza terenem objętym kompetencjami rzecznika.

– Czy w przypadku reprezentacji takiej grupy przed sądem mogą zostać postawione zarzuty o przekroczenie uprawnień? – zastanawiała się Rothert.

Marek Niedużak zwrócił również uwagę na brak zapisów w ustawie, które skłaniałby strony do zawarcia ugody.

Zgodnie postulowano o dopuszczenie organizacji pozarządowych, Rzecznika Praw Pacjenta, RPO czy Rzecznika Ubezpieczonych do pełnienia funkcji reprezentanta.