Podjąć ryzyko i wydawać wyroki, które być może okażą się nieważne, czy już teraz odstąpić od orzekania i sparaliżować pracę w sądach. Przed takim dylematem stanęli sędziowie objęci reformą Gowina. Z opinii Sądu Najwyższego wynika, że tysiące orzeczeń mogą być nieważne. Część sędziów, których sądy zostały zniesione 1 stycznia 2013 r., od wczoraj nie wychodzi na sale rozpraw i nie wydaje wyroków.

Taką decyzję podjęli np. wszyscy sędziowie z Sulęcina. Ich macierzysty sąd 9 miesięcy temu został przekształcony w wydziały zamiejscowe Sądu Rejonowego w Międzyrzeczu.

– Nie wyszedłem wczoraj na salę rozpraw, choć miałem wyznaczoną wokandę. Poinformowałem o odstąpieniu od orzekania swoich przełożonych – prezes Sądu Rejonowego w Międzyrzeczu oraz prezesa Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim. Tak samo zrobili moi koledzy – tłumaczy sędzia Bartłomiej Starosta.