Naczelny organ władzy sądowniczej nie respektuje prawa określającego jawność kontraktów ani wydanych na jego podstawie wyroków.
Choć Sąd Najwyższy rozpatruje sprawy związane z kwestią jawności życia publicznego, sam jest także na co dzień stroną wielu sporów o dostęp do informacji publicznej. Problem w tym, że wypada w nich nie najlepiej. Słynie z restrykcyjnej wykładni przepisów dotyczących jawności, a także twardej polityki nieudostępniania wnioskowanych dokumentów nawet w razie niekorzystnych dla siebie orzeczeń. Eksperci są zgodni co do jednego – traci na tym wizerunek i autorytet tej szacownej instytucji.
Ostatnio na celowniku znalazły się umowy zawierane przez Sąd Najwyższy. Zarówno działacze Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, jak i związki zawodowe, skierowali do Sądu Najwyższego wnioski o upublicznienie umów, których SN jest stroną. Sąd jednak odmówił, powołując się na różne podstawy prawne. Stwierdził nawet, że umowy o dzieło i zlecenia nie stanowią jego zdaniem informacji publicznej.