Na linii prokurator generalny – straże miejskie iskrzy. Oliwy do ognia dolewa resort spraw wewnętrznych. A cierpią na tym właściciele pojazdów, którzy nie wiedzą, czy płacić mandaty z fotoradarów, czy składać pozwy.
Straż miejska jest jedną z najbardziej znienawidzonych formacji, głównie przez to, że zajmuje się kontrolą fotoradarową. A mandatów nikt płacić nie lubi. Każda więc opinia podważająca legalność działań strażników miejskich i gminnych w tym zakresie natychmiast spotyka się ogromnym zainteresowaniem rzesz kierowców.
Nie inaczej było, kiedy Prokuratura Generalna odmówiła wniesienia kasacji od wyroku Sądu Okręgowego w Szczecinie (sygn. akt IV Ka 206/13), który uchylając wyrok pierwszej instancji, umorzył postępowanie w sprawie ukarania kierowcy za wykroczenie zarejestrowane za pomocą fotoradaru stacjonarnego. Podstawą była negatywna przesłanka procesowa w postaci braku skargi uprawnionego oskarżyciela, co oznacza, że zdaniem sądu straż miejska nie ma uprawnień do dokonywania kontroli za pomocą fotoradarów stacjonarnych.