W najbliższych dniach eksperci znów mają się głowić nad służebnością przesyłu, czyli jak rozwiązać konflikt prywatnego z publicznym. Na razie właściciele nieruchomości przegrywają z wielkimi koncernami i ważnym interesem społecznym. Także w sądach.
Reklama
Miliony działek z rurami i słupami / DGP
Rok temu rząd deklarował, że od początku 2013 r. zacznie obowiązywać ustawa o korytarzach przesyłowych. Regulacja miała w sposób systemowy rozwiązać zarówno problem budowy nowych linii przesyłowych (energii elektrycznej, gazu, ciepła czy CO2), jak i uregulować stan prawny już istniejącej infrastruktury. Według szacunków odpowiedzialnego za projekt Ministerstwa Gospodarki problem dotyczy 20 mln działek.
Na razie, od momentu nowelizacji kodeksu cywilnego, która weszła w życie w sierpniu 2008 r., istnieje możliwość ustanowienia służebności przesyłu na rzecz przedsiębiorcy, który zajmuje się transferem gazu, energii, płynów czy pary, czyli realizuje cel publiczny.

Reklama
W tym celu właściciel nieruchomości zawiera z przedsiębiorcą przesyłowym (np. zakładem energetycznym) umowę w formie aktu notarialnego, która powinna szczegółowo określać zakres czynności, które zakład może wykonywać w stosunku do nieruchomości, oraz wynagrodzenie, jakie musi płacić z tytułu ustanowienia służebności.
Co więcej, właściciel gruntu może się domagać opłaty za bezumowne korzystanie z gruntu w okresie przed wejściem w życie przepisów o służebności. Zgodnie z ustawą jeśli właściciel działki i przedsiębiorstwo przesyłowe się nie dogadają, wówczas o służebności przesyłu (oraz o jej kosztach) zdecyduje sąd. A te orzekają różnie.
Trudno się też dziwić, że przedsiębiorstwom przesyłowym nie spieszy się do ustanawiania służebności gruntowej w stosunku do istniejącej infrastruktury, skoro mogą uniknąć kosztów i próbować doprowadzić do zasiedzenia przesyłu. Jest to możliwe po 20 latach (a w złej wierze po 30) od momentu rozpoczęcia korzystania z gruntu. Przekonał się o tym pan Zbigniew spod Koszalina, przez którego pole biegną linie średniego i niskiego napięcia oraz znajduje się na nim stacja transformatorowa.
– Kiedy urządzenie się zepsuje, naprawiający je energetycy niszczą mi uprawy jęczmienia. Nigdy nie udało mi się uzyskać nawet naprawienia szkód. Chciałem zalesić teren, by uzyskać dopłaty, ale nie mogę tego zrobić pod liniami energetycznymi, co wyłącza mi 2 ha gruntu – narzeka mężczyzna.
Zakład energetyczny chciał wykupić teren pod transformatorem, ale nie przystał na zaproponowaną przez rolnika cenę. Wobec tego firma złożyła wniosek o wywłaszczenie, a potem o zasiedzenie przesyłu. Przed kilkoma dniami sąd rejonowy w Koszalinie orzekł zasiedzenie służebności przesyłu na jej rzecz.

Bieg terminu zasiedzenia

Pełnomocnik pana Zbigniewa bezskutecznie powoływał się na wyrok Sądu Najwyższego z 2009 r. (sygn. Akt IV CSK 291/09), który stwierdzał, że przed 1 lutego 1989 r. sieci przesyłowe były własnością Skarbu Państwa, a ówczesne zakłady energetyczne tylko nimi zarządzały. A to wykluczało zasiedzenie. Co więcej, zdaniem cywilistów bieg zasiedzenia służebności powinien być liczony dopiero od momentu wejścia w życie nowelizacji k.c. wprowadzającej, służebność przesyłu.
– Do zasiedzenia służebności potrzebny jest bowiem „animus”, czyli zamiar korzystania dla siebie z nieruchomości w zakresie określonej służebności. A nie można mieć woli korzystania dla siebie z prawa, które nie istnieje i o którym nie wiadomo, czy w ogóle zostanie wykreowane – mówi dr Jędrzej Kondek z kancelarii Barylski, Olszewski, Brzozowski.
– Do sierpnia 2008 r. nikt nie mógł więc zasiadywać służebności przesyłu. Zdaję sobie sprawę z istnienia odmiennej linii orzeczniczej, ale pogląd taki prowadzi do wewnętrznie sprzecznych wniosków, iż termin zasiedzenia służebności przesyłu mógł upłynąć, zanim ta służebność została wprowadzona do polskiego prawa – wskazuje prawnik, który dodaje, że istniejące przepisy regulujące kwestię służebności są zbyt lakoniczne i nie dają odpowiedzi na wiele pytań.



Ingerencja we własność

Próbą rozwiązania tego problemu był wspomniany rządowy projekt ustawy przesyłowej (trwają konsultacje na etapie rady ministrów). Wprowadza on automatyczne uzyskanie służebności przesyłu przez przedsiębiorstwo oraz wycenę odszkodowania za przesył poprzez przyjęcie algorytmu.Pozwoliłoby to na zaoszczędzenie na kosztach sądowych, a także wydatkach związanych z uzyskiwaniem operatów szacunkowych.
– Pod tym względem uregulowanie tego jedną ustawą byłoby korzystne. Z drugiej jednak strony wszelkie takie zautomatyzowane nabycia czy przejścia prawa rodzą problemy z właściwym wynagrodzeniem. Wówczas może się okazać, że zamiast sporu o to, czy ustanowić służebność, będziemy mieli spór, za ile ją ustanawiać – zauważa dr Kondek.

Energetycy niszczą mi uprawy. Nigdy nie uzyskałem nawet naprawienia szkód

Z kolei Witold Solski z kancelarii Solski i Partnerzy twierdzi, że obecne przepisy są wystarczające.
– Zagwarantowały stosowne ramy i instrumenty służące rozwiązywaniu sporów pomiędzy właścicielami nieruchomości a podmiotami przesyłającymi media. Każda dalsza regulacja szczegółowa, wprowadzona poprzez specustawy, będzie miała destabilizujący wpływ na sprawiedliwe, słuszne i ekwiwalentne rozsądzanie konfliktów dobra publicznego z dobrem prywatnym – uważa mec. Solski.
Rząd, rękoma komisji kodyfikacyjnej prawa cywilnego, przygotował też projekt kolejnej nowelizacji k.c., który reguluje tę samą materię co projekt o korytarzach przesyłowych. Jednak zdaniem ekspertów obydwie propozycje częściej są raczej konkurencyjne niż komplementarne. Propozycja nowelizacji k.c. m.in. jasno definiuje, jaki okres sprzed wejścia w życie przepisów o służebności można wliczać do zasiedzenia i ustala go na połowę normalnego zasiedzenia: odpowiednio 10 i 15 lat.
– Można mieć duże wątpliwości, czy nie jest to niekonstytucyjne pogorszenie sytuacji obywatela. Jednak nie sposób nie zauważyć, że gdyby teraz wprowadzono w życie tę ustawę, to właściciele gruntów mieliby szansę przeciwstawić się zasiedzeniu, ponieważ przynajmniej do 2018 r. żadne nie mogłoby nastąpić – zauważa mec. Kondek.

Górale protestują

Kłopot w tym, że projekt zmian w k.c. rozszerzał też katalog urządzeń przesyłowych, do których ustala się służebność przesyłu (także przymusową) o urządzenia infrastruktury telekomunikacyjnej (np. światłowody) i komunikacyjnej (linie kolejowe czy tramwajowe). Na etapie prac w Sejmie dodano jeszcze urządzenia transportu linowego (np. wyciągi).
Te ostatnie były przedmiotem szczególnej krytyki, dlatego powstał kolejny projekt nowelizacji k.c., tym razem poselski. On także spotkał się z krytyką prawników ze względu na zbyt dużą ingerencję w prawo własności. O ile bowiem projekt rządowy planował uzupełnić przesłanki ustanowienia przymusowego przesyłu na drodze sądowej, o tyle w wersji poselskiej wyeliminowano tę możliwość, wprowadzając decyzję administracyjną (starosty), która de facto byłaby decyzją wywłaszczeniową.
– Własność ma swoje granice i nie można jej nadal pojmować w kategoriach XVIII-wiecznej definicji tego pojęcia: jako wartości świętej i nienaruszalnej. Wyzwania współczesności i nowoczesności sprawiają, że to prawo w jakimś stopniu musi być ograniczane na rzecz służebności – mówi Jerzy Kozdroń, poseł sprawozdawca projektu nowelizacji.
– Choć zmiana k.c. jest niezbędna w nowoczesnym państwie, to trzeba ją przeprowadzić, szanując interesy właścicieli gruntów. Dlatego w najbliższych dniach Klub Platformy spotka się z ekspertami reprezentującymi odmienne poglądy, by jakoś je wyważyć i przyjąć wreszcie dobre rozwiązania – zapowiada parlamentarzysta.
Efektem ma być kolejny poselski projekt nowelizacji.
– Sprawa wyciągów narciarskich stanowi łyżkę dziegciu w beczce miodu, która nie pozwala skonsumować tego projektu. Zastanawiamy się nad enumeratywnym określeniem tej części infrastruktury, która podlegałaby przepisom szczególnym regulacji – przyznaje Witold Pahl, jeden z posłów wnioskodawców.
– Cenimy krytyczne uwagi zarówno ze strony górali, jak i prawników, dlatego chcemy zagwarantować wyższy standard ochrony prawa własności poprzez nadzór sprawowany przez sądy powszechne, a nie tylko administracyjny. Poza tym obowiązek zdefiniowania i wykazania celu publicznego będzie spoczywał na tym, kto będzie zainteresowany uzyskaniem służebności – zdradza poseł.
– Jesteśmy w przeddzień dyskusji. Zarówno nowelizacja k.c., jak i ustawa o korytarzach przesyłowych są nadal priorytetami rządu – zapewnia Pahl.