Komornicy nie mają obowiązku ani możliwości weryfikacji danych, które otrzymują z sądu i od wierzyciela, dlatego postulują, by sądowe orzeczenie nakazujące spłatę należności zawierało przynajmniej datę urodzenia dłużnika i/lub PESEL.

– Przecież orzeczenia sądów karnych oprócz imienia i nazwiska zawierają datę urodzenia, imiona rodziców i nazwisko panieńskie matki. Dlaczego tej praktyki nie przenieść na procedurę cywilną – pyta Agnieszka Powichrowska, rzeczniczka stołecznej izby komorniczej.

W środowisku sędziów zdania co do tego rozwiązania są podzielone. Jedni nie widzą przeciwskazań, ale jest i druga szkoła. Jej przedstawiciele uważają, że wyrok powinien zawieraćtylko absolutnie podstawowe informacje. Choćby dlatego, że wierzyciel często sam nie zna numeru PESEL dłużnika.

– Wyrok to nie formularz PIT, tylko orzeczenie w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. A to również zakłada, że jego treść nie zależy od tego, co kto chciałby, żeby tam się znalazło – mówi sędzia wydziału gospodarczego. I wskazuje inne rozwiązanie: wydłużenie z obecnych czterech do kilkunastu dni czasu, w którym komornik musi przekazać zajęte pieniądze na konto wierzyciela. Taka przymusowa zwłoka dałaby czas osobom, które wzięto za dłużników, na wyjaśnienie sytuacji.

– Termin ten był już kiedyś dłuższy i wynosił 7 dni. Już wtedy wierzyciele mówili, że to za długo – przypomina Agnieszka Powichrowska.

Nie ma to tak dużego znaczenia przy mniejszych kwotach, ale co jeśli wartość dochodzonego roszczenia wynosi kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt milionów złotych? Tu interes wierzyciela rozmija się z interesem dłużnika:wierzyciel nadal nie ma pieniędzy, a dłużnik nie płaci odsetek za okres, w którym pieniądze są u komornika.