Z roku na rok przedsiębiorcy chcący walczyć o swoje prawa przed Krajową Izbą Odwoławczą popełniają coraz mniej błędów. O ile w 2009 r. aż 14 proc. rozpatrzonych odwołań odrzucono, o tyle w tym roku odsetek ten spadł do zaledwie 5 proc. A to oznacza, że firmy coraz rzadziej przez własne niedociągnięcia tracą szansę na merytoryczne rozpoznanie sporu.
– Dostrzegam dwa główne powody. Po pierwsze wykonawcy i reprezentujący ich prawnicy zdążyli lepiej poznać przepisy i popełniają mniej błędów, co jest istotne zwłaszcza przy terminowym wnoszeniu odwołań, bo tu błędów nie da się naprawić – mówi Małgorzata Stręciwilk, rzecznik prasowy KIO.
– Drugi powód jest taki, że od 2010 r. przepisy pozwalają uzupełniać pewne uchybienia formalne. Dla przykładu – jeśli odwołanie nie jest podpisane czy też nie załączono pełnomocnictwa do jego wniesienia, wykonawca jest wzywany przez prezesa KIO do uzupełnienia tych braków – dodaje.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.