Trzeba zadać sobie pytanie, na ile wnioskowy tryb ścigania zgwałcenia wynika z ochrony ofiary i na ile rzeczywiście zabezpiecza ją przed pogłębieniem konsekwencji społecznych zdarzenia - mówi Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości.
Przestępstwo zgwałcenia jest dziś ścigane z urzędu, ale dopiero na wniosek ofiary. Minister sprawiedliwości zamierza to zmienić. Na czym polega problem z tym trybem?
To zależy, kogo by pani zapytała. W publikacji pt. „Dość milczenia”, wydanej przez fundację Feminoteka, przeczytamy, że podtrzymywanie stanowiska, że wnioskowy charakter ścigania chroni ofiary przed wstydem i wtórną wiktymizacją, czyli pogłębieniem ich traumy związanej z pokrzywdzeniem przestępstwem, „utrwala i wzmacnia patriarchalne i seksistowskie wzorce kultury – także kultury prawnej”. W myśl tego stanowiska zgwałcenie nie jest więc wyłącznie wynikiem relacji między sprawcą a ofiarą, ale również skutkiem atmosfery społecznego przyzwolenia na tego typu zachowania.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.