Dobromiła Niedzielska -Jakubczyk dziennikarz działu prawo

Ale minister – bo to on firmuje działania i zaniechania swoich urzędników – nie przestrzegać prawa może. Nawet jeżeli jest to minister sprawiedliwości, wolno mu zachowywać się, jak gdyby nigdy nic.

I nie jest to opowiadanie o jakimś strasznie niedemokratycznym państwie, gdzie nagminnie łamane są prawa człowieka i obywatela.

To u nas minister nie zorganizował – jak nakazuje mu ustawa o Krajowym Rejestrze Sądowym – systemu teleinformatycznego tak, żeby każdy mógł obejrzeć aktualny stan wpisów do rejestru przedsiębiorców i wszystkich innych. 

Wydruk tych informacji z dowolnego komputera miał mieć moc dokumentu urzędowego, a nie ma.

Co gorsza, minister sprawiedliwości nadal udaje, że nie ma przepisów, które nakazują mu urządzenie takiego systemu. Mimo że stosowne rozporządzenia (tegoż ministra) obowiązują od początku roku, na stronie internetowej resortu widzimy jednak nieaktualny stan prawny.

I jeśli nawet można byłoby pochylić się z troską nad nieszczęściem urzędników, którym nie udało się w porę przeprowadzić przetargu i podpisać umowy na sporządzenie skomplikowanego narzędzia, to nie sposób godzić się na lekceważenie obowiązującego stanu prawnego.

Kalkulacja, że najłatwiej jest schować się za brakiem informacji, działa tylko na krótką metę.

Ale na wizerunku ministra może zaważyć na długo, skoro to jego urząd pokazuje, że powszechnie obowiązujące prawo, również stanowione przez szefa tegoż resortu, można zamieść nogą pod dywan.

Bo działa to tak, jakby urzędnicy na swoim podwórku grali w klasy i, rzucając kamieniem, głośno wołali: Co być miało, a nie jest, nie pisze się w rejestr!