Powiaty buntują się przeciwko nowemu pomysłowi Ministerstwa Transportu zakładającemu konieczność rejestracji w starostwach wszystkich kandydatów na kierowców. Twierdzą, że projekt jest niekonstytucyjny, a na wprowadzenie systemu musiałyby wydać kilkanaście milionów złotych.
Spór dotyczy projektu rozporządzenia w sprawie wydawania dokumentów potwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami. Zakłada on, że każdemu przyszłemu kierowcy starosta powiatowy będzie wydawał kartę kandydata. Dopiero mając ją w ręku, obywatel będzie mógł rozpocząć kurs na prawo jazdy, a później przystąpić do egzaminu. Wydanie karty poprzedzone ma być skomplikowaną procedurą: kandydat musi wypełnić wniosek, który zostanie zarejestrowany w systemie informatycznym. Potem weryfikowane będą dane dotyczące kandydata – czy np. nie ma zakazu prowadzenia pojazdów, przeciwwskazań lekarskich lub psychologicznych. Dopiero kiedy przejdzie weryfikację, będzie mógł otrzymać kartę i udać się na naukę jazdy. Ale z punktu widzenia powiatu nie zamyka to sprawy, bo nadal będzie musiał prowadzić ewidencję dotyczącą delikwenta.
Zdaniem resortu taki system ma uszczelnić obieg dokumentów i zapobiec wydawaniu na lewo zaświadczeń o ukończonym szkoleniu. Zmiany miałyby być też na rękę przyszłym kierowcom, bo w procesie uzyskiwania uprawnień mogliby posługiwać się jednym dokumentem – kartą kandydata, a nie stertą zaświadczeń i wniosków, jak dzisiaj.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.