Wyciąg z homologacji ciężarówki też jest w sądzie dowodem na to, że kierowca nie mógł się rozpędzić do prędkości wykazanej podczas kontroli.
Kierowca ze Słupska dostał zdjęcie z fotoradaru, z którego wynikało, że znacząco przekroczył prędkość. W terenie zabudowanym, na którym obowiązywało ograniczenie do 50 km/godz., miał jechać z prędkością 105 km/godz. Mężczyzna był tym bardziej zaskoczony, że w jego ciężarowym samochodzie zainstalowany jest ogranicznik prędkości, który nie pozwala jechać szybciej niż 85 km/godz.
Straż gminna będąca właścicielem fotoradaru wezwała kierowcę do wskazania, kto kierował sfotografowanym pojazdem, a więc kto popełnił wykroczenie. W odpowiedzi mężczyzna przekazał straży swoje dane, jednocześnie jednak odmówił przyjęcia mandatu. Przekonany był bowiem, że jechał z prawidłową prędkością, a urządzenie źle zmierzyło prędkość. Chcąc sprawę wyjaśnić i załatwić polubownie, przekazał straży dokument homologacji pojazdu, z którego jasno wynika, że nie był w stanie jechać z prędkością wskazaną przez fotoradar. Straży gminnej ten argument jednak nie przekonał. Postanowiła skierować sprawę do sądu.