Najwyższa Izba Kontroli zbadała zarówno to, jak wygląda informatyzacja zamówień publicznych pod kątem udostępnienia narzędzi do prowadzenia e-przetargów, jak i prowadzenia konkretnych postępowań. Największe zastrzeżenia dotyczą tego, że miniPortal, czyli darmowe narzędzie przygotowane przez Urząd Zamówień Publicznych i Ministerstwo Cyfryzacji, nie zapewnia neutralności technologicznej. To zaś może prowadzić do dyskryminacji części przedsiębiorców startujących w publicznych przetargach, a zamawiających narazić na zarzut nierównego traktowania wykonawców.

Jak wynika z danych samego UZP, ale i badania NIK, prawie połowa zamówień elektronicznych jest udzielana z zastosowaniem miniPortalu. To narzędzie z założenia tymczasowe, oddane do użytku tylko na czas przejściowy, do czasu powstania docelowej platformy e-Zamówień. Ta jednak jak dotąd nie powstała. Pierwszą umowę na jej stworzenie rozwiązano, bo wykonawca nierzetelnie ją realizował. Dlatego też już drugi rok zamawiający chcący korzystać z darmowego narzędzia są zdani właśnie na miniPortal.

Tylko jeden system

Raport NIK pokazuje, że nie jest to rozwiązanie idealne.

„Kontrola w UZP wykazała, że w miniPortalu do obsługi procesu szyfrowania i odszyfrowywania ofert zastosowano aplikację dostosowaną do użytku jedynie na komputerach pracujących w systemie Microsoft Windows. Było to dyskryminujące wobec innych funkcjonujących na rynku systemów operacyjnych i naruszało zasadę neutralności technologicznej, zdefiniowaną w art. 3 pkt 19 ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 346 ze zm.)” ‒ napisano w informacji o wynikach kontroli.

Zastrzeżenia dotyczą szyfrowania i odszyfrowywania ofert. Obywają się one za pośrednictwem specjalnej aplikacji, która działa jedynie w systemie Windows. Wykonawcy używający innych systemów operacyjnych (np. macOS czy Linux) nie mogą z niej korzystać, a tym samym złożyć oferty za pośrednictwem miniPortalu.

UZP w trakcie kontroli wyjaśniał, że jego narzędzie jest tymczasowe, a ponieważ Windowsem posługuje się większość użytkowników komputerów na świecie, to program jest ogólnie dostępny. NIK uważa jednak, że obowiązek zapewnienia niedyskryminującego dostępu do postępowania ma charakter bezwarunkowy.

‒ Wynikające z regulaminu ograniczenia od początku budziły wątpliwości w kontekście postanowień art. 10b ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1843 ze zm.) ze względu na brak zapewnienia neutralności technologicznej, co mogło przekładać się na ograniczenie wykonawcom dostępu do prowadzonych na miniPortalu postępowań. Należy wyrazić nadzieję, że skutkiem wystąpienia pokontrolnego NIK będzie możliwie szybkie wprowadzenie modyfikacji do systemu w celu poprawy stwierdzonych uchybień – zauważa Adam Wiktorowski, prawnik i ekspert ds. zamówień publicznych.

Jak dowiedzieliśmy się w UZP, miniPortal nie będzie już jednak modyfikowany. Związane jest to z trwającymi już pracami nad platformą e-Zamówienia. Ta będzie aplikacją webową, działającą w pełni poprzez przeglądarki internetowe, a więc będzie z niej można korzystać na komputerach działających pod różnymi systemami operacyjnymi.

Nowa platforma miała zacząć działać najpóźniej z początkiem 2021 r., bo wtedy polskie przetargi przejdą w pełni do internetu (również te poniżej progów unijnych). Czy termin ten pozostaje realny?

‒ W tym momencie, także z uwagi na ograniczenia w związku z epidemią w ciągu ostatnich trzech miesięcy, trudno jest antycypować, czy konieczna będzie zmiana pierwotnie określonego harmonogramu – mówi Michał Trybusz, rzecznik prasowy UZP. Zgodnie z harmonogramem projektu 1 stycznia 2021 r. ma zostać uruchomiony moduł postępowań, moduł ogłoszeń, plan postępowań, komponent komunikacji i zarządca logów. W I kwartale 2021 r. zostanie udostępniony moduł ofert i wniosków. W razie opóźnień przejściowym rozwiązaniem pozostanie miniPortal.

Nie bez problemów

NIK zbadała również, jak prowadzone są e-przetargi przez samych zamawiających. Badanie kwestionariuszowe pokazało, że narzędzia informatyczne nie zawsze działają tak, jak oczekiwaliby tego zamawiający. Aż 69 proc. użytkowników miniPortalu sygnalizowało problemy z odszyfrowywaniem ofert, a 27 proc. wskazało na czasowy brak dostępu do ePUAP-u. Pojedynczy zamawiający skarżyli się również na czas reakcji administratorów. Szpital ze Szczecina przez miesiąc czekał na odpowiedź, dlaczego nie może otworzyć dwóch złożonych ofert, Urząd Miejski w Pyrzycach przez 16 dni nie mógł uzyskać odpowiedzi w sprawie niewłaściwego funkcjonowania ePUAP-u. W przypadku komercyjnych platform zakupowych pojawiały się przerwy w dostępie do nich czy opóźnienia w planowanym czasie otwarcia ofert.

NIK nie dopatrzył się poważniejszych błędów w prowadzeniu postępowań przez samych zamawiających. Pojedyncze uchybienia dotyczyły przeprowadzenia otwarcia ofert po ustalonym terminie, niepełnej weryfikacji złożonych elektronicznie dokumentów, czy problemów ze sprawdzeniem prawidłowości kwalifikowanych podpisów elektronicznych. Zdaniem NIK ten ostatni przypadek może wskazywać, że oprogramowanie różnych producentów w odmienny sposób weryfikuje poprawność podpisów, co z kolei może mieć wpływ na rozstrzygnięcie i wynik przetargu.