statystyki

Siadlak: Przepisy antykryzysowe dają ogromne pole do nadużyć [WYWIAD]

autor: Szymon Cydzik21.04.2020, 09:07; Aktualizacja: 21.04.2020, 09:21
Kinga Dagmara Siadlak, prezes Stowarzyszenia Adwokackiego Defensor Iuris

Kinga Dagmara Siadlak, prezes Stowarzyszenia Adwokackiego Defensor Iurisźródło: Materiały Prasowe

Jestem przeciwko kazuistycznemu formułowaniu przepisów, ale te w tarczy antykryzysowej są tak ogólne, że pozostawiają ogromne pole do nadużyć. A przecież można by je zredagować jaśniej - mówi Kinga Dagmara Siadlak, prezes Stowarzyszenia Adwokackiego Defensor Iuris.

Z ustawy o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 568) wykreślono ostatecznie kontrowersyjny zapis wprowadzający areszt domowy jako środek zabezpieczający orzekany przez prokuratora. Jakie inne przepisy budzą pani wątpliwości jako adwokata?

Faktycznie, kwestia aresztu domowego została wykreślona, ale pozostał choćby nie do końca jasny art. 258a, który stanowi, że jeśli oskarżony uniemożliwia lub utrudnia zastosowanie wobec niego środka zapobiegawczego lub umyślnie naruszył obowiązek związany z zastosowaniem takiego środka, sąd lub prokurator jest zobowiązany zastosować środek zapobiegawczy gwarantujący skuteczną realizację jego zastosowania. I bez tego przepisu kodeks postępowania karnego stanowił, że organ powinien zastosować taki środek zapobiegawczy, który zrealizuje swój cel, tzn. umożliwi prawidłowy tok postępowania. Dlatego w naszej opinii ten przepis jest niepotrzebny i tylko wzmacnia to, co już było zapisane w k.p.k. Należy więc go uznać za populistyczny i całkowicie zbędny.

Do kodeksu wprowadzono przepis o przepadku mienia. Artykuł 32b pozwala w trakcie epidemii i zagrożenia epidemicznego na przymusowe wywłaszczenie osoby, której mienie zostało zajęte w postępowaniu karnym, jeśli miałoby to wpływ na zdrowie publiczne. Kolejna kwestia dotyczy możliwości przerwy w odbywaniu kary nieprzekraczającej 3 lat na czas zarażenia koronawirusem. Tutaj bardzo istotną rolę będzie odgrywał prokurator. Do tej pory było tak, że był on stroną postępowania wykonawczego. Miał prawo zająć stanowisko, ale nie było ono decydujące. Obecnie sąd będzie mógł, na wniosek dyrektora zakładu karnego, udzielić skazanemu przerwy w wykonywaniu kary. Nie będzie to jednak możliwe, gdy zaistnieje uzasadnione przypuszczenie, iż skazany w czasie pobytu poza zakładem karnym nie będzie przestrzegał porządku prawnego, w szczególności popełni przestępstwo lub nie będzie stosował się do wytycznych, poleceń lub decyzji właściwych organów związanych z przeciwdziałaniem COVID-19. Nie będzie także możliwe, gdy sprzeciw wyrazi prokurator. A przecież wniosek składają osoby, które doskonale znają sytuację danej jednostki penitencjarnej, czyli dyrektor zakładu karnego. W tej sytuacji wiążąca powinna być decyzją sądu, a nie stanowisko prokuratora. Taka ingerencja w zakres uprawnień zastrzeżonych dla sądu jest niedopuszczalna. Są to przepisy niezgodne z konstytucją.


Pozostało jeszcze 83% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane