Już w najbliższy czwartek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ogłosi wyrok dotyczący obecnego modelu dyscyplinarnego sędziów. Nie jest to jednak sprawa zapoczątkowana przez wniosek Komisji Europejskiej, a przez pytania prejudycjalne polskich sądów.
Chodzi o Sąd Okręgowy w Łodzi oraz SO w Warszawie. Oba zdecydowały się zapytać o zgodność z prawem unijnym przepisów regulujących zasady prowadzenia postępowań dyscyplinarnych względem sędziów. Ich zdaniem nowy system postępowania dyscyplinarnego nie jest odporny na wpływy polityczne. A to rodzi ryzyko, że będzie wykorzystywany do politycznej kontroli treści orzeczeń sądowych i usuwania z zawodu tych sędziów, którzy wydają wyroki nie po myśli rządzących. Zmiany doprowadziły, w ocenie sądów pytających, do tego, że decydujący wpływ na inicjowanie i przebieg postępowań dyscyplinarnych w stosunku do sędziów uzyskał minister sprawiedliwości, będący jednocześnie prokuratorem generalnym. Przypomniano, że powstała zupełnie nowa Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, która w 100 proc. została obsadzona osobami wybranymi przez obecną Krajową Radę Sądownictwa. A z kolei ten organ w większości został obsadzony przez rządzącą parlamentarną większość.
Pytania prawne stały się przedmiotem zainteresowania rzecznika dyscyplinarnego oraz jego zastępcy, którzy wzywali na świadków ich autorów – warszawskiego sędziego Igora Tuleyę oraz łódzką sędzię Ewę Maciejewską. Chcieli sprawdzić m.in., czy sędziowie nie ustalali treści pytań.
Reklama
Na temat niedopuszczalności pytań zadanych przez sędziego Tuleyę wypowiedziała się już kilka miesięcy temu Komisja Europejska. Jej zdaniem odpowiedź, jakiej mógłby udzielić TSUE, nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy zawisłej przed sądem pytającym. Tymczasem, jak przypomniała KE, pytania prejudycjalne muszą dotyczyć konkretnego postępowania. Nie mogą być zadawane w celu uzyskania opinii w kwestiach generalnych lub hipotetycznych.
Sam TSUE, w związku z zagrożeniem wywołanym pandemią, wprowadził zmiany w procedowaniu. Przede wszystkim o miesiąc, licząc od poprzedniego czwartku, wydłużył termin dla czynności procesowych w toczących się postępowaniach. Nie dotyczy to postępowań w sprawach szczególnie pilnych. Chodzi tutaj m.in. o postępowania w przedmiocie środków tymczasowych.
Jak usłyszeliśmy w TSUE, sprawa z wniosku KE dotycząca zawieszenia ID SN trwa i tu nie będzie żadnych opóźnień. Rozprawa bowiem odbyła się przed wybuchem epidemii i teraz decyzja może zapaść w trybie pisemnym. Niewykluczone, że nastąpi to już w tym tygodniu.