Zaledwie 30 minut trwała wczorajsza rozprawa przed Trybunałem Konstytucyjnym, który pochylał się nad przepisami pozwalającymi domagać się wyłączenia sędziego z tego powodu, że został on wskazany przez obecną Krajową Radę Sądownictwa.
Reklama
Mimo że wszyscy uczestnicy postępowania zgodnie podkreślali, jak istotne znaczenie dla całego ustroju będzie mieć wyrok TK, skład orzekający nie był zbyt dociekliwy. Tylko jeden sędzia sformułował zaledwie jedno pytanie. Skierował je do autorki pytania prawnego, czyli zasiadającej w Izbie Dyscyplinarnej Małgorzaty Bednarek.
Jak zapowiadaliśmy we wczorajszym DGP, trybunał, na pierwszej w tym roku rozprawie, przypatrywał się przepisom kodeksu postępowania karnego mówiących o wyłączeniu sędziego. Pytanie prawne sformułowała ID SN, co do której zapadły już orzeczenia (m.in. uchwała trzech połączonych izb SN) stwierdzające, że nie jest ona sądem.
– W związku z tym TK w ogóle nie powinien zajmować się tym pytaniem jako pochodzącym od podmiotu nieuprawnionego do kierowania pytań do trybunału – uważa Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.
Innego zdania byli uczestnicy wczorajszej rozprawy. Małgorzata Bednarek podkreślała, że postanowienie o zadaniu pytania prawnego TK zapadło jeszcze przed wydaniem wspomnianej uchwały trzech połączonych izb SN. Wspomniała również, że trybunał tuż przed podjęciem uchwały przez SN zdążył wydać postanowienie – w sprawie dotyczącej sporu kompetencyjnego między prezydentem i Sejmem a SN – wstrzymujące uchwałę. Tak więc zdaniem Bednarek nie może być wątpliwości, że procedowanie przed TK w tej sprawie odbywa się w zgodzie z porządkiem prawnym.
Zarówno przedstawiciel prokuratora generalnego, jak i przedstawicielka ID SN podkreślali, że orzeczenie TK będzie wywoływać dalekosiężne skutki nie tylko dla wymiaru sprawiedliwości, ale w ogóle dla całego ustroju. Padały stwierdzenia, że możliwość badania w drodze wniosku o wyłączenie sędziego prawidłowości procedury jego powołania niweczyłaby prezydencką prerogatywę, o której mowa w art. 179 konstytucji („Sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony”). Poza tym, jak podkreślała Małgorzata Bednarek, wywołuje to niepewność stron procesowych, które muszą liczyć się z tym, że w zależności od zapatrywań konkretnego składu orzekającego sędziowie wskazani przez obecną KRS będą lub nie odsuwani od orzekania. Jak podała, obecnie wniosków o wyłączenie sędziego opartych na tym argumencie jest w ID SN ok. 13. A problem dotyczy przecież nie tylko postępowań toczących się przed SN, lecz także przed sądami powszechnymi.
Mimo tak istotnego problemu prawnego oraz występujących zawiłości formalnych sędziowie TK nie zarzucili uczestników postępowania pytaniami. Tylko jedno zostało skierowane do Małgorzaty Bednarek. Chciano, żeby doprecyzowała, usunięcia jakiej normy przez TK domaga się sąd pytający. Ta odpowiedziała, że żadnej, gdyż chodzi o wydanie przez trybunał wyroku interpretacyjnego, w którym byłoby jasno wskazane, że nie można – za pomocą wniosku o wyłączenie sędziego – badać prawidłowości powołań sędziowskich.
Po tej odpowiedzi Julia Przyłębska, która przewodniczyła rozprawie, stwierdziła, że skład orzekający uznaje sprawę za wystarczająco wyjaśnioną i ogłosiła zamknięcie przewodu. Sędziowie TK dali sobie aż dwa tygodnie na podjęcie decyzji. Wyrok ma bowiem zostać ogłoszony dopiero 4 marca.