statystyki

Uzasadnienia w sprawach karnych. Czy na pewno będzie szybciej i łatwiej?

autor: Dr Hab. Prof. Artur Kotowski21.11.2019, 16:00
Formularze to krok w dobrą stronę. Ustawodawca wychodzi w ten sposób naprzeciw problemom związanym z przeciążeniem sędziów obowiązkami

Formularze to krok w dobrą stronę. Ustawodawca wychodzi w ten sposób naprzeciw problemom związanym z przeciążeniem sędziów obowiązkamiźródło: ShutterStock

Wskutek przyjętej w lipcu br. nowelizacji kodeksu postępowania karnego sposób sporządzania uzasadnień ulega istotnemu przeobrażeniu. Ustawodawca zdecydował się na wprowadzenie normatywnego modelu ich pisania. Nie objęto jednak tym modelem w znaczącym zakresie sądu kasacyjnego. Dlaczego?

Praktyka sporządzania uzasadnień przez polskie sądy była przedmiotem licznych analiz (tak od strony teoretycznej, jak i praktycznej) w ciągu kilku ostatnich lat. Pisano o tym także w DGP (m.in. artykuł P. Słowika z 5 czerwca 2016 r. „Dlaczego sędziowie muszą tak bełkotać” i moja nań replika wyrażona w tekście z 5 lipca 2016 r. „Mętne, bo (czasem) muszą takie być”). Z pewnością jednak styl sporządzania uzasadnień charakteryzował się tym, że w większości pisane były nie dla strony, ale w istocie – jak określa się to w żargonie sądowym – pod instancję odwoławczą. Szerzej problem ten ilustruje powszechny pogląd, że prawnicy kierują swe rozważania nie do szeregowego adresata, ale przede wszystkim do swojego środowiska, mając tu oczywiście na względzie różne racje: naukowe, instruktażowe, dogmatyczne itp .

Zbyt długo i za bardzo mentorsko

Tak czy inaczej, konstrukcja uzasadnienia obwarowana jest silną tradycją i konserwatyzmem środowiskowym w zakresie jego sporządzenia. Sposób sporządzania uzasadnień ukształtowany został przez praktykę prawniczą i ma charakter obszernych wywodów głównie o charakterze opisowo-argumentacyjnym. Problem w tym, że dla stron postępowań, czyli zwykłych ludzi, nie pełnią one takiej funkcji, bo – jak już wskazywano – w większości sporządzane są w taki sposób, że liczy się obszerność podawanych faktów (w przypadku postępowań, w których prowadzone są ustalenia faktyczne) oraz liczne racje argumentacyjne, przez powoływane masowo źródła z doktryny lub judykatury. Dla stron niewiele to wnosi.

Raportowanie w ogromnej skali wywodów z dogmatyki prawa lub orzecznictwa jest tyleż niezrozumiałe, co frustrujące, bo wcale nie spełnia funkcji perswazyjnej (argumentuje słuszność rozstrzygnięcia), ale może być odbierane jako niepotrzebne „mentorstwo”. Z kolei obszerne części historyczne to zmora, a i dla strony rzecz zupełnie niepotrzebna – przecież oskarżony zna rys historyczny sprawy.


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane