Spłaszczenie struktury sądów, wprowadzenie sędziego pokoju, odciążenie Sądu Najwyższego – najprawdopodobniej takie zmiany będzie chciał przeprowadzić nowy rząd.
Przedstawiciele partii rządzącej nie ukrywają, że w mijającej kadencji nie udało się doprowadzić reformy wymiaru sprawiedliwości do końca. I że będą do tego tematu wracać po ukonstytuowaniu się nowego rządu. Mówi się, że po trwającej przez ostatnie cztery lata ostrej walce ze środowiskiem sędziowskim i skupianiu się głównie na kwestiach personalnych teraz przyjdzie czas na merytoryczne zmiany, które będą miały na celu rzeczywistą poprawę sytuacji w sądach. Sędziowie jednak obawiają się, że to tylko zasłona dymna, a prawdziwe intencje można rozszyfrować z wypowiedzi m.in. Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS. On bowiem, mówiąc na antenie Polsat News o potrzebie „głębokiej reformy sądów”, wskazał na przepis konstytucji, który pozwala przenosić sędziów w stan spoczynku przy okazji zmiany ustroju sądów. Środowisko obawia się, że w ten sposób rządzący będą chcieli pozbyć się niewygodnych dla nich osób.

Dwa szczeble