Od dłuższego już czasu niewiele, jeśli chodzi o sądy i sędziów, jest w stanie mnie zdziwić. A jednak sędziemu Przemysławowi Radzikowi, zastępcy rzecznika dyscyplinarnego, to się udało.
Muszę przyznać, że każde kolejne wypowiadane przez niego w wywiadzie dla „Faktów” TVN zdanie sprawiało, że moje oczy robiły się coraz bardziej okrągłe. A już kompletnie mnie zamurowało, gdy sędzia zwrócił się bezpośrednio do dziennikarzy tymi oto słowami: „Tego wam nigdy nie zapomnę. Nigdy. Jako człowiek i jako sędzia”.
Jak interpretować te słowa? Czy to zapowiedź zemsty? Groźba? A może sędziemu, tak zwyczajnie, po ludzku, jedynie puściły nerwy? Trudno to teraz rozsądzić. Zresztą to bez znaczenia. Sprawa dotyczy bowiem nie zwykłego Kowalskiego a człowieka, który nosi togę i łańcuch z godłem państwowym i który w imieniu Rzeczpospolitej feruje wyroki. A od takiego kogoś wymaga się więcej. Co gorsza, taki ktoś ma ogromną władzę, a co za tym idzie realne możliwości, aby swoje zapowiedzi przekuć w czyn. Dlatego sędziemu absolutnie nie wolno takich słów wypowiadać. Pod żadnym pozorem. Robiąc to, sam sobie wystawia świadectwo, że się do tego zawodu nie bardzo nadaje. Na marginesie jedynie można przypomnieć, że sędzia Radzik wielokrotnie, występując w roli oskarżyciela sędziów, zarzucał im brak powściągliwości w wypowiedziach publicznych.