Unijny ustawodawca przewidział sytuację, do jakiej doszło w związku z niewykonaniem wyroku NSA. I w art. 86 RODO przedłożył interes publiczny ponad prywatny.
Ta sytuacja nie miała prawa się wydarzyć – mówi dr Paweł Litwiński, adwokat w kancelarii Barta Litwiński.
– Jest bezdyskusyjne, że prawomocnych wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego należy przestrzegać – dodaje dr Maciej Kawecki, dziekan Wyższej Szkoły Bankowej, of counsel w kancelarii Maruta Wachta oraz były dyrektor departamentu zarządzania danymi w Ministerstwie Cyfryzacji, odpowiedzialny za krajową reformę ochrony danych osobowych.
„Prezes UODO w precedensowy sposób de facto przyznał sobie prawo do kontrolowania prawomocnych orzeczeń wydanych przez niezależny sąd” – stwierdza Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich, w swoim liście do prezesa UODO.
Reklama
To oczywiście reakcje na zobowiązanie Kancelarii Sejmu przez prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych do powstrzymania się od upublicznienia nazwisk sędziów, którzy poparli kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, do czego kancelarię zobowiązało z kolei prawomocne postanowienie Naczelnego Sądu Administracyjnego. W dyskusji na temat tego zajścia pojawiają się przepisy kilku ustaw. Spróbujmy więc uporządkować wiedzę.
Chronologia zdarzeń wyglądała następująco. Do Kancelarii Sejmu trafił wniosek o wydanie list poparcia kandydatów do KRS. Wniosek spotkał się z decyzją odmowną. Decyzja ta została skutecznie zaskarżona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Kancelaria Sejmu wniosła o skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego, jednak wyrok WSA został utrzymany. Kancelaria miała więc 14 dni na udostępnienie informacji publicznej zgodnie z wnioskiem i ustawą o dostępie do informacji publicznej. Okazało się jednak, że (wciąż nie wiadomo dokładnie kiedy) prezes UODO wszczął dwa postępowania względem Kancelarii Sejmu (na wniosek oraz z urzędu) w sprawie przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazie sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do KRS. Postanowienia w tej sprawie wydał 29 lipca 2019 r. Jako przesłankę do zabezpieczenia wskazał art. 70 ustawy o ochronie danych osobowych.

Reklama
Jak wyjaśnia dr Paweł Litwiński, postępowanie może być wszczęte na podstawie uzyskanych przez organ informacji – wówczas nie trzeba przeprowadzać kontroli, aby uprawdopodobnić naruszenie ochrony danych osobowych. I formalnie prezes UODO nie kwestionuje wyroku NSA, lecz wydał postanowienie o zabezpieczeniu w związku z odrębnymi, prowadzonymi przez siebie postępowaniami.
– Prezes UODO nie wstrzymuje wykonania wyroku, formalnie zabezpieczenie jest wydane w toku postępowania wszczętego z urzędu oraz skargi członka KRS – potwierdza dr Maciej Kawecki.
– Dochodzi jednak do absurdalnej sytuacji, gdy mamy prawomocny wyrok sądu, ale jednocześnie Kancelaria Sejmu, nie odmawiając wykonania wyroku NSA, nie jest w stanie go wykonać. Ten mechanizm można byłoby przenieść na innego typu sytuacje: np. sąd nakazałby pozbawienie kogoś wolności, ale organ nadzorczy zabroniłby przesłać jego dane osobowe do więzienia. Albo sąd wskazałby konieczność spłaty długu, ale prezes UODO wstrzymałby możliwość przekazania danych konta bankowego beneficjenta tego przelewu – wylicza dr Paweł Litwiński.
Wskazuje też, że polskie przepisy nie przewidują takiej sytuacji, bo zwyczajnie nie powinna była się wydarzyć. Brał ją jednak pod uwagę unijny ustawodawca, wyłączając w art. 86 RODO stosowanie przepisów rozporządzenia do danych osobowych zawartych w dokumentach urzędowych, które posiada organ, podmiot publiczny lub prywatny, w celu wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym. Pod lupę mogła trafić wyłącznie kwestia prywatności sędziów – na podstawie polskiej ustawy o dostępie do informacji publicznej, a nie RODO. I trafiła: NSA nakazał zanonimizowanie numerów PESEL sędziów i wskazał, że w pozostałym zakresie informacje o nich podlegają upublicznieniu w związku z pełnieniem przez nich funkcji publicznych.
– A skoro nie ma mowy o naruszeniu prywatności i mamy wyrok NSA, to nie ma też żadnych przesłanek do twierdzenia, że doszłoby do naruszenia ochrony danych osobowych – podkreśla dr Litwiński.
Jego zdaniem problem będzie jeszcze większy, jeśli ostatecznie prezes UODO stwierdzi, że udostępnienie danych naruszy prawo do ochrony danych osobowych sędziów. Wówczas doszłoby do naruszenia wielu przepisów, a w tle mielibyśmy konflikt dwóch wartości konstytucyjnych.
– Sąd zapewne musiałby wówczas ocenić, czy prawo dostępu do informacji ma pierwszeństwo przed ochroną danych osobowych, pamiętając o tym, że Trybunał Konstytucyjny już się kiedyś w podobnej kwestii wypowiadał i zajął stanowisko na korzyść jawności – rozważa dr Paweł Litwiński.
Zapytane o sprawę UODO nie chce się wypowiadać, póki trwa analiza prawna sytuacji. Z kolei Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich poinformowało nas, że urząd – pomimo wniosku – nadal nie przekazał RPO akt sprawy.