Jesteś pieszym – idź prosto po chodniku, a nie slalomem, wgapiając się w smartfon, chodź prawą stroną, nie tarasuj całej przestrzeni, idąc ze znajomymi. Jesteś rowerzystą – jedź po ścieżce rowerowej, nie wjeżdżaj na chodnik, przeprowadzaj rower przez pasy. Jesteś kierowcą – zatrzymaj się przed ścieżką rowerową, daj szansę rowerzyście w korku.
Jedziesz hulajnogą… Tu niebawem będę mógł wpisać: jedź ścieżką rowerową. Teraz wypożyczane na minuty elektryczne hulajnogi lawirują pomiędzy idącymi zygzakiem pieszymi, a po ścieżkach poruszają się nielegalnie. Rząd chce to zmienić, żeby zapewnić wszystkim uczestnikom miejskiego ruchu większe bezpieczeństwo. I dobrze, ale moim zdaniem to nic nie da. Z prostej przyczyny – jako społeczeństwu brakuje nam rozsądku, empatii i kultury osobistej. Skąd o tym wiem?
4 km z domu do pracy pokonuję – w zależności od pory roku, pogody czy godziny – na hulajnodze elektrycznej (mojej własnej), rowerze, autem albo na piechotę. Większość trasy przemierzam po oddanej do użytku w zeszłym roku ścieżce rowerowej. Miałem nadzieję, że poprawi ona sytuację na drodze. Ale niestety mam wrażenie, że zamiast lepiej jest gorzej. Codzienny dojazd staje się walką o przetrwanie, a nie przyjemnością.