statystyki

Zaleśny: Wybory I prezesa SN nie będą reprezentatywne [WYWIAD]

autor: Małgorzata Kryszkiewicz23.04.2019, 07:58; Aktualizacja: 23.04.2019, 07:59
Sąd Najwyższy w Warszawie

Sąd Najwyższy w Warszawieźródło: ShutterStock

Dr hab. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z UW: Uznania nie może budzić to, że prawodawca w sposób nieudolny próbuje przezwyciężać problemy, które sam stwarza poprzez naruszanie i omijanie przepisów konstytucyjnych oraz niestosowanie zasad dobrej legislacji.

W zeszłym tygodniu posłowie partii rządzącej skierowali do Sejmu kolejny, ósmy już projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Zmiany dotyczą m.in. procedury wyłaniania kandydatów na I prezesa SN. Jedna z nich przewiduje, że – w pewnych okolicznościach – prezydent będzie mógł swobodnie wskazać I prezesa SN spośród wszystkich sędziów SN. Czy ta zmiana mieści się w konstytucyjnych ramach?

Nie ma wątpliwości, że w zakresie procedury wybierania kandydatów na I prezesa SN projekt jest w sposób oczywisty niezgodny z konstytucją, a konkretnie z jej art. 186 ust. 3. W nim jest wyraźnie napisane, że prezydent powołuje I prezesa SN spośród kandydatów mu przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN. Natomiast w tym projekcie zawiera się alternatywę, że tego przedstawienia w ogóle może nie być, może w ogóle do niego nie dojść, a mimo to prezydent dokona aktu powołania. W tym zakresie jest to więc propozycja w całej rozciągłości sprzeczna z konstytucją.

Projektodawcy proponują zmianę zasad podejmowania uchwały w sprawie wyłonienia kandydatów na I prezesa SN. Chcą m.in., aby w sytuacji gdy na zgromadzeniu ogólnym sędziów SN zabrakło kworum do podjęcia takiej uchwały, mogła ona zostać przegłosowana przez dowolną liczbę sędziów SN.

Zaproponowana w projekcie procedura dochodzenia do decyzji w ramach Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN jest coraz mniej reprezentatywna dla SN, a przez to coraz mniej demokratyczna. W coraz szerszym zakresie możliwy do dokonania wybór może być wyborem maksymalnie mniejszościowym, w stanie faktycznym dokonanym przez pojedynczych sędziów, a nie przez zgromadzenie. A to oznacza, że kandydat właściwie przez nikogo niepopierany w ramach zgromadzenia ogólnego może być przedstawiony prezydentowi jako kandydat na I prezesa SN. W projekcie mowa jest o tym, że zgromadzenie przedstawia prezydentowi od trzech do pięciu kandydatów. Siłą rzeczy ten czwarty czy piąty kandydat nie będzie reprezentował praktycznie nikogo, a mimo to będzie mógł zostać I prezesem SN.

Ponieważ będzie mógł sam na siebie zagłosować?


Pozostało jeszcze 81% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • Mecenas(2019-04-23 10:00) Zgłoś naruszenie 58

    zgadzam się. Wybór Gersdorf nie był l transparentny

    Odpowiedz
  • re(2019-04-23 13:29) Zgłoś naruszenie 34

    PiS kiedy jeszcze używał nieco dłuższego skrótu był specjalistą od rozwiązywania problemów, które sam stwarzał. Dziś - kilkadziesiąt lat później - robi to samo. Prezes TK może być powołany wyłącznie spośród osób wskazanych przez Zgromadzenie, toteż każda inna osoba udając Pierwszego Prezesa bez wątpienia nie będzie Pierwszym Prezesem i nie sposób znaleźć jakiegokolwiek argumentu, który by tę oczywistość podważał.

    Odpowiedz
  • Zib(2019-04-23 17:32) Zgłoś naruszenie 23

    Widać jakie interesy reprezentuje Zalesny... czas na oczyszczenie stajni Augiasza na UW!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane