Warunkiem przymusowego odseparowania sprawców z zaburzeniami psychicznymi jest zapewnienie im w zakładzie zamkniętym indywidualnego planu leczenia. Tylko dzięki temu mają jakiekolwiek szanse na to, że wyjdą na wolność – wynika z najnowszego wyroku Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Sprawa dotyczyła Belga skazanego na siedem lat więzienia m.in. za zgwałcenie i molestowanie dwójki nieletnich. Ponieważ w trakcie odbywania kary mężczyzna zachowywał się agresywnie i popełnił kolejne przestępstwa, sąd w końcu nakazał umieścić go w specjalnym ośrodku dla sprawców z zaburzeniami psychicznymi, łączącego dyscyplinę więzienną z leczeniem. Od 2005 r. do 2015 r. osadzony trzykrotnie wnioskował o zwolnienie z zakładu, ale za każdym spotykał się z odmową. Zdaniem komisji odpowiedzialnej za podejmowanie w takich sprawach decyzji stan zdrowia mężczyzny i jego postępy w resocjalizacji nie napawały optymizmem. W dużej mierze wynikało to z faktu, że ze względu na barierę językową nie mógł korzystać on z opieki psychiatrycznej i psychoterapii (mówił jedynie po niemiecku). Dopiero po odwołaniu do sądu zapewniono mu pomoc psychiatry, z którym był się w stanie komunikować, a do tego wypłacono mu 75 tys. euro zadośćuczynienia za poniżające, nieludzkie traktowanie. W 2017 r. sprawca znowu ubiegał się o zwolnienie, ale kierownictwo ośrodka nadal uważało, że będzie on stwarzał zagrożenie na wolności. Ostatecznie komisja orzekła, że dalsza izolacja była zasadna, bo tylko pobyt w ośrodku gwarantuje, że mężczyzna dalej będzie się leczyć, a jednocześnie nie popełni nowego przestępstwa. W tym roku minęło 15 lat, od kiedy w nim przebywa.
Już w 2011 r. sprawca złożył skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w której zarzucał belgijskim władzom złamanie zakazu poniżającego i nieludzkiego traktowania. W 2017 r. strasburscy sędziowie przyznali mu rację, bo bez dostępu do odpowiedniej opieki medycznej nie miał żadnych szans na poprawę sytuacji, w jakiej się znalazł. Nie widzieli natomiast problemu w izolowaniu groźnego przestępcy w specjalnym ośrodku, który – jak ten belgijski – nie jest zwykłym więzieniem, lecz zapewnia osadzonym kompleksowe leczenie.
Reklama
Sprawę uznano jednak za na tyle ważną, że skierowano ją do rozstrzygnięcia przez Wielką Izbę ETPC. Ta potwierdziła, że z powodu bariery językowej osadzony nie mógł korzystać z zalecanej mu długoterminowej psychoterapii i tylko sporadycznie miał konsultacje z niemieckojęzycznym psychologiem. Według Wielkiej Izby ETPC było to zdecydowanie za mało, biorąc pod uwagę stan zdrowia mężczyzny. Z tego powodu nakazała, by belgijski rząd zapłacił mu 32,5 tys. euro zadośćuczynienia. Standardy strasburskie zostały spełnione dopiero wtedy, kiedy osadzonemu zapewniono stały dostęp do lekarzy, z którymi był się w stanie porozumiewać, oraz stworzono odpowiedni do jego potrzeb plan leczenia.

Reklama
Wielka Izba podkreśliła, że izolacja osoby z zaburzeniami psychicznymi zawsze musi mieć cel terapeutyczny. Tam, gdzie jest to możliwe, powinno nim być wyleczenie bądź przynajmniej złagodzenie symptomów choroby, w tym ograniczenie zachowań agresywnych. Sprawcom osadzonym w zakładzie zamkniętym należy więc zapewnić sprofilowaną opiekę medyczną, która ma za zadanie przygotować ich do życia na wolności. Zdaniem Wielkiej Izby sam dostęp do konsultacji z lekarzami oraz leków nie oznacza automatycznie, że terapia spełnia standardy strasburskie. Kluczowe jest to, czy pacjentowi stworzono zindywidualizowany plan leczenia, który uwzględnia specyfikę jego zaburzeń. Tylko pod takim warunkiem przymusowe i nieokreślone czasowo pozbawienie wolności jest dopuszczalne.

ORZECZNICTWO

Wyrok Wielkiej Izby ETPC z 31 stycznia 2019 r. w sprawie René Rooman przeciwko Belgii, skarga nr 18052/11.