To przedsiębiorca musi udowodnić, że nie mógł dostarczyć oferty z powodu wadliwego działania platformy zakupowej. Sam zrzut ekranu z komunikatem błędu to za mało – uznała Krajowa Izba Odwoławcza.
Reklama
Od początku elektronizacji przedsiębiorcy skarżą się na problemy z przesyłaniem ofert przez internet. Kłopoty takie miała też firma, która chciała wystartować w zorganizowanym przez Instytut Metali Nieżelaznych w Gliwicach przetargu na odbiór i zagospodarowanie żużla z produkcji stopów ołowiu. Termin składania ofert upływał 19 grudnia. Już dzień wcześniej, od rana, wykonawca próbował przesłać ofertę za pomocą platformy zakupowej wskazanej przez zamawiającego (była to jedna z platform komercyjnych). Nie udawało mu się. Po dłuższym klikaniu pojawiał się komunikat „The service is unavailable” (usługa jest niedostępna). Także następnego dnia nie był w stanie przesłać swej oferty. Na dowód tego wykonawca przedstawił przed Krajową Izbą Odwoławczą zrzuty ekranu z prób podejmowanych o różnych godzinach. W swym odwołaniu domagał się unieważnienia przetargu.
Zamawiający przekonywał, że odwołanie nie powinno być w ogóle rozpoznawane. Skoro bowiem firma nie złożyła oferty, to nie była uczestnikiem przetargu. Przedsiębiorca powinien wziąć pod uwagę możliwe do wystąpienia trudności i złożyć ofertę z wyprzedzeniem.
„Można to odnieść do sytuacji, w której wykonawca w poprzedniej formule proceduralnej planuje złożyć ofertę osobiście na kwadrans przed ostatecznym terminem i żąda powtórzenia postępowania, ponieważ utknął w korku. Ma to znamiona nienależytej staranności ze strony wykonawcy i takie działanie nie może zostać objęte ochroną prawną” – argumentowali prawnicy zamawiającego.

Reklama
KIO nie podzieliła tej argumentacji. Jej zdaniem odwołanie podlegało rozpoznaniu. Po pierwsze dlatego, że to zamawiający odpowiada za przeprowadzenie postępowania i to on musi zapewnić narzędzia do komunikacji elektronicznej. Po drugie – nie trzeba być uczestnikiem postępowania, aby móc złożyć odwołanie. Wystarczy mieć interes w uzyskaniu zamówienia. A ten został wykazany. Przedsiębiorca próbował złożyć ofertę (o czym świadczy chociażby wcześniejsze wniesienie przez niego wadium) i na skutek braku takiej możliwości mógł odnieść szkodę w postaci nieuzyskania zamówienia.
Skład orzekający przyznał też, że wadliwie działająca platforma może być powodem unieważnienia przetargu. Przywołał tu art. 93 ust. 1 pkt 7 ustawy – Prawo zamówień publicznych, zgodnie z którym postępowanie unieważnia się, jeśli jest obarczone wadą uniemożliwiającą zawarcie umowy (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1986 ze zm.).
„Brak możliwości złożenia oferty z przyczyn wynikających z działania narzędzia informatycznego, za pomocą którego prowadzone jest postępowanie, może mieć wpływ na wynik tego postępowania, ponieważ zostaje ograniczona uczciwa konkurencja, a ponadto istnieje możliwość, że wykonawca, któremu system uniemożliwił złożenie oferty, mógłby złożyć ofertę, która mogłaby się okazać najkorzystniejsza” – podkreślono w uzasadnieniu.
W tej sprawie, zdaniem KIO, odwołująca się firma nie wykazała, że problemy ze złożeniem oferty wynikały z wadliwie działającej platformy, a nie leżały po jej stronie. Same zrzuty ekranowe z komunikatem błędu i korespondencja z administratorem platformy okazały się niewystarczające. Zamawiający przedstawił pismo, w którym ta ostatnia przyznawała, że 18 grudnia były pewne utrudnienia w dostępie do niektórych funkcjonalności, ale trwały one krótko. Platforma kategorycznie też oświadczyła, że następnego dnia, kiedy upływał termin składania ofert, platforma działała bez zarzutu.
Istotne w tej sprawie było też to, że konkurencyjnej firmie udało się złożyć ofertę 19 grudnia, a więc w czasie, kiedy platforma miała nie działać prawidłowo.
„Fakt złożenia oferty przez innego wykonawcę przeczy twierdzeniom odwołującego, że 19 grudnia 2018 r. przed godziną wyznaczoną na składanie ofert system działał wadliwie” – podkreślono w uzasadnieniu wyroku.

orzecznictwo

Wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z 14 stycznia 2019 r., sygn. akt KIO 2671/18.