Takie wnioski płyną z „Informacji o istotnych problemach wynikających z działalności i orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego w 2017 r.”. Dokument został oficjalnie przedstawiony wczoraj podczas dorocznego zgromadzenia ogólnego sędziów TK. W uroczystości wziął udział prezydent Andrzej Duda.

Kryzys zaufania

O tym, że TK pod obecnym kierownictwem nie budzi już zaufania, pisaliśmy na łamach DGP wielokrotnie. Taka teza pojawiła się m.in. przy okazji omawiania sprawozdania z działalności TK za rok 2016. Wówczas informowaliśmy, że do TK wpłynęło zaledwie 360 spraw (łącznie wniosków, pytań prawnych i skarg konstytucyjnych), a więc aż o 42 proc. mniej niż w 2015 r. Jak podkreślaliśmy, był to najgorszy wynik od 2004 r., kiedy to spraw wpłynęło jedynie 340. Teraz okazuje się, że jest jeszcze gorzej.

– W 2017 r. wpłynęło do TK ogółem 285 wniosków, pytań prawnych i skarg konstytucyjnych, jest to nieco mniej niż w 2016 r. – przyznawała podczas publicznego, choć zamkniętego dla mediów zgromadzenia sama Julia Przyłębska, prezes TK.

To „nieco” oznacza jednak spadek aż o 75 spraw.

– Te dane tylko potwierdzają, w jak głębokim kryzysie jest obecnie kontrola konstytucyjności – ocenia prof. Maciej Gutowski, adwokat.

DGP poprosił kierownictwo TK o komentarz do tych danych. Na razie nie otrzymaliśmy odpowiedzi, choć Julia Przyłębska odniosła się do tych statystyk podczas wczorajszego zgromadzenia. Jej zdaniem nie można na tej podstawie wyciągać wniosków, że trybunał pracował w zeszłym roku gorzej.

– W 2017 r. trybunał nadrobił zaległości z lat ubiegłych: na etapie kontroli merytorycznej załatwił: 7 spraw z 2013 r., 10 spraw z 2014 r., 32 sprawy z 2015 r. oraz 28 spraw z 2016 r. – przekonywała Przyłębska.

Upadek autorytetu

Co istotne, podczas wczorajszego zgromadzenia prezes Przyłębska nie podała informacji o wpływie z rozbiciem na wnioski, pytania prawne i skargi konstytucyjne. Jak jednak przyznała, najwięcej wyroków w 2017 r. zapadło w postępowaniach wszczętych skargami konstytucyjnymi. Z ustaleń DGP wynika natomiast, że pytań prawnych wpłynęło do TK w zeszłym roku tak samo mało, jak to było w 2016 r., a mianowicie 21 (18 zadały sądy powszechne, dwa sądy administracyjne i jedno Sąd Najwyższy).

Można więc przypuszczać, że w zeszłym roku, tak jak i w 2016 r. tylko skargi wnoszone przez obywateli ratowały wpływ do TK (w 2016 r. stanowiły one aż 74 proc. wszystkich wniesionych w zeszłym roku spraw). Spadek ze 135 pytań prawnych zadanych TK w 2015 r., a więc zanim obecna partia rządząca zaczęła zmieniać TK, do zaledwie 21 w 2016 r., już wówczas świadczył o tym, że trybunał stracił autorytet w oczach sądów powszechnych, które przestały kierować do niego pytania prawne. A dane pokazujące, że ten trend spadkowy utrzymuje się drugi rok z rzędu, tylko to potwierdzają.

– Nie sądzę, aby w obecnych warunkach odbudowanie autorytetu TK było możliwe. Trybunał strzegący konstytucji nie może być ukonstytuowany ze skazą, zaś jego autorytet buduje się poprzez naukową i zawodową pozycję osób, które go tworzą, a przede wszystkim poprzez jego działalność. A jeśli chodzi o obecny TK, można mieć w obu tych kwestiach wiele zastrzeżeń – komentuje Maciej Gutowski.

Dla przykładu jednym z najbardziej bulwersujących dla środowiska prawniczego orzeczeń wydanych przez TK w 2017 r. było to, w którym trybunał uznał za zgodne z konstytucją przepisy dopuszczające do orzekania sędziów dublerów (sygn. akt K 1/17). Sprawa wywołała dodatkowe kontrowersje także z tego powodu, że w składzie oceniającym te regulacje byli m.in. Mariusz Muszyński oraz Henryk Cioch, którzy są zaliczani do grona dublerów. Tym samym środowisko prawnicze uznało, że w ten sposób doszło do naruszenia fundamentalnej zasady „nemo iudex in causa sua” (nikt nie może być sędzią we własnej sprawie).

Największe osiągnięcie

O wyżej wspomnianym orzeczeniu mówiła wczoraj także Julia Przyłębska. W jej ocenie wywołało ono pozytywne skutki, gdyż przyczyniło się do „stabilizacji funkcjonowania trybunału”. W tym kontekście wymieniła również inne uznawane za kontrowersyjne rozstrzygnięcie, w którym przesądzono, że ani sądy powszechne, ani Sąd Najwyższy nie są władne badać prawidłowości procedury wyboru prezesa i wiceprezesa TK. Tym samym trybunał uniemożliwił sprawdzenie, czy nie doszło do pewnych nieprawidłowości przy wyborze obecnego kierownictwa TK.

– Wygląda więc na to, że największym osiągnięciem TK w 2017 r. było usankcjonowanie samego siebie – ironizuje prof. Gutowski. Jego zdaniem wystąpienie Julii Przyłębskiej należy ocenić jako próbę zakrzyczenia rzeczywistości.

Jednak w opinii prezes TK wydanie tych dwóch orzeczeń pozwoliło trybunałowi prowadzić normalną pracę i zajęcie się rozstrzyganiem „spraw ważnych dla obywateli”.

Tymczasem z danych statystycznych jasno wynika, że TK w zeszłym roku wydał jeszcze mniej spraw niż w poprzednim (patrz: grafika). A już w 2017 r. DGP wskazywał, że w 2016 r. trybunał zaliczył w tej kategorii spadek o 43 proc. w porównaniu do roku 2015.

Przedstawiona przez Julię Przyłębską informacja na temat zeszłorocznej działalności TK budzi kontrowersje także z innego powodu. Otóż, jak informowaliśmy w zeszłym tygodniu prezes TK odmówiła dołączenia do niej dokumentu przygotowanego przez siedmioro sędziów TK. Pisano w nim m.in. o tym, że są poważne wątpliwości co do zgodnego z prawem wyznaczania składów orzekających w trybunale.