Niskie płace dla pracowników obniżają sprawność wymiaru sprawiedliwości. Dochodzi do ograniczenia liczby rozpraw, bo nie ma komu ich protokołować.
Problem dotyczy zwłaszcza sądów w dużych miastach, gdzie dość sztywne zarobki regulowane przepisami nijak się mają to średnich pensji na rynku. Nie dziwi więc fakt, że brakuje asystentów sędziów i że na wynagrodzenia narzekają referendarze. Powoli zaczyna brakować już nawet protokolantów.
Najgorzej pod tym względem jest w największym polskim sądzie. – Nasza sytuacja jest tragiczna, wręcz dochodzi do limitowania sesji, bo nie ma kto protokołować. Sędziowie mogliby w niektórych miejscach sądzić więcej, ale nie mogą. (…) Obawiam się, że w przyszłym roku, jeśli nie będzie dla pracowników warszawskich sądów dodatkowych środków, dojdzie do sytuacji, że sąd będzie trzeba zamknąć na jeden czy dwa dni w tygodniu, bo zabraknie ludzi – powiedziała portalowi Prawo.pl Joanna Bittner, prezes Sądu Okręgowego w Warszawie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.