statystyki

Gontarski w odpowiedzi Łętowskiej i Kmieciakowi: Nie można wywierać nacisków z zewnątrz na niezawisłość sędziów TSUE

autor: Waldemar Gontarski03.12.2018, 07:33; Aktualizacja: 03.12.2018, 07:40
Pani prof. Łętowska, w przeciwieństwie do pana prof. Kmieciaka, wychodzi z założenia, że postanowienie wiceprezes TSUE wydane w sprawie polskiej ustawy o Sądzie Najwyższym nie ma skutku retroaktywnego.

Pani prof. Łętowska, w przeciwieństwie do pana prof. Kmieciaka, wychodzi z założenia, że postanowienie wiceprezes TSUE wydane w sprawie polskiej ustawy o Sądzie Najwyższym nie ma skutku retroaktywnego.źródło: ShutterStock

Sędziowie «przeniesieni» nigdy swego sędziowskiego statusu nie utracili, podobnie jak nie utraciła swego stanowiska I prezes SN. Tak twierdzili zresztą oni sami i część doktryny. Natomiast przedstawiciele pierwszej i drugiej władzy uznawali definitywność skutku aktów skierowanych przez prezydenta do przenoszonych sędziów. Działanie zatem wobec nich postanowienia TSUE nie ma skutku retroaktywno-konstytutywnego, co jest przedmiotem krytyki prof. Gontarskiego” – pisze pani profesor Ewa Łętowska („Przeniesieni nigdy nie utracili sędziowskiego statusu”, DGP z 15 listopada br.) w polemice z moim tekstem (dodatek „Prawnik” do DGP z 13 listopada – gdzie polemizowałem z panem profesorem Zbigniewem Kmieciakiem).

Wbrew twierdzeniu pani profesor Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej swój komunikat o postanowieniu zatytułował „Postanowienie wiceprezesa Trybunału znajduje zastosowanie z mocą wsteczną do sędziów Sądu Najwyższego, których te przepisy dotyczą”, co dobrze oddaje treść postanowienia. Sprawa ta (C-619/18 R) polega na tym, że zdaniem Komisji Europejskiej (przeciwnie strona polska) stosowanie spornych przepisów jest sprzeczne z prawem Unii i dlatego w świetle prawa unijnego przejście sędziów SN w stan spoczynku nie jest skuteczne. Jednak, co odnotowałem w tekście, z którym polemizuje pani profesor, sędzia rozpatrujący wnioski o zastosowanie środka tymczasowego nie może orzekać retroaktywnie. Tymczasem postanowienie wiceprezes, rozstrzygając właśnie retroaktywnie, przesądza o przyszłym wyroku (przyznaje rację Komisji).

W swoim tekście zwracałem uwagę, że uruchomiona przez Komisję Europejską (KE) ochrona praworządności w Polsce pokrywa się częściowo z przedmiotem postępowania głównego w omawianej sprawie zawisłej przed TSUE ze skargi Komisji i w takiej sytuacji do czasu wydania przez trybunał wyroku należy powstrzymać się z prowadzeniem debaty rozstrzygającej, kto ma rację, gdyż nie można wywierać nacisków z zewnątrz na niezawisłość sędziów TSUE.

Pani profesor w polemice ze mną – rozstrzygając w zakresie tego, że w świetle prawa Unii przeniesie sędziów SN w stan spoczynku nie odbyło się skutecznie – nie uwzględnia aspektu zewnętrznego niezawisłości sędziów TSUE i wydaje „wyrok prasowy”.


Pozostało jeszcze 69% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • abc(2018-12-03 10:51) Zgłoś naruszenie 50

    Status sędziowski a stan czynny i stan spoczynku to dwie różne rzeczy. Sędzia w stanie spoczynku nadal posiada status sędziego. Dodatkowo, stan spoczynku normuje sama Konstytucja odsyłając do ustawy jedynie w kwestii określenia wieku emerytalnego. Starożytni mieli rację twierdząc, iż Nemo iudex in causa sua.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane