statystyki

Za mało ławników w Sądzie Najwyższym. Bez nich postępowania dyscyplinarne w SN nie ruszą

autor: dr Artur Kotowski06.11.2018, 10:40; Aktualizacja: 06.11.2018, 11:01
Bez powołania ławników Sądu Najwyższego działalność orzecznicza nowo powołanych izb będzie niemożliwa.

Bez powołania ławników Sądu Najwyższego działalność orzecznicza nowo powołanych izb będzie niemożliwa.źródło: ShutterStock

Mieli podjąć służbę w listopadzie, ale raczej nie podejmą. Bez nich zaś postępowania dyscyplinarne w SN nie ruszą.

W Sądzie Najwyższym uruchamiane są nowo powołane izby: Dyscyplinarna i Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Niedawno Senat wybrał 11 ławników SN, ale liczba ta okazała się niewystarczająca.

Wprowadzenie czynnika społecznego do orzekania w SN (chociaż w ograniczonym zakresie, o czym za chwilę) nastąpiło na skutek wejścia w życie ustawy z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym (Dz.U. z 2018 r. poz. 5 ze zm.). Od początku pomysł ten był poddawany krytyce – i ze względu na dotychczasowe zapatrywania doktryny, i wskutek do pewnego stopnia populistycznego podawania w wątpliwość celowości wprowadzenia do Sądu Najwyższego czynnika społecznego, który nie miałby gruntownej wiedzy prawniczej (pisałem o tym w „Prawniku” z 17 lipca 2018 r., wskazując, że pogląd ten wynika z niezrozumienia instytucji ławnika, który z istoty rzeczy nie może być „profesorem prawa”, bowiem zatraciłby wówczas ów społeczny charakter). Faktem jest natomiast to, że w świetle dotychczasowych poglądów doktryny prawniczej ławników jako instytucję wiązano jedynie z postępowaniami rozpoznawczymi, tj. w ramach prac sądów I instancji, których celem jest przeprowadzenie postępowania dowodowego i wydanie orzeczenia „co do istoty sprawy”. Chodzi o powiązanie ławnika z tym stadium postępowania sądowego, które dotyczy dokonania jedynie ustaleń faktycznych (rozpoznania merytorycznego sprawy pod względem dowodowym i prawnym), a wyłączenie ich z postępowań odwoławczych, w których mogą mieć miejsce określone czynności natury dowodowej, ale uznawane za wymagające w większym zakresie fachowej wiedzy prawniczej. Z tych argumentów wyprowadzano pogląd, że z natury rzeczy ławnicy nie powinni orzekać w postępowaniach w sądach kasacyjnych (zatem w Sądzie Najwyższym), ponieważ jako sądy prawa organy te dokonują – co do istoty – jedynie formalnej kontroli prawomocnego rozstrzygnięcia i w ogóle nie zajmują się materią dowodową. To doktrynalne dogmaty, ale rzecz jasna niepozbawione podstaw.


Pozostało 70% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • lkjlk(2018-11-06 21:18) Zgłoś naruszenie 71

    To jest tak totalnie poroniony pomysł, że szkoda gadać... Dajcie też czynnik ludowy na uniwersytetach żeby kasty naukowe nie mogły sobie przyznawać stopni naukowych np. z chemii bez woli ludu...

    Odpowiedz
  • PiS = PRL 2.0(2018-11-06 23:56) Zgłoś naruszenie 51

    .

    Odpowiedz
  • re(2018-11-07 17:51) Zgłoś naruszenie 40

    Pomysł nie tylko kuriozalny, ale i przy okazji ośmieszający samą instytucję ławników...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane