Rząd zalecił posłom, aby przerwali prace nad nowelizacją, która miała zlikwidować przedsąd w Sądzie Najwyższym, czyli wstępną selekcję skarg kasacyjnych, a także odebrać mu możliwość merytorycznego orzekania w sprawach cywilnych.
Chodzi o projekt zmian w kodeksie postępowania cywilnego przygotowany przez sejmową komisję ds. petycji (pierwsze czytanie odbyło się w połowie września). Ministerstwo Sprawiedliwości, które opracowało oficjalne stanowisko rządowe, uważa, że w następstwie nowelizacji SN stałby się de facto trzecią instancją sądową. „Przejęcie projektu doprowadziłoby do znacznego zwiększenia ilości spraw wpływających do Sądu Najwyższego. Usunięcie bowiem przedsądu doprowadziłoby do konieczności merytorycznego rozpoznania każdej – spełniającej warunki formalne – kasacji” – czytamy w opinii sygnowanej przez premiera Mateusza Morawieckiego. W jego ocenie tak daleko idące przeformułowanie roli SN pociągnęłoby za sobą konieczność rozbudowania jego struktur oraz zwiększenia liczby etatów sędziowskich, asystenckich i urzędniczych.
Potwierdza to ocena skutków regulacji sporządzona przez Biuro Analiz Sejmowych. Wynika z niej, że zniesienie instytucji przedsądu spowodowałoby znaczący wzrost zaległości w Izbie Cywilnej SN oraz wydłużenie przeciętnego czasu trwania postępowania kasacyjnego. Sejmowi legislatorzy przekonują, że tych negatywnych skutków nie zrekompensuje zablokowanie SN możliwości uchylania wyroków i orzekania co do istoty sprawy (art. 39816 k.p.c.). W latach 2005–2017 średnio zdarzało się rocznie tylko 21 takich przypadków. Tymczasem liczba skarg kasacyjnych, które odpadają w przedsądzie, w ostatnich latach przekracza tysiąc (w sumie ok. 60 proc. skarg kasacyjnych jest załatwiane właśnie przez odmowę przyjęcia ich do rozpoznania).
Reklama
Propozycja posłów Prawa i Sprawiedliwości zakładała, że każda skarga sporządzona bez błędów formalnych od razu trafiałaby do merytorycznego rozpoznania przez skład trzyosobowy. W przypadku uznania jej za zasadną, SN mógłby uchylić zakwestionowane orzeczenie oraz przekazać sprawę do ponownego rozpoznania przez właściwy sąd. Parlamentarzyści planowali bowiem wykreślenie art. 3989 par. 1 k.p.c., który wymaga, aby jeden z sędziów Izby Cywilnej SN zbadał, czy pismo procesowe pełnomocnika strony spełnia jedną z czterech przesłanek dopuszczalności: w sprawie pojawia się istotne zagadnienie prawne, istnieje potrzeba wykładni przepisów budzących poważne wątpliwości lub wywołujących rozbieżności w orzecznictwie sądów, zachodzi nieważność postępowania bądź złożona skarga kasacyjna jest oczywiście uzasadniona. Zgodnie z aktualną praktyką skład jednoosobowy podejmuje decyzję o przyjęciu bądź odmowie przyjęcia skargi do rozpoznania na posiedzeniu niejawnym. Od rozstrzygnięcia nie sporządza się uzasadnienia ani nie można się od niego odwołać.
Posłowie wyszli z założenia, że podstawy kasacyjne w sprawach cywilnych są już wystarczająco restrykcyjne i poddawanie ich jeszcze wstępnej selekcji stanowi dla obywateli nadmierną barierę. Powoływali się też na przypadki zbyt dużej uznaniowości przy filtrowaniu pism procesowych. Ponadto zdaniem parlamentarzystów zadania wykonywane obecnie przez sędziego w ramach przedsądu oraz praca sędziego sprawozdawcy (po przyjęciu skargi do rozpoznania) zwyczajnie się dublują.
Pomimo tych argumentów rząd uważa, że przedsąd ściśle wiąże się ze specyfiką postępowania kasacyjnego, które służy przede wszystkim rozstrzyganiu spraw o charakterze precedensowym czy tym mającym duże znaczenie dla orzecznictwa. Nie jest to natomiast ogólnie dostępna ścieżka skarżenia nieodpowiadającym stronom wyroków. Stanowisko rządowe w kluczowych punktach jest zresztą zbieżne z opinią samego SN, który przypominał, że przedsąd wprowadzono do procedury cywilnej właśnie w odpowiedzi na rosnące zaległości i przeciągające się postępowania.