statystyki

Ani sędzia oportunista, ani prokurator zły, czyli spór o model procesu karnego

autor: Piotr Mgłosiek17.10.2018, 16:00
Wyrazem dostrzeżenia na ścieżce rozwoju procesu karnego potrzeby zwiększenia pozycji pokrzywdzonego jest kategoria przestępstw ściganych na wniosek

Wyrazem dostrzeżenia na ścieżce rozwoju procesu karnego potrzeby zwiększenia pozycji pokrzywdzonego jest kategoria przestępstw ściganych na wniosekźródło: ShutterStock

W artykule autorstwa red. Emilii Świętochowskiej „Prokurator wymusi kontynuowanie procesu” (DGP z 10 października 2018 r.) wyraziłem swoje wątpliwości dotyczące projektowanej treści art. 12 par. 3 kodeksu postępowania karnego. Sformułowałem tezę, że wymóg uzyskania zgody prokuratora na umorzenie postępowania przez sąd w przypadku cofnięcia wniosku o ściganie stanowi nadmierną ingerencję oskarżyciela publicznego w tok postępowania jurysdykcyjnego. Polemika prokuratora Tomasza Szafrańskiego z Prokuratury Krajowej „Krótka przypowieść o złym prokuratorze, co procesu umorzyć nie pozwoli” (DGP z 15 października 2018 r.) utwierdziła mnie w słuszności mojej oceny.

Zacznę od uwagi pozamerytorycznej, bo takiej użył w swoim tekście pan prokurator. Otóż to nie potrzeba medialnego zaistnienia legła u podstaw krytyki, której poddałem projektowaną zmianę art. 12 par. 3 k.p.k. Nie znajduję w sobie, w odróżnieniu, jak się wydaje, od autora polemiki, imperatywu nakazującego mi niejako ex definitione wychwalanie wszystkich planowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmian. Z gmachu przy Alejach Ujazdowskich wychodzą pomysły dobre, złe i fatalne, a brak hierarchicznego podporządkowania pozwala sędziemu na ich obiektywną ocenę. Ale do rzeczy.

Sądzę, że w kwestii możliwości cofnięcia wniosku o ściganie przy kategoriach przestępstw ściganych z urzędu, ale z inicjatywy pokrzywdzonego, ścierają się dwie różne wizje ukształtowania procesu karnego. Już XIX-wieczna myśl prawnicza ujmowała czyn zabroniony jako konflikt rozgrywany na płaszczyznach sprawca–państwo oraz sprawca–pokrzywdzony. Procesualiści poszukiwali zatem rozwiązań, które rozładują oba konflikty z zachowaniem równowagi w triadzie sprawca–państwo–pokrzywdzony. Mozolnie w drugiej połowie XX w. w większości kodyfikacji naszego kręgu kultury prawnej zaczęto wprowadzać instytucje, które miały w założeniu doprowadzić do wygaszenia konfliktu sprawca–pokrzywdzony. Chodzi tutaj o szeroko pojętą kompensację szkody wyrządzonej przestępstwem na rzecz pokrzywdzonego, ale nie tylko.

Właśnie wyrazem dostrzeżenia na ścieżce rozwoju procesu karnego potrzeby zwiększenia pozycji pokrzywdzonego jest kategoria przestępstw ściganych na wniosek. Uzmysłowiono sobie bowiem, że osoba pokrzywdzona czynem zabronionym określonej kategorii powinna być dysponentem skargi inicjującej postępowanie karne. Najczęstszym uzasadnieniem tej swoistej prerogatywy pokrzywdzonego są względy pokrewieństwa ze sprawcą (np. art. 177 par. 3 k.k., art 157 par. 5 k.k.) albo właśnie możliwość uzyskania od sprawcy wyrównania szkody (np. art. 288 par. 4 k.k., art. 300 par. 4 k.k.).


Pozostało jeszcze 66% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (6)

  • querr(2018-10-18 09:50) Zgłoś naruszenie 23

    Cały nasz system prawny to mieszanina przesądów, spuścizny absolutyzmów XIX wiecznych, komuny i braku umiejętności zarządzania. Sprawiedliwości próżno by w nim szukać. Wszystko oparte na modelu urzędniczym, w którym każdy łącznie z sędziami jest tylko urzędnikiem państwowym sterowanym przez władzę wykonawczą i ustawodawczą. Opowiada się ludziom bajki o jakimś mitycznym trójpodziale władzy, podczas gdy średnio rozgarnięty dzieciak widzi, że to jedna wielka bzdura. Przepisy proceduralne pisane mętnie, choć nie ma żadnego problemu, żeby napisać je jasno. Wszystko to jest zasługą ludzi, którzy nie potrafią zarządzać niczym, a dostają włądzę. Ale pół biedy gdy tylko są nieudolni. Zazwyczaj łączy się to z załatwianiem swoich interesów, bo braki intelektualne często rekompensowane są ewolucyjnie większą zaradnością. Niestety taka zaradność dotyczy garnięcia pod siebie i zbiorowości przynosi tylko szkody.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • AD(2018-10-18 14:11) Zgłoś naruszenie 11

    Prosze zapoznać się z oszustwami budowlanymi, gdzie " rzekomi budowlańcy " otrzymują środki finansowe i nie ma wykonania żadnej usługi i zwrotu pieniędzy, a prokuratorzy mimo ,że to jest oszustwo umarzają sprawę bo tak wygodnie.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • T1000(2018-10-18 09:15) Zgłoś naruszenie 11

    Jaką metodą ustalimy metodę prowadzenia sporu o ten spór???

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane