Brak ustawy o korytarzach przesyłowych powoduje, że do Sądu Najwyższego wciąż trafiają kolejne zagadnienia prawne związane z ustanowieniem służebności przesyłu.
Choć w 2008 r. wprowadzono do kodeksu cywilnego art. 3051 umożliwiający właścicielom gruntów, przez które przebiegają linie energetyczne, gazociągi, rurociągi ciepłownicze etc., uzyskiwanie wynagrodzenia od przedsiębiorstw przesyłowych z tytułu udostępniania terenu pod ich infrastrukturę, wciąż trwają spory w tym zakresie. Nie bez winy jest Sąd Najwyższy, który w swoim orzecznictwie wyprowadził, a potem zaaprobował, przedziwny konstrukt prawny w postaci służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu.
W rezultacie, choć zasiedzenie służebności przesyłu w zależności od dobrej lub złej wiary mogłoby nastąpić odpowiednio po 20 i 30 latach, czyli w 2028 r. lub w 2038 r., licząc od wejścia w życie art. 3051 k.c., to dzięki służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu przedsiębiorstwa przesyłowe mogą doprowadzić do stwierdzenia przez sąd, że do zasiedzenia doszło, zanim wprowadzono przepisy o służebności gruntowej.
Reklama
Bardzo duża część infrastruktury znajduje się na terenach, które za czasów słusznie minionych należały do Skarbu Państwa, a obecne firmy przesyłowe są następcami przedsiębiorstw państwowych. W związku z tym duża część problemów trafiających do SN dotyczy tego, od kiedy liczyć początek biegu zasiedzenia. Nie inaczej jest w przypadku zagadnienia, które właśnie trafiło do Sądu Najwyższego.
Sprawa dotyczy gruntu i infrastruktury znajdujących się na terenach poniemieckich. Linia energetyczna, która przebiega przez działkę prywatnego właściciela, powstała w 1937 r. i w 1945 r. Po zakończeniu działań wojennych wraz z gruntami została przejęta na własność Skarbu Państwa. Do 1 lutego 1989 r., kiedy weszła w życie nowelizacja kodeksu cywilnego znosząca zasadę jednolitej własności państwowej, zarówno grunt, jak i infrastruktura stanowiły jednolitą własność. Taki stan rzeczy istniał do 1995 r., kiedy to Skarb Państwa sprzedał grunty.

Reklama
W ocenie sądu rejonowego to właśnie od tej daty należy liczyć bieg zasiedzenia służebności przesyłu, której ustanowienia domagał się właściciel działki. Sąd uznał, że firma i jej poprzednik prawny mogli pozostawać w uzasadnionym przekonaniu, że przysługuje im prawo do korzystania z trwałych i widocznych urządzeń posadowionych na działkach skarżącego. A skoro tak, to zasiedzenie służebności, biorąc pod uwagę dobrą wiarę, upłynęło w 2015 r. Dlatego sąd pierwszej instancji oddalił wniosek właściciela o ustanowienie służebności.
Sąd okręgowy powziął jednak wątpliwość, czy można mówić o zasiedzeniu w dobrej wierze. Wskazał, że dopuszczalne są dwie możliwe wykładnie. Pierwsza, że Skarb Państwa ze względu na to, że posadowił lub nabył mienie z takimi urządzeniami na mocy powojennych przepisów wywłaszczających niemieckich przedsiębiorców, stał się posiadaczem służebności gruntowej odpowiadającej służebności przesyłu w dobrej wierze z uwagi na rozdzielenie uprawnień właściciela gruntu i właściciela urządzeń przesyłowych mocą ustawy.
Druga wykładnia akcentuje okoliczność, że skoro przedsiębiorstwu państwowemu nie zagwarantowano w ustawie stosownej służebności, a więc nie powstała ona z mocy samego prawa, nie można mu przypisać dobrej wiary w momencie objęcia służebności w posiadanie. Wobec powyższego należy uznać go za posiadacza w złej wierze.
Jak zauważa sąd pytający, kwestia dobrej wiary przy objęciu służebności przesyłu ani w doktrynie, ani w orzecznictwie nie jest ujmowana jednolicie. Z jednej strony z orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika, że z posiadaczem służebności w dobrej wierze mamy do czynienia, gdy jest on w błędnym, ale w danych okolicznościach usprawiedliwionym przekonaniu, że przysługuje mu służebność.
Z drugiej, istnieje wiele wyroków SN, z których wynika, że gdy uzyskanie posiadania służebności nastąpiło na podstawie oświadczenia woli złożonego bez zachowania formy aktu notarialnego, należy przyjąć, że podmiot, który je uzyskał, był w złej wierze. Zgodnie z art. 245 k.c. do ustanowienia służebności wymagana jest forma aktu notarialnego, nie może być więc uważany za posiadacza w dobrej wierze ten, kto wszedł w posiadanie służebności bez zachowania wymaganej formy.
Rodzi się zatem pytanie, czy kiedykolwiek można uznać osobę władającą urządzeniami przesyłowymi na podstawie nawet dorozumianej zgody właściciela za posiadacza służebności w dobrej wierze. Trudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której posiadacz urządzeń przesyłowych przy utracie uprawnień do władania gruntem mógł pozostawać w dobrej wierze, że przysługuje mu służebność gruntowa odpowiadająca służebności przesyłu, skoro nie ustanowiono jej ani ustawą, ani umową w przewidzianej przepisami formie.
Dlatego też SN będzie musiał rozstrzygnąć, czy można uznać, że przedsiębiorstwo państwowe będące właścicielem urządzeń przesyłowych, które były posadowione na gruncie Skarbu Państwa niebędącym w jego zarządzie w dniu 7 stycznia 1991 r. (z tą datą nastąpiło uwłaszczenie przedsiębiorstw przesyłowych na infrastrukturze), wszedł w posiadanie w dobrej wierze służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu. Musi też zdecydować, czy dobrą wiarę właściciela urządzeń przesyłowych należy rozpatrywać na dzień posadowienia urządzenia przesyłowego na swoim gruncie, czy też na dzień rozdzielenia prawa własności nieruchomości od prawa własności urządzeń przesyłowych i rozpoczęcia biegu zasiedzenia służebności.