Nie należy zwracać się do strony obcesowo, ale sędzia ma prawo zaprowadzić porządek na sali rozpraw, gdy pokrzywdzony przerywa pierwszą czynność sądu na rozprawie bez udzielenia mu głosu.
Bartłomiej Witucki adwokat fot. Materiały prasowe / Dziennik Gazeta Prawna

Stan faktyczny

Sprawa dotyczyła sędzi sądu rejonowego, która została obwiniona o to, że uchybiła godności urzędu sędziego w ten sposób, że będąc referentem sprawy, na rozprawie niewłaściwie i niegrzecznie odnosiła się do oskarżyciela posiłkowego, gdy jego zachowanie nie dawało żadnych podstaw do takiej reakcji. Udając się na rozprawę, sędzia wiedziała, że nie stawi się na niej prokurator, gdyż nie został zawiadomiony o jej terminie. Z tego powodu czynności sędzi były ograniczone do ustalenia osób obecnych na sali oraz wyznaczenia nowego terminu rozprawy. Zostało odnotowane, że (z dwuminutowym opóźnieniem) stawił się oskarżyciel posiłkowy.
Stojąc, zwrócił się on do sądu z oświadczeniem, że za 2–3 min przyjdzie też parę osób zaufania publicznego. Sędzia wówczas powiedziała „Proszę sobie na razie usiąść, oświadczenie to będzie pan składał, jak sąd panu udzieli głosu”. Oskarżyciel posiłkowy usiłował kontynuować swoje oświadczenie, na co przewodnicząca zwróciła się do niego słowami „Siadaj pan!”. Gdy mimo to oskarżyciel posiłkowy nie przerwał, sędzia zwróciła się do niego podniesionym głosem: „Siadaj pan, powiedziałam!”. Wówczas pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego wyjaśniła klientowi, że otrzyma głos, kiedy sędzia sprawdzi listę obecności. Sędzia następnie poinformowała strony, że z powodu niezawiadomienia o terminie prokuratora rozprawa sie ̨nie odbędzie i wyznaczyła kolejny termin.
Sąd apelacyjny, który rozpatrywał wyżej opisaną sytuację, umorzył postępowanie. Nie kwestionował faktu, że zarzucany czyn wyczerpuje znamiona uchybienia godności urzędu, ponieważ zachowanie sędzi w stosunku do oskarżyciela posiłkowego było obiektywnie nieprawidłowe z punktu widzenia powagi sądu, a przez to godności urzędu sędziowskiego. Dodatkowo cytowane sformułowania sąd I instancji uznał za niegrzeczne, niekulturalne, niestosowne, zbyt obcesowe i niemieszczące się w standardach kultury sprawowanego urzędu. Uznał jednak, że stopień społecznej szkodliwości czynu jest znikomy i przez to nie stanowi on przewinienia dyscyplinarnego. Odwołanie złożył minister sprawiedliwości. Zaskarżonemu wyrokowi zarzucił naruszenie zasady obiektywizmu i błędne ustalenie, że stopień społecznej szkodliwości przypisanego sędzi czynu jest znikomy.

Uzasadnienie

Sąd Najwyższy utrzymał w mocy zaskarżony wyrok (wyrok SN z 16 marca 2018 r., sygn. akt SNO 8/18). Wskazał, że uchybienie godności sprawowanego urzędu to zachowanie przynoszące ujmę stanowisku sędziego, randze tego urzędu, funkcji pełnionej w społeczeństwie, a w ostatecznym rozrachunku – powadze państwa, w imieniu którego sędzia występuje i które reprezentuje. Uchybienie godności urzędu to zatem naruszenie obowiązku godnego zachowania. Pojęcie to wiąże się z wzorcem postępowania sędziego wynikającym z przepisów prawa, norm etyki zawodowej i innych norm postępowania sędziego – spisanych i niespisanych w zbiorze etyki zawodowej sędziów.
Minister nie godził się z argumentacją sądu I instancji, że na znikomy stopień społecznej szkodliwości czynu mógł wpłynąć fakt, że wypowiedziane przez sędzię słowa były jej reakcją na zachowanie strony i motywowane były chęcią zaprowadzenia porządku na sali rozpraw. Minister ponadto uznał za błędną ocenę sądu, że zachowanie sędzi było jedynie wynikiem presji chwili oraz skutkiem dynamiki procesu. Ocenił, że zachowanie sędzi nie było uzasadnione, ponieważ oskarżyciel posiłkowy swoim zachowaniem w najmniejszy sposób nie dał żadnych podstaw do takiej reakcji sędzi. Zgłosił tylko wniosek formalny w trakcie sprawdzania obecności, a przy zwracaniu się do sądu pozostawał w pozycji stojącej, co było wyrazem wysokiej kultury i podkreślało szacunek wobec sądu. Sąd Najwyższy uznał jednak, że taka ocena razi swą dowolnością, jest wręcz irracjonalna. Bezsporne jest, że to przewodniczący rozprawy nią kieruje i czuwa nad jej prawidłowym przebiegiem. To przewodniczący umożliwia stronom wypowiedzenie się co do każdej kwestii podlegającej rozstrzygnięciu. Czyni to przez zwrócenie się w stosownym czasie z pytaniem, czy strony nie mają wniosków przed rozpoczęciem przewodu sądowego. Rozprawę główną rozpoczyna wywołanie sprawy, następnie przewodniczący sprawdza, czy wszyscy wezwani się stawili oraz czy nie ma przeszkód do rozpoznania sprawy.
To na przewodniczącym spoczywa obowiązek utrzymania na sali sądowej spokoju i porządku. Gdy już przy sprawdzaniu obecności wezwanych na rozprawę ujawnią się przeszkody do rozpoznania sprawy, wówczas sprawy nie rozpoznaje się, co najwyżej od razu wyznacza się kolejny termin. Zachowanie oskarżyciela posiłkowego, mimo zwracania się do sądu w pozycji stojącej, SN ocenił jako wysoce naganne. Bez udzielenia mu głosu, przerywał pierwszą czynność sądu na rozprawie, na co obwiniona sędzia zareagowała prawidłowo („Proszę sobie na razie usiąść, oświadczenie to będzie pan składał, jak sąd panu udzieli głosu”). Dalsze zachowanie oskarżyciela posiłkowego było przeszkodą w przeprowadzeniu pierwszej czynności na rozprawie i należy je według SN ocenić jako wyraz niesubordynacji i odmowę wykonywania poleceń sądu. Tak też ewidentnie oceniła je jego pełnomocniczka.
Sąd dyscyplinarny I instancji negatywnie ocenił zachowanie obwinionej, co podkreślono nawet w odwołaniu. Trafnie przy tym zauważył, że to naganne zachowanie oskarżyciela posiłkowego spotkało się z mocno przesadzoną reakcją ze strony sędzi dążącej do zachowania porządku na sali rozpraw. Sąd I instancji poprawnie również ocenił, że zachowanie obwinionej nie było nacechowane złą wolą, złym nastawieniem do strony, lecz wynikało z dynamiki procesu i konieczności utrzymania spokoju i porządku na sali rozpraw. Obwiniona zatem nie naruszyła zasady bezstronności, a stopień społecznej szkodliwości jej nagannego zachowania był znikomy.
Komentarz
Sąd Najwyższy podzielił ocenę sądu rejonowego, iż zachowanie sędzi wynikało z konieczności utrzymania na sali rozpraw spokoju i porządku, które miał zakłócać swym uporczywym zachowaniem oskarżyciel posiłkowy. Uporczywość ta miała polegać na tym, że po słowach sędzi: „Proszę sobie na razie usiąść, oświadczenie to będzie pan składał, jak sąd panu udzieli głosu” usiłował kontynuować swoje oświadczenie i nie przerwał mimo uwag sędzi, które stały się podstawą obwinienia. W końcowej części uzasadnienia SN dodatkowo krytycznie ocenił postawę oskarżyciela posiłkowego, który bez zezwolenia sądu nagrał kamerą przebieg posiedzenia. Dzięki temu nagraniu jednak można stwierdzić, że przebieg zdarzeń był zgoła inny, niż wynika to z uzasadnienia wyroku SN. Wszystkie cytowane słowa sędzi padły w jednym ciągu – oskarżyciel posiłkowy nie próbował „kontynuować swojego oświadczenia”. Nie powiedział nic pomiędzy słowami sędzi „jak sąd panu udzieli głosu” a „siadaj pan”, zaś pomiędzy słowami „siadaj pan” a „siadaj pan, powiedziałam” zdążył jedynie powiedzieć „ale”. Nagranie nie pozostawia najmniejszej wątpliwości, iż sędzia zachowała się niegrzecznie i jest to najdelikatniejsze określenie. Konfrontacja treści uzasadnienia z zapisem audiowizualnym zdarzenia prowadzi do wniosku, że komentowany wyrok wpisuje się na niechlubną listę orzeczeń, najdelikatniej mówiąc, wysoce pobłażliwych dla sędziów. Film jest dostępny w internecie – każdy może dokonać własnej oceny wyroku SN. Wystarczy w wyszukiwarce wpisać hasło: „Siadaj pan”.