Właściciel firmy budowlanej Zdzisław C. wytoczył przeciwko spółce V. – generalnemu wykonawcy oraz przeciwko inwestorowi – publicznemu Zakładowi Opieki Zdrowotnej w O. powództwo o zapłatę ponad 320 tys. zł wynagrodzenia za zrealizowane prace i pozostawione na budowie materiały. Wcześniej generalny wykonawca zerwał z firmą pana C. umowę w związku z opóźnieniami w postępie prac.
Reklama



Umowa przewidywała ryczałtowe wynagrodzenie za zrealizowane roboty, przy czym zostały w niej też zastrzeżone dwie kary umowne: za niedochowanie terminu zakończenia robót (0,3 proc. kwoty wynagrodzenia za każdy dzień opóźnienia) oraz za wcześniejsze odstąpienie od umowy z winy wykonawcy (do 10 proc. należności przewidzianej umową).
Po dokonanej przez biegłego wycenie robót i potrąceniu przewidzianych kontraktem kar umownych – tak z tytułu opóźnień prac, jak i przedterminowego odstąpienia od umowy – sąd ostatecznie zasądził na rzecz Zdzisława C. niespełna 70 tys. zł. Tę kwotę obniżył jeszcze sąd II instancji – do 42 tys. zł. Dlatego do Sądu Najwyższego trafiła skarga kasacyjna, w której pełnomocnik występującej już w roli powódki Bogusławy C. – córki właściciela firmy (Zdzisław C. zmarł w trakcie procesu), podnosił poważną wątpliwość co do dopuszczalności kumulowania kar umownych. SN podzielił te wątpliwości, uchylił wyrok apelacyjny i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy. – W tym przypadku kara umowna przewidziana za odstąpienie od umowy z winy wykonawcy niejako „pochłania” karę przewidzianą za opóźnienia w wykonywaniu umowy. Nie można tych kar kumulować, gdyż umowa takiej możliwości nie przewidywała – powiedziała sędzia Monika Koba.
SN przypomniał, że niedopuszczalność kumulacji kar umownych wynikała już z wcześniejszej uchwały z 18 lipca 2012 r. (sygn. akt III CZP 39/12) i wykładnię tam przedstawioną należy zaakceptować. Sąd II instancji zaniżył więc zasądzone wynagrodzenie i dlatego wyrok musiał być uchylony.

orzecznictwo

Wyrok Sądu Najwyższego z 14 czerwca 2018 r., sygn. akt V CSK 534/17. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia