Autopromocja

Kiedy formalizm zabija sprawiedliwość?

prawo3
prawo3ShutterStock
19 czerwca 2018

Sądy mają konkretną rolę w państwie. Zapewnienie sprawiedliwości. To ich najważniejszy obowiązek. Uchylanie się od jego wypełniania z powodów formalnych szkodzi obywatelom i sądom.

Jak obywatel widzi sąd, gdy okazuje się, że po latach oczekiwania na rozstrzygniecie nie rozpatrzył sprawy z powodu formalnych niedociągnięć? Co się dzieje, gdy obywatel uświadomi sobie, że te niedociągnięcia nie miały znaczenia dla możliwości merytorycznego rozpatrzenia sprawy? I czy warto mnożyć formalności, gdy chodzi o realizację praw?

Czy brak podpisu ma znaczenie?

Udostępnianie informacji publicznej odbywa się na podstawie ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (dalej: u.d.i.p.), która normuje w tym przypadku procedurę odmienną od ogólnego postępowania administracyjnego uregulowanego przepisami kodeksu postępowania administracyjnego. To sprawia, że wniosek jest podaniem w rozumieniu przepisów k.p.a., gdyż jest odformalizowany. Ważne, żeby dotarł skutecznie do adresata. Problem pojawia się wówczas, gdy adresat wniosku zamiast udostępnić informację w drodze czynności materialno-technicznej, postanawia odmówić udostępnienia informacji publicznej w drodze decyzji administracyjnej. Wtedy w grę wchodzi przepis art. 16 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej, zgodnie z którym do decyzji o odmowie udostępnienia informacji stosuje się przepisy kodeksu postępowania administracyjnego (z pewnymi zastrzeżeniami).

W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że na początku stosowania ustawy o dostępie do informacji publicznej powstały wątpliwości dotyczące podpisywania wniosków własnoręcznie lub elektronicznie. Wydawało się jednak, że praktyka sądowoadministracyjna przesądziła, że wniosków nie trzeba podpisywać wlasnoręcznie. Nie sposób zliczyć spraw Sieci Watchdog ze skarg na decyzje wydane na wniosek o udostępnienie informacji publicznej, który był złożony za pośrednictwem zwykłej poczty elektronicznej. Jednak w 2017 roku zaczęły się pojawiać wyroki wojewódzkich sądów administracyjnych orzekające o konieczności podpisania wniosku. W 2018 roku okazało się, że trafiły one na podatny grunt również w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Obecnie możemy powiedzieć, że w świetle najnowszego orzecznictwa wniosek trzeba podpisać wtedy, gdy organ zamierza wydać decyzję. W praktyce: gdy zostaniemy wezwani do jego podpisania.

Właśnie kwestii podpisania wniosku dotyczyła sprawa, która zawisła przed WSA w Szczecinie. Po tym, jak zwróciłem się do starostwa powiatu, w którym mieszkam, jako lokalny aktywista i swego czasu lokalny dziennikarz, o udostępnienie informacji w postaci listy nagrodzonych pracowników starostwa oraz podania okoliczności, które legły u podstaw przyznania nagród, zostałem wezwany do podpisania wniosku pod rygorem pozostawienia go bez rozpoznania. Starostwo zamierzało zastosować instytucję prawną z art. 64 par. 2 k.p.a. Nie zgodziłem się z potrzebą własnoręcznego podpisu, wskazując, że wniosek w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji jest odformalizowany i jest uproszczonym pismem inicjującym szczególnego rodzaju postępowanie. Wskazałem, że jedyne, czego potrzebuje organ, to dane adresowe niezbędne do wydania i doręczenia decyzji. Nie otrzymałem ani tej decyzji, ani żądanej informacji, więc skierowałem skargę na bezczynność do WSA w Szczecinie. Ten w wyroku z 6 kwietnia 2016 roku (sygn. akt II SAB/Sz 20/16) uwzględnił złożoną przeze mnie skargę. Wskazał, że „nie sposób (...) uznać za prawidłowe podejmowane przez organ działania polegające na wzywaniu strony do podpisania wniosku. Wniosek taki nie musi bowiem zawierać podpisu, o ile tylko możliwa jest jego realizacja w oparciu o samą treść. Wprawdzie słusznie wskazano w odpowiedzi na skargę, że w przypadku zamiaru wydania decyzji w trybie art. 16 ust. 2 u.d.p. zachodzi potrzeba ustalenia bliższych danych adresowych. Jednak w przedmiotowej sprawie skarżący w dniu 17 stycznia 2016 r., w odpowiedzi na wezwanie organu, obok imienia i nazwiska, wskazał również adres. Tym samym należało uznać, że nie uzasadnia bezczynności organu to, że skarżący nie podpisał ww. wniosku o udostępnienie informacji publicznej”.

Od wyroku skargę kasacyjną złożył starosta. Wśród zarzutów pojawiły się przepisy art. 3 par. 2 pkt 8 (ogólna kompetencja sądów administracyjnych), art. 141 par. 4 (wymogi uzasadnienia orzeczenia), art. 149 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (kompetencje w fazie orzekania, czyli co sąd ma zrobić, gdy uzna skargę za zasadną), art. 16 ust. 2 u.d.i.p. (obowiązek stosowania przepisów k.p.a. do decyzji wydanych w procedurze udostępniania informacji publicznej). W dalszej treści zarzutów pojawiły się zaś art. 63 par. 3 i 3a pkt 1 i art. 64 par. 2 k.p.a. dotyczące wymogów podania, czyli pisma procesowego w postępowaniu administracyjnym. Z uzasadnienia skargi jednoznacznie zrozumiałem o co chodziło: o zakwestionowanie, że wniosek o udostępnienie informacji nie musi być podpisany w sytuacji, gdy organ zmierza do wydania decyzji administracyjnej o odmowie udostępnienia informacji publicznej.

Wprawdzie NSA oddalił skargę kasacyjną organu, jednak „ubocznie zauważył”, że choć przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej nie przewidują jakichkolwiek wymagań wobec wniosku, który nie jest podaniem w rozumieniu art. 63 k.p.a., to musi on – w ocenie NSA – spełniać wymogi określone w art. 63 k.p.a. w sytuacji, w której występują podstawy do wydania decyzji w oparciu o art. 16 u.d.i.p. Dalej sąd wskazał wręcz, że „wezwanie do uzupełnienia braków formalnych wniosku znajduje uzasadnienie, po dokonaniu powyższej analizy i uzewnętrznieniu zamiaru organu”, i uznał, że winno to nastąpić na podstawie art. 64 par. 2 k.p.a.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png