Jeśli ktoś kupił kamienicę wartą 2 mln zł i wyrugował z niej lokatorów, to kamienica ta była warta już 4 mln zł. I to wszystko nawet bez stuknięcia młotkiem.
Ile można było zarobić na wyrzucaniu ludzi z domów? Jakie sposoby były najskuteczniejsze? Czy naprawdę zamurowywano lokatorom wejścia do mieszkań? Wyjaśni to w najbliższych miesiącach komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji. A my wiemy już teraz. Dotarliśmy do dokumentów, które pokazują, jak bardzo opłacalnym biznesem było pozbywanie się lokatorów. Wynika z nich, że ktoś, kto nabył nieruchomość z „ludzką wkładką”, pozbył się jej i kamienicę sprzedał, miał stuprocentowy zysk. I to dosłownie.
– Rzeczywiście opłacalność czyszczenia kamienic była wielka. I nieprawdziwa jest teza, że obejmujący je „biznesmeni” musieli dokonywać remontów, aby cokolwiek zarobić. Dokumenty pokazują, że wystarczyło się pozbyć lokatorów – zapewnia Sebastian Kaleta, wiceprzewodniczący komisji weryfikacyjnej.