Żądanie monitorowania wpisów internautów, a tym bardziej prewencyjny zakaz ich umieszczania oznaczałyby niedopuszczalną cenzurę – uznał sąd.
Wyrok w sprawie popularnego serwisu GoWork.pl, na którym pracownicy mogą oceniać pracodawców, to kolejny głos w trwającej od lat dyskusji na temat odpowiedzialności usługodawcy internetowego za treści umieszczane przez użytkowników. Z jednej strony jest ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1219 ze zm.), która w art. 14 wyłącza tę odpowiedzialność, jeśli podmiot udostępniający zasoby informatyczne nie wie o bezprawnych charakterze danych umieszczonych przez użytkowników, a w art. 15 mówi wprost, że serwis internetowy nie jest zobowiązany do sprawdzania tych danych.
Z drugiej, sądy coraz częściej uznają, że administrator portalu nie może zachowywać się biernie i powinien aktywnie przeciwdziałać naruszeniom prawa. Takie wnioski płyną choćby z wyroku Sądu Najwyższego w sprawie wytoczonej przez Romana Giertycha wydawcy „Faktu” (sygn. akt I CSK 598/15) czy orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Delfi AS przeciwko Estonii (skarga nr 64569/09).
Reklama
Dozwolona krytyka
Nie wszystkie sądy podzielają jednak ten pogląd. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że zobowiązanie portalu do monitorowania treści lub, w razie braku takiej możliwości, do zablokowania internautom możliwości zamieszczania wpisów prowadziłoby wręcz do cenzury.

Reklama
Sprawę wytoczyła firma, której nie podobały się opinie zamieszczane przez byłych pracowników na portalu GoWork.pl. Chodziło przede wszystkim o warunki pracy, zaleganie z wypłatami, niepłacenie za nadgodziny i dużą rotację wśród zatrudnionych. Firma wcześniej ośmiokrotnie domagała się od serwisu usuwania wpisów mających naruszać jej dobre imię. W przypadku części z nich tak się stało. Część jednak pozostawiono. Mimo że były niepochlebne dla pracodawcy, to administratorzy serwisu uznali, że nie przekraczają granic dozwolonej krytyki.
Przed sądem powód domagał się nie tylko usunięcia tych komentarzy, ale także uniemożliwienie ich zamieszczania, jeśli monitorowanie nie będzie możliwe. Dodatkowo chciał też opublikowania przeprosin i zapłaty 10 tys. zł odszkodowania (lub zadośćuczynienia). Sąd oddalił wszystkie te żądania. Przede wszystkim uznał, że działalność portalu opiera się na prawie każdego obywatela do wyrażania swojej oceny i opinii na temat pracodawcy oraz warunków zatrudnienia. Podkreślił przy tym, że art. 14 i 15 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną wyłączają odpowiedzialność serwisu internetowego, do momentu, gdy nie dowie się on o bezprawnym charakterze wpisów użytkowników.
„Z analizy powyższych przepisów wynika jednoznacznie, iż do czasu uzyskania takiego zawiadomienia, jak również w przypadku jego otrzymania i w sytuacji uniemożliwienia dostępu do danych, usługodawca internetowy nie ponosi odpowiedzialności” – napisano w uzasadnieniu wyroku.
Nie naruszono dóbr osobistych
Chociaż wyrok zapadł ponad rok po wydaniu wskazanego orzeczenia SN, sąd nie zdecydował się na jego uwzględnienie w swych rozważaniach. Przywołał natomiast wcześniejszy wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu (sygn. akt I ACa 1202/09), zgodnie z którym „nie można się zgodzić z oceną, że standard zachowania, profesjonalizm, wymaga, by administrator na bieżąco usuwał i filtrował wypowiedzi naruszające prawo lub mogące naruszać prawo w obiektywnym przekonaniu, bez uprzedniego o tym fakcie zawiadomienia”. Skład orzekający przytoczył również pogląd wyrażany w doktrynie, że usługodawca nie ma obowiązku monitorowania sieci, w szczególności nie musi instalować odpowiedniego oprogramowania sprawdzającego wpisy.
Według sądu żaden z komentarzy, wliczając te najbardziej krytyczne, nie naruszał dóbr osobistych pracodawcy. Żądania usunięcia i zablokowania ich umieszczania w przyszłości skład orzekający uznał za nieuprawnione.
„Uwzględnienie tak sprecyzowanego żądania w żadnym stopniu nie jest możliwe, gdyż w istocie stanowiłoby pewnego rodzaju cenzurę, która jest niedopuszczalna. Należy przy tym wskazać, iż każdy pracownik powodowej spółki miał i ma prawo do swobodnej wypowiedzi, jak również wyrażania krytyki i oceny działań pracodawcy pod kątem poszanowania praw pracowniczych, warunków zatrudnienia i wynagradzania” – podkreślono w uzasadnieniu wyroku.
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 17 października 2017 r., sygn. akt XX GC 892/16.