W sprawach rozwodowych, szczególnie w tych, w których dochodzi do sporu w zakresie ustalenia, który z małżonków ponosi winę rozkładu pożycia, strony dostarczają rozmaitych dowodów, byleby tylko wykazać, że wina leży po stronie drugiego małżonka. Wśród takich dowodów częste jest korzystanie z nagrań z płyt, taśm dźwiękowych i innych przyrządów utrwalających albo przenoszących obrazy lub dźwięki.

Nie budzi wątpliwości, że dowodem może być nagranie, które powstaje za zgodą osób, których dotyczy. Problem może się pojawić jednak, gdy nagranie rozmowy zostało wykonane bez zgody pozostałych uczestników. Czy sąd powinien dopuścić taki dowód? Na marginesie pozostawmy ocenę moralną takiego postępowania i skupmy się na aspekcie prawnym. Szczególnie, że – jak pokazuje praktyka – dowody uzyskane w taki sposób są wykorzystywane nie tylko w sprawach o rozwód.

Owoce zatrutego drzewa

Coraz częstszym zjawiskiem jest dokumentowanie spotkań, negocjacji i treści rozmów w postaci różnego rodzaju urządzeń utrwalających dźwięk. Rozwój techniki sprzyja odchodzeniu od tradycyjnych metod dowodzenia (np. zeznania świadków, oględziny, dowód z dokumentów) i zastępowaniu ich bilingami rozmów, wydrukami z komputera, nagraniami rozmów. Posłużenie się dowodem w postaci nagrań dokonanych bez wiedzy i zgody pozostałych uczestników budzi poważne zastrzeżenia co do dopuszczalności ich procesowego wykorzystania. Ci przedstawiciele doktryny, którzy zgłaszają wspomniane zastrzeżenia, na określenie tak pozyskanych dowodów używają najczęściej sformułowania „owoce zatrutego drzewa”. Można spotkać też takie określenia jak: „dowody bezprawne”, „dowody nielegalne”, „dowody uzyskane z naruszeniem prawa”.

Reklama

Kodeks nie zakazuje

Zauważmy jednak przy tym: kodeks postępowania cywilnego nie zawiera żadnej regulacji dotyczącej zagadnienia dopuszczalności takich dowodów. Nie zawiera też ich definicji. To argumenty zwolenników dopuszczalności korzystania z dowodów uzyskanych w sposób nieprawidłowy. Z jednej strony ciężko doszukać się całkowitej dowolności w procesowym wykorzystaniu „owoców zatrutego drzewa”, z drugiej zaś – nie ma bezwzględnego zakazu korzystania z nich.

Reklama

Naruszenie zasad współżycia społecznego

Wspomniana teoria „owoców zatrutego drzewa” została zaakcentowana i raczej zaaprobowana w polskim orzecznictwie, jednak z pewnymi wyjątkami i nie bezkrytycznie. Podstępne nagranie prywatnej rozmowy godzi w konstytucyjną zasadę swobody i ochrony komunikowania się, a dowody uzyskane w sposób sprzeczny z prawem nie powinny być dopuszczane w postępowaniu cywilnym – orzekł Sąd Apelacyjny w Poznaniu (wyrok z 10 stycznia 2008 r., I ACa 1057/07). Tym samym sąd podzielił stanowisko sądu I instancji, który oddalił wniosek strony pozwanej (w sprawie dotyczącej pożyczki) o przeprowadzenie dowodu z nagrania. Jako że fakt rejestrowania rozmowy był znany tylko pozwanemu, mógł on wraz z żoną niemal dowolnie manipulować treścią rozmowy, tylko i wyłącznie dla potrzeb procesu.

Gromadzenie materiału dowodowego w procesie i prezentowanie go przez strony nie powinno też odbywać się z naruszeniem zasad współżycia społecznego. Pozwana, jednocześnie strona w sprawie o rozwód, podsłuchiwała i nagrywała rozmowy powódki (swojej teściowej) z synem (swoim mężem). Nagrania miały służyć obronie w procesie rozwodowym (por. wyrok SA w Warszawie z 6 lipca 1999 r., I ACa 380/99). Naruszenie zasad współżycia społecznego może polegać także na nagannym wykorzystaniu trudnego położenia, stanu psychicznego lub psychofizycznego osoby, z która nagrywana rozmowa była prowadzona. Wątpliwości co do wartości dowodu z potajemnego nagrania rozmowy prowadzonej przez nagrywającego z rozmówcą, z uwagi na wspomnianą możliwość sterowania przez nagrywającego przebiegiem rozmowy, nie usprawiedliwiają stanowczego zdyskwalifikowania takiego dowodu. Należy zatem przeprowadzić dowód i dopiero wówczas ocenić go pod kątem wartości dowodowej. Chodzi w tym przypadku o ocenę, czy nagrywający wpływał na formułowane wypowiedzi przez prowokacje lub sugestie, a także, czy nagranie zawiera całość wypowiedzi uczestników rozmowy, czy zachowuje ciągłość (por. wyrok SN22 kwietnia 2016 r., II CSK 478/15).

Istotne przyczyny i okoliczności nagrania

Zgodnie z innym stanowiskiem, o ile dowody bezprawnie uzyskane nie mogą być podstawą ustaleń faktycznych w procesie cywilnym, o tyle skoro brak jest regulacji dotyczącej dopuszczalności takich dowodów, to nie ma powodu do całkowitej ich dyskwalifikacji. Tym bardziej w sytuacji, gdy strona, mimo że nie wyraziła zgody na nagrywanie rozmowy, nie przeczy autentyczności nagrania (por. wyrok SA w Krakowie z 20 sierpnia 2015 r., I ACa 257/15; podobnie: wyrok SN z 25 kwietnia 2003 r., IV CKN 94/01).

Dopuszczając dowód z potajemnego nagrania rozmowy, sąd powinien starannie i wnikliwie wyjaśnić przyczyny i okoliczności, w jakich nagranie zostało dokonane (por. wyrok SA w Szczecinie z 9 października 2014 r., I ACa 432/14). Takich też ustaleń dokonywał sąd w sprawie o naruszenie dóbr osobistych – pozwana miała ubliżać powódce w miejscu pracy, używając wulgarnych słów. Powódka, przeczuwając werbalny atak, włączyła dyktafon, a dowód z nagrania przeprowadzono przed sądem I instancji. Sąd ten zwrócił zresztą szczególną uwagę na warstwę moralną. Wykorzystywanie dowodu z nagrania może bowiem prowadzić do zjawisk szkodliwych, takich jak podejrzliwość między ludźmi, zrywanie czy brak nawiązywania kontaktów oczekiwanych społecznie, nacechowanych życzliwością, serdecznością, wzajemnym otwarciem. Jeśli jednak trudno o wykazanie wrogich zachowań za pomocą innych dowodów, nie można wykluczyć dowodu z nagrania i stwierdzić, że nie ma ono znaczenia. Skoro już doszło do nagrania rozmowy – stwierdził z kolei sąd apelacyjny – to takie nagranie może stanowić dowód w sprawie.
Sposób oceny danego dowodu z nagrania może zależeć także od ustalenia, kto dokonywał zapisu. Bardziej rygorystyczne stanowisko należy stosować do nielegalnych podsłuchów rozmów prowadzonych przez osoby trzecie, czy też tego typu nielegalnych działań, jak: przejmowanie cudzej korespondencji, czy hakerskie włamanie do skrzynki odbiorczej poczty elektronicznej. Natomiast sytuacja, w której osoba nagrywająca jest jednocześnie odbiorcą informacji, tzn. jest jednym z uczestników, dokumentującym treść wypowiedzi, powinna być traktowana mniej stanowczo. Zachowanie takiego uczestnika rozmowy, który nagrywa wypowiedzi innych uczestników, rozpatrywać można w kategoriach sprzeczności z dobrymi obyczajami, nie zaś sprzeczności z prawem (por. wyrok SA w Białymstoku z 31 grudnia 2012 r., I ACa 504/11).

Konflikt między wartościami

Na koniec pozostaje jeszcze dokonać odpowiedniego wyważenia chronionych dóbr, a to w aspekcie naruszenia dóbr osobistych osoby nagranej, ochrony prywatności i tajemnicy komunikowania się takiej osoby. Wprawdzie osoba, która dokonała nagrania, może podnosić, że jej działanie nie było bezprawne, ponieważ działała w obronie usprawiedliwionego interesu prywatnego, jednak takie stanowisko może okazać się za słabe. Co do zasady bowiem taki interes prywatny zawsze będzie przedstawiał wartość znacznie niższą niż wspomniane dobra osobiste osoby nagrywanej. Problem nabiera szczególnego znaczenia w sprawach o rozwód, gdzie sąd powinien ustalić winę rozkładu pożycia małżonka, który nie rzadko zdradzał współmałżonka lub był agresywny. Na korzyść strony korzystającej z nielegalnie uzyskanego dowodu przemawiać też może odniesienie się do zasad dążenia do prawdy i prawa do rzetelnego procesu. Ten zarysowany konflikt między chronionymi wartościami nie zmienia jednak zasadniczo prymatu w orzecznictwie polskich sądów powszechnych teorii „owoców zatrutego drzewa”.

Adam Sroga
Radca Prawny