Osoba, która dogadała się z państwem co do przekazania nieruchomości na cel publiczny, nie może być gorzej traktowana niż ktoś, kto walczył do utraty tchu.
Sprawa, która zawisła przed Trybunałem Konstytucyjnym, w ocenie wszystkich uczestników postępowania wzięła się z pominięcia legislacyjnego. Artykuł 136 ust. 3 ustawy o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 2147 ze zm.) stanowi, że poprzedni właściciel lub jego spadkobierca może żądać zwrotu wywłaszczonej nieruchomości, jeśli stała się ona zbędna na cel określony w decyzji o wywłaszczeniu. Taka konstrukcja przepisu, zdaniem TK, jest jednak niezgodna z art. 21 ust. 2 konstytucji („Wywłaszczenie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem”).
Reklama

Reklama
Ugodowi traktowani gorzej
Procedura wywłaszczenia opiera się na dwóch krokach: najpierw pomiędzy organem administracji publicznej a właścicielem nieruchomości, która jest potrzebna na cel publiczny, prowadzone są rokowania. Jeśli nie przyniosą skutku, najczęściej wydawana jest decyzja administracyjna o wywłaszczeniu. Jeśli jednak strony dogadają się na pierwszym etapie, zawarta zostaje umowa cywilnoprawna. Ta zaś nie jest decyzją, o której mowa w art. 136 ust. 3 ustawy.
Jeśli więc działka czy budynek nie zostały ostatecznie przeznaczone na cel publiczny, dochodziło do kuriozalnej sytuacji. Ci, którzy opierali się wywłaszczeniu i doprowadzili do wydania decyzji administracyjnej, mogli nieruchomość odzyskać. Ci zaś, którzy zaakceptowali, że jest ona potrzebna, np. pod drogę lub most, i podpisali umowę, takiego prawa nie mieli.
Wczoraj przed trybunałem przedstawiciele Sejmu, prokuratora generalnego i rzecznika praw obywatelskich przyznawali, że to absurd.
– Ustawodawca uregulował kwestię zwrotu nieruchomości w sposób przypadkowy. Nierówno potraktował podmioty w zależności od formy przejścia nieruchomości, co nie ma w tym wypadku racjonalnego uzasadnienia – przekonywała pełnomocniczka skarżących mec. Katarzyna Siwiec.
Reprezentujący Sejm poseł Bartłomiej Wróblewski ocenił, że doszło do pominięcia legislacyjnego. – Nie można stawiać w gorszej sytuacji kogoś, kto wychodzi naprzeciw potrzebom społecznym – mówił.
Trybunał zgodził się z tymi argumentami. Potwierdził, że konstytucyjne pojęcie wywłaszczenia należy rozumieć szeroko. I najważniejszy jest faktyczny wymiar działania organu władzy publicznej, a nie forma, w jakiej doszło do przejęcia własności.
– Sytuacje obywatela, który zbywa nieruchomość wskutek rokowań, i tego, który otrzymuje decyzję administracyjną, tak naprawdę niczym się nie różnią. Instrument prawa cywilnego jest przecież używany do celów publicznoprawnych – wyjaśniał motywy orzeczenia sędzia Piotr Pszczółkowski.
Ptak wyfruwający z gniazda
Wczoraj Trybunał Konstytucyjny wydał również wyrok ważny dla najemców. Z art. 691 par. 5 kodeksu cywilnego wynika, że w razie śmierci najemcy w jego prawa może wstąpić dziecko. Gdy jednak umiera jeden ze współnajemców, wstąpić w umowę najmu już z automatu nie można. Sąd Rejonowy w Kościerzynie zastanawiał się, czy nie stanowi to nieuprawnionego zróżnicowania obywateli w zakresie ochrony ich interesów mieszkaniowych.
Trybunał Konstytucyjny uznał jednak, że norma jest zgodna z konstytucją. Przede wszystkim dlatego, że dziecka zmarłego najemcy i dziecka zmarłego współnajemcy nie należy traktować jako podobnych do siebie. To pierwsze dzięki prawu wstąpienia w umowę najmu ma zapewniony dach nad głową. Drugie zaś co do zasady dalej może zamieszkiwać w lokalu z drugim rodzicem.
– Dopóki istnieje obowiązek alimentacyjny, interesy mieszkaniowe dziecka są chronione. A po usamodzielnieniu się przez nie można przyjmować, że naturalnym następstwem jest opuszczenie rodzinnego domu – wyjaśniał wczoraj sędzia Leon Kieres. Dodał, że interes mieszkaniowy takiej osoby też jest chroniony. Gdyby bowiem zmarł drugi z rodziców, wówczas osoba byłaby już dzieckiem najemcy. A co za tym idzie, mogłaby wstąpić w umowę najmu. Ustawodawca – w ocenie trybunału – mógłby tę kwestię uregulować inaczej, w sposób korzystniejszy dla dzieci. Ale nie jest to jego obowiązkiem.
ORZECZNICTWO
Wyroki Trybunału Konstytucyjnego z 12 grudnia 2017 r., sygn. akt SK 39/15 i P 13/16.